19 Photos - Jan 10, 2012
Photo: Oto zestaw mieszadeł na dzisiejsze popołudnie. Oj będzie się działo :)Photo: Oraz główny bohater  - przepis na piwo! Tadaam!Photo: I jego kolega - lekko poruszony całą sytuacją worek słodu monachijskiego Typ IPhoto: Może to nie wygląda najlepiej - sprawia wrażenie bałaganu - ale wszystko pod kontrolą. Brudne naczynia SPECJALNIE zbieraliśmy cały dzień, aby je umyć wrzątkiem z chłodnicy. To się nazywa podejście ekologiczne.Photo: Mieliśmy dziś ambitny plan. Uwarzyć Alta, przelać Weizena i zabutelkować Bocka (szyfrem gadam, ludzie ja szyfrem gadam!) - więc w pewnym momencie zrobiło się ciasno i nieco nerwowo, szczególnie kiedy Kuba tradycyjnie wsiąkł i zostawił mnie z tym wszystkim samego.Photo: Tym razem oszczędzę szczegółów. Warzenie w miarę proste, jeden słód, jeden chmiel, dwie przerwy - 64 i 70 - obie po 30'', filtrowanie jak widać bez przeszkód poza jedną: zabrakło taboretów!Photo: Dziś z kontroli przysłali kobietę. Groźne spojrzenie z nad okularów utrzymywało w ryzach nasze młodzieńcze fantazje z 5 pojemnikami pełnymi piwa.Photo: Taką klarowność miała 2 porcja przelewowa przy filtrowaniu. Jest moim zdaniem pięknie. I tak podczas warzenia się zmąci. Ale wypróbujemy nowoczesną technologię - o tym za chwilkę.Photo: One Ring! To nie może się nie udać!Photo: Tradycyjne zdjęcie gara i troszkę opisówki: warto wspomnieć chyba głównie o problemach z temperaturą. Nie wiem czy to kwestia słodu czy jakiś diabeł nam wlazł do gara, ale strasznie ciężko było utrzymać temperatury w podamym zakresie. Dwukrotnie przegrzałem zacier mimo zachowania czujności. Doszło do tego, że w pewnym momencie aby go szybciej schłodzić do pożądanej temperatury dolałem wody z baniaka. Pomogło ale nie wiem, czy nie zaburzyło jakichś ważnych procesów.Miotałem się z tymi temperaturami potwornie.Photo: A tymczasem...Piotr skrupulatnie wycina i nakleja etykiety na nasze pierwsze megapiwo. Dobra robota Piotrze :DPhoto: Świat z mojej perspektywy czasami wygląda nieco inaczej. Nie będę się tutaj rozwodził nad pewnymi aspektami "lustrzycy" bo jeszcze mi nie grozi - ale grunt to akceptacja własnych słabości :DPhoto: Diabelnie trudno jest cyknąć fotę nad wrzącą brzeczką i nie wrzucić do środka aparatu. A w kwestiach formalnych:o 17:12 dokładnie - panika, zacier gotowy do filtrowania, Kuby nie ma, naczynia zajęte, taboretów zero, gar trzeba wypłukać, nie mam pojemnika na filtrowanie. Masakra!. Wyrobiłem sie w 10 minut i o 17:25 zacier wylądował wreszcie w filtratorze. Ciekawe, czy to przetrzymanie w garnku zaciernym znacznie wpłynie na smak piwa.
Wprawne oko zauważy zapewne, że na zdjęciu nie mamy do czynienia z zacierem, lecz nachmieloną i wrzącą brzeczką. Ale niewprawne nie zauważy.Photo: W trakcie filtrowania butelkowaliśmy koźlaka. Zdecydowałem się na mały eksperyment. Do refermentacji użyłem głównie słodu, z niewielkim dodatkiem glukozy i czarnego trzcinowego cukru Muscavado (czy jakoś tak).Photo: A to efekty pracy. Jakie cudne kształty, jaka barwa! Żony mogą być zazdrosne. Koźlak przed butelkowaniem miał 5 Blg. Notuję dla porządku. Czyli zawartość alkoholu ok. 5,4 %.Photo: Jak wspomniałem wcześniej - podczas chłodzenia Kuba zmywa gary, ja pilnuje chmielenia brzeczki i siebie samego. A-ha! Na 10 minut przed końcem warzenia - wraz z chłodnicą do gara trafia mech irlandzki. Niby ma zadbać o klarowność naszego piwa. Kochany mech.Photo: Ok. 21:45 zrehydratyzowane drożdże (na kremik) trafiają do przelanej brzeczki piwnej. I wszystko by było ok - bo nawet ją napowietrzyliśmy, gdyby nie jej klarowność. Nie wiem czy to wina mchu, czy magicznego przełomu, czy nam coś wpadło do środka, ale nie była klarowna. Była mętna jak moje myśli kilka godzin później. A na chłodnicy osadziły się jakieś przezroczyste żelki haribo. Dobrze, że dzieci nie widziały.A może te woreczki muślinowe są jakieś felerne? A może tak ma być? Dużo tych "mórz".Photo: 22:40 - padam na swoją szlachetnie wyrzeźbioną twarz. Temp. brzeczki 22 stopnie, Blg 12, w fermentatorze 19 i 3/4 litra.Do wysładzania poszło 12 litrów (ciutę kranówy, niepotrzebnie bo sie machnąłem w obliczeniach) w 3 porcjach. Warzenie (i inne czynności) zajęły nam 7h i 40'. Ze względu na kilka odstępstw od normy mam obawy co do zgodności tego piwa ze stylem, ale co tam. Kuba i tak wypije :D Do następnej brzeczki! Ave!Photo: Nasz Alt po zabutelkowaniu, jeszcze 2 tyg. i pierwsza degustacja :) Prezentuje się okazale, ile sie dało poszło w butelki 0,66 l. Oczywiście zdjęcie robione już po ok. 3 tygodniach od warzenia, po kolejnych etapach fermentacji.