21 Photos - Dec 14, 2012
Photo: Fotosprawozdanie z zaległych warzeń i wydarzeń rozpoczynam od zdjęcia półki sklepowej z piwami regionalnymi w REAL-u. Serce rośnie jak sie to widzi. Nadal jest to zaledwie część tego co jest na rynku, i drobna część tego co by się chciało widzieć, ale jeszcze 2 lata temu taki wybór polskich piw i przede wszystkim stylów piwnych był nie do pomyślenia.Photo: Nowe, kapitalne inicjatywy, browary kontraktowe takie jak "Pinta", "Alebrowar" czy współpraca Browarów regionalnych z piwowarami domowymi owocują coraz większym wyborem coraz lepszych piw, a bracia B. skrzętnie korzystają z okazji i bacznie testują niemal wszystkie pojawiające się nowości.Photo: Przez moment myślałem o założeniu bloga z osobistymi recenzjami testowanych piw, ale biorąc pod uwagę mnogość tego typu inicjatyw w sieci i ogromną wiedzę piszących na ich łamach piwoszy i piwowarów - dałem sobie spokój. Każdemu zainteresowanemu polecam jednak zapoznanie się z nimi - przede wszystkim z działalnością Tomasza Kopyry z blogu kopyra.blog.com - najwyższa jakość opisów wrażeń z degustacji wsparta naprawdę dużą wiedzą jednego z najbardziej znanych i zasłużonych dla naszego rynku znawców tematu.Photo: Poza rodzimymi wyrobami na półkach pojawiają się także coraz szerszą falą wyroby naszych sąsiadów. Warto czasami dla poszerzenia horyzontów piwnych popróbować nowych smaków. Do ogromnej rzeszy ludzi zaczyna powoli docierać, że piwo to nie tylko koncernowe jasne pełne.Photo: Nie mam za bardzo czasu ani możliwości relacjonowania wszystkich warek, które uwarzyliśmy, napomknę więc tylko, że koniec lata i jesień przebiegły pracowicie, nie omieszkaliśmy także skrupulatnie testować swoich własnych wyrobów.Photo: Testy jak widać odbywały się głównie w plenerze. Na zdjęciu ostatnie łyki ubiegłorocznego Oktoberfesta. Wkrótce warzenie kolejnej, mam nadzieję jeszcze lepszej warki.Photo: Przetestowalismy także własnoręcznie wyhodowany chmiel. Na zdjęciu kilka tygodni po zasadzeniu sztobrów.Photo: Jako żółtodzioby, popełniliśmy kilka błędów zarówno w hodowli jak i w wykorzystaniu świerzego chmielu w trakcie warzenia, jednak eksperyment uważam za udany i w przyszłym sezonie postaramy się rozwinąć naszą plantację - szczególnie, że jak widać na fotce, chmiel przyjął się świetnie i nieźle obrodził. A jak cudownie pachniał....Photo: Wymaga to dodatkowego czasu i zaangażowania, ale sądzę, że warto. Nawet nie ze względów ekonomicznych, ale choćby dla samej satysfakcji.Photo: Zakupy surowców do warzenia, głównie słodów robiby teraz z delikatnym wypszedzeniem. Opracowyjemy receptury, robimy listę potrzebnych składników i staramy się zamawiać duże ilości na kilka warek z góry. 25 kg worki słodów to już u nas normalka :DPhoto: Magazyn surowcowy prowadzony jest przez Kubę w miarę na bieżąco, co pozwala nam zamawiać tylko to, co jest faktycznie potrzebne. Unikamy tym samym dłuższego składowania surowców, dzięki czemu są po prostu świerze w momencie warzenia.Photo: Niestety nie wszystko zawsze idzie tak jak należy i wyprodukowalismy dwie niepijalne warki. Spowodowało to w pewnym momencie niebezpieczne przetrzebienie zapasów, które musieliśmy szybciutko nadrobić.Photo: W chwili gdy to piszę, zamieszczone na zdjęciach zapasy zostały już dawno przerobione na znakomite (ach ta skromność) piwo. Właśnie zamawiamy kolejną porcję. Bardzo fajnie jest operować workami słodu, człowiek czuje się i wygląda też czasami jak młynarz.Photo: W okolicach września odkryliśmy i przetestowaliśmy także stosunkowo nową knajpkę w Katowicach. Pijalnia piwa pełną gębą nazywa się "Biała Małpa". Całkiem przyzwoity klimat będący hybrydą nowoczesności i prostoty, przyprawiony osobowością właściciela i barmanów oraz ogromny wybór znakomitych piw z całego świata. Głównie butelkowych, ale można także przy odrobinie szczęścia wypić coś pysznego prosto z "kija" - zwykle w ofercie jest 5-6 rożnych stylów, głównie regionalnych.Photo: Wracając do warzenia - przenieśliśmy warsztat do innego pomieszczenia. Ciągła walka z Mamą o palniki, zagrożenie infekcją z latających po kuchni bakterii (okazuje się, że w kuchniach jest ich najwięcej) oraz wzmożony ruch w okresach podejmowania gości zmusiły nas do przeniesienia się na dół - do tak zwanych katakumb.Photo: Piwrwsze warzenia w katakumbach zostały dokładnie udokumentowane przez Piotra, naszego archiwistę i historyka.  Na focie jeszcze stara kuchenka, dzisiaj używamy już profesjonalnego (pseudo - hehe) palnika taboretowego.Photo: Słoneczne weekendy jesienne pozwalały na wykonywanie części prac  związanych z myciem i dezyfekcja w plenerze. Ma to swoje niezaprzeczalne atuty. Szczególnie obserwacje ciekawskich sąsiadów dają sporo frajdy :DPhoto: Mój zdolny i kochany brat jakimś sposobem zdobył (nie pytajcie - na pewno wypił samotnie) kilka transporterów na butelki, które znacznie upraszczają kwestie transportu i leżakowania gotowego piwa.Photo: Znacząco wzrosła nasza kolekcja użytkowa naczyń do degustacji. Brak w niej jeszcze kilku eksponatów, ale mamy już kilka rodzajów kufli, pokali i snifterów. Zapewniam każdego, że smakowanie określonych gatunków piwa z dedykowanych do nich szkieł znacznie poprawia efekt owej degustacji.Photo: Poza aspektami estetycznymi, nic tak świetnie nie wyeksponuje i podkreśli bukietu piwa jak odpowiedni sposób jego podania.Photo: Na koniec małe podsumowanie ubiegłego sezonu. Zdecydowanym numerem jeden zostało "Grodzone" - czyli nasza wersja słynnego szampana północy - czyli Grodziskiego. Zobaczcie na tą pianę. Orzeźwiający, mocno (ale nie nachalnie) dymiony aromat i smak. Najlepsze piwo jakie piłem. I oczywiście najlepsze jakie uwarzyłem. Szkoda, że już dawno jest tylko wspomnieniem, ale bez paniki. Właśnie dojrzewa na cichej kolejna partia :) Ciekawe, czy doczeka lata?