25 Photos - May 29, 2013
Photo: Zima była długa tego roku. Ale dzięki temu udało się uwarzyć kilka całkiem udanych, jak się później okazało, lagerów. Na zdjęciu przegląd nowości w galowych etykietach.Photo: W nieustającym ciągu degustacji wszystkiego, co ciekawe pojawia się na rodzimym rynku, wybraliśmy jednogłośnie swojego lidera. Rowing Jack, Inia Pale Ale w interpretacji kontraktowego Alebrowaru naszym zdaniem nie ma obecnie konkurencji.Photo: Wizyta na stoisku browaru Widawa w trakcie Festiwalu Dobrego Piwa oraz degustacja piw Pinty, SzałuPiw, Pracowni Piwa (skromna na razie) i Artezana a nawet Hausta daje jednak nadzieję, że ten stan rzeczy długo się nie utrzyma i już wkrótce będziemy się napawać rozkosznymi aromatami chmielu w jeszcze lepszych piwach.Photo: Zresztą nie tylko znakomite piwa robiły na festiwalu furorę. Spotkaliśmy na swej drodze także konkurencję dla naszej wędzarenki. Było pysznie, tylko "sakramencko" drogo.Photo: W ogóle pomimo niedogodności związanych z morzem błota i popierdywaniem deszczu, festiwal był świetną przygodą i wręcz inspirującym doznaniem. W przyszłym roku jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, zamierzamy ściągnąć do Wrocławia rodzinnie.Photo: Oby tylko pogoda bardziej dopisała, choć w sumie, to dla dzieciaków brodzenie w błocie do kolan może być niezłą zabawą. Tylko kto to potem wyczyści?Photo: Z festiwalu, na którym zdegustowaliśmy w sumie około 25 piw, przywieźliśmy także kilka butelek do testowania przy warzeniu. To naprawdę wielka frajda móc od czasu do czasu spróbować zagranicznych specjałów.Photo: Szczególnie, że rodzimi producenci pomimo starań nadal mają sporo w tej dziedzinie do nadrobienia. Na zdjęciu kolekcja nowości z Browaru Fortuna, chwała im za to, że są. Gdyby tak jeszcze jakość samego piwa szła w parze z opakowaniem i marketingiem.Photo: Tymczasem, poza wzbogacaniem wiedzy teoretycznej i sensorycznej na temat piwa staramy się rozwijać także zaplecze techniczne. Nowy filtrator znacząco zwiększył wydajność naszego minibrowaru. Jesteśmy z Kubą bardzo z niego dumni.Photo: W połączeniu z wydajnym palnikiem, nową butlą oraz nowym garnkiem zacierno-warzelnym dają nam możliwość warzenia warek o pojemności ponad 50l jednorazowo.Photo: Kwestią problematyczną pozostaje jednak brak czasu na regularne warzenie, w związku z czym nasza piwniczka szybko zmienia swoje oblicze.Photo: Wystarczy zrobić porządek i z przerażeniem obserwujemy wówczas jak dość pokaźna liczba pełnych skrzynek naszych wyrobów...Photo: zamienia się w szafkę pełną pustych butelek.Photo: Nie poddajemy się jednak i każdą wolną chwilę przeznaczamy na uzupełnianie zapasów.Photo: Niestety zdarzają się i takie momenty. Kilkadziesiąt butelek trzeba było wylać do zlewu. Cóż, uczymy się i doskonalimy warsztat na własnych błędach. Podobno tak najlepiej. Ale mam owłosione łapy. Jadę na koniu tyłem...Photo: Z ostatniej chwili należy donieść o gotowej do spożycia warce weizena, czyli klasycznego pszeniczniaka wzorowanego na legendarnych piwach zza naszej zachodniej granicy.Photo: W fermentorze wesoło bulka także VIP'Alone - nasza interpretacja Imperial IPA chmielona mocno amerykańskimi chmielami Cascade, Amarillo i Citra.Photo: Tak wygląda jedna z porcji chmielu w granulacie gotowa do wrzucenia w czeluść kadzi warzelnej. Czyli garnka. Oczywiście zdjęcie do bani, ale i tak kto tego nie widział i nie wąchał osobiście to bluesa nie poczuje.Photo: A skoro przy chmielu jesteśmy - nasza plantacja wygląda obiecująco.Photo: W tym roku zbiory zapowiadają się znacznie lepiej niż w ubiegłym. Tego nie widać na zdjęciach - szczególnie na tym, ale sądzę, że przynajmniej jedną warkę uwarzymy wyłącznie w oparciu o własnoręcznie wyhodowaną Marynkę i Lubelski. Będzie to najprawdopodobniej modna ostatnio polska IPA, lub po prostu poczekamy na zimę i zrobimy tradycyjnego, mocno chmielonego polskiego pilsa.Photo: Wspominałem wcześniej o nowym, większym garnuszku do zacierania i warzenia. Oto on w pełnej krasie. Na swoich krótkich nóźkach trzyma go dzielnie także stosunkowo nowy w rodzinie palnik taboretowy.Photo: Tak wygląda w trakcie wykonywania swoich statutowych obowiązków - czyli podczas zacierania.Photo: A tak podczas schładzania brzeczki, z chłodnicą za przeproszeniem, w środku.Photo: Nie tylko nasz minibrowar zwiększa swoje moce produkcyjne. Szypowickie koty jak widać na zdjęciu (a nie oddaje ono pełni zjawiska) także.Photo: Niedługo wakacje, czas urlopów, może nawet lato. Wznoszę więc toast za udany odpoczynek dla wszystkich znajomych, przyjaciół i rodziny znakomitym piwem, jednym z najlepszych jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek pić, białym Obolonem. Ukraińska wersja belgijskiego pszeniczniaka, czyli Witbiera. Niekoniecznie ściśle trzyma się stylu, ale znakomicie orzeźwia i rozjaśnia zmęczone pracowitym sezonem umysły :-) Na zdrowie!