19 Photos - Feb 21, 2012
Photo: Kolejną (także zaległą) relację rozpocząć muszę zdjęciem szafki - przerobionej przez Kubka na gotowe wyroby. Wprawdzie aktualnie leżą w niej jeszcze leżakujące butelki (masło maślane ale ma sens) - z czasem ich miejsce będą zajmować tylko to gotowe do spożycia. Jeśli któraś doczeka tego etapu. Szafka będzie bmonitorowana 24h/dobę - także temperaturowo (wraz z powstającą obok lodówką) na bazie jej zawartości będą dostępne online także stany magazynowe.Photo: UPDATE z 0103.2012 - Tak wygląda zabutelkowane Zakręcone. Nowy - obowiązujący od teraz styl etykiet. Wiem, że bez rewelacji, ale po pierwsze zrobiłem go w Wordzie, po drugie zajęło mi to 30 minut a w 10 minut zmieniam go w gotowca pod nowe piwo, po trzecie: nie mozna wszystkiego robić dobrze. :PPhoto: Cały czas rozpatrujemy mozliwość zastąpienia wody supermaketowej odpowiednikiem z "lokalnego" ujęcia. Ponieważ kranówka raczej nie wchodzi w grę (niby ze studni, ale ze ma chyba zbyt wapienny charakter), lada moment będziemy szukać w okolicy jakiegoś ujęcia źródlanego. Na razie kolekcjonujemy puste butelki :DPhoto: Wyszły dokładnie 2 skrzyneczki. Ciekawośc mnie zżera. Ale trzeba teraz wytrzymać  w temp. poniżej 10C minimum 6-8 tygodni.Photo: Tradycyjnie już, aby wykorzystać czas do maksimum, dodatkowo przelewaliśmy Szypalowe na cichą i butelkowaliśmy Altbier'aPhoto: Po otwarciu Szypalowego na naszych twarzach pojawiło się zdumienie a w sercach lekkie uczucie trwogi. Każdą warkę po fermentacji burzliwej otwieramy drżącymi rękami szukając oznak zakażenia. Tutaj na pierwszy rzut oka nie wyglądało to fajnie. Ale po bliższej analizie zapachu, konzystencji a nawet smaku stwierdziliśmy zgodnie, że jest ok. Efekt na zdjęciu to po rpostu zbite w kupkę drożdże, które w takiej formie czują się widać raźniej. Osad na ściankach wyglądał identycznie - tylko się nie "zbił". Po kolejnych 2 tygodniach okazało się, że mieliśmy rację, po cichej młode piwo było wręcz pyszne mimo tego dziwnego "cosia".Photo: Kuba trzyma w twarzy etykietę na Alta. Na razie jeszcze robocza z tej samej serii co przeniczne i koźlak. Gdy to piszę projekt uniwersalnej etykiety na nasze piwa jest już gotowy. Nie będzie szału, ale nam się podoba. Ma w sobie coś.Photo: Na zdjęciu poza elementami warsztatu widać fragmencik nowej kapslownicy. Udana inwestycja. O godz. 15:30 rozpoczęło się gotowanie wody. O godz. 15:45 poszły słody - pilzneński - 3,7 kg oraz przeniczny 0,4kg.Photo: A oto wyraz twarzy człowieka, który chwilę póxniej "zgwałcił" jedną z zacniejszych piwnych receptur. I to przez własną głupotę. Po prostu zapomniałem o zacierze delektując się smakiem "cudzesa" - i przegrzałem ostro. Powinno być 66 C a zrobiło się 75 C. Chcąc szybko ratowac sytuację dolałem 2l zimnej wody z baniaka. I zamiast tak zostawić - postanowiłem w panice dosypać jakiegoś słodu. Pod ręką była reszta malanoidynowego z poprzedniego warzenia. Kompletnie zapomniałem, że ten słód barwi! Trudno - wyjąć się nie da, cofnąć też nie - będzie wariacja mistrza. 30 minut przerwy w temp. 66 C do 16:25Photo: Wrzaski niezadowolenia i poto słów uznawanych zwykle za niecenzuralne wywabił z katakumb niejakiego Piotra. Z miotłą. 16:34 druga przerwa - 15 minut w 70 CPhoto: I kolejne ujęcie wucetu - nieeeee to kadź filtracyjna ze zbyt długim wężykiem. O 17:15 zacier wylądawoł w filtratorze, oczywiście na skutek profanacji słodem melanoidynowym barwa filtratu znacząco odbiega od wzorca. z drobnymi problemami koło g. 18:29 podczas kolejnego wysładzania - filtracja dobiega końca o godz. 19:50 (wiem strasznie długo, ale przy każdej kolejnej porcji wysładzania odczekują ok. 20 minut aż się wszystko w środku poukłada) koniec.Photo: Widząc w garnku fatalny spadek wydajności - zareagowałem zwiększeniem ilości wody do wysładzania. z 12,5l zrobiło się 15l.Photo: Zdjęcie nieco przypadkowe - mam problemy z robieniem wszystkiego sam a Kuby nigdy nie ma kiedy jest potrzebny. Od następnej warki obiecuję się przyłożyć także i do tego aspektu. Po raz pierwszy przy chmieleniu zrezygnowaliśmy z woreczków muślinowych. Nie dość, że paćkania w cholerę, nieekonomiczne to strasznie, to jeszcze mam wrażenie, że jakieś sznurki z nich wyłażą. Wrzuciliśmy więc chmiel 20:35 i 21:35 po 30g Hallertau Spalt Select bez woreczków - za to po wychłodzeniu brzeczki dekantowaliśmy piwo z ukośnie postawionego gara zostawiając chmieliny na dnie.Photo: Dużą wagę zacząłem przywiązywać do rehydratyzacji drożdży, przed ich zadaniem do brzeczki. Na dalszym etapie planujemy zakupić płynne drożdże i zbierać gęstwe, ale na dzień dzisiejszy uważam, że muszę zrobić co tylko można, żeby suchym zapewnić lepszy start w przyszłość.Photo: HistorykPiotr zgodnie z tradycją lepi etykiety. Świetnie mu idzie - etat w przyszłym browarze zapewniony. Tylko hmmm... pewne przedmioty na tym zdjęciu mnie solidnie niepokoją...Photo: Alta wlaliśmy w butelki 0,66l. Bedziemy sie starać trzymać zasady, że kazdy gatunek poza etykietą i stempelkiem na kapslu (w przygotowaniu) będzie rozlewany do butelek o określonym kształcie.Photo: Wracając do "zakręconego" - fioła dostawałem, żeby przypadkiem brzeczka po wystudzeniu (21:45 do 22:10) nie była narażona na jakieś bakterie. No i tak mi się ręcę trzęsły, że wpadł mi do środka termometr, CAŁY - z niezdyzenfekowaną końcówką i pozostawiającym wiele do życzenia w kwestii sterylizacji sznureczkiem. EhhhhhPhoto: Kremik drożdżowy - prawda że pysznie wygląda? Obiecuję sobie, że nasyępnym razem jeszcze powazniej podejdę do tematu przygotowania drożdży do pracy.Photo: godz. 23:00 - Blg w 20 C - 13 (o jeden wyżej przez te cholerne melanoidynowe akcenty) - 21 litrów wyszło. Sporo. Drożdże ładnie zapodane do napowietrzonej brzeczki, pokrywa zamknięta. Do zobaczenia pechowe "zakręcone".