Post has attachment
Super nie? 
Photo
Photo
12.11.2016
2 Photos - View album

Post has attachment
Photo

Post has attachment
Photo

Post has attachment
Kelnerka podeszła donowo przybyłych .
- Co podać ?
- poprosimy trzy pączki z czekoladą . - Kitty
- Dobrze 5 bitów
Lizzie wręczyła kobiecie pieniądze .
Dziewczyna zpostrzeła , że nikt na nich nie patrzy poza 7 dziewczynami . Lizzie pochyliła się ku przyjaciółką .
- one się tak dziwnie na nas patrzą - szepneła Lizzie
Nagle stąd ni zowąd ciasto z różowym lukrem wylądowało księżniczce na głowie Lizzie povzewieniała z gniewu . Znowu wszycy patrzyli się na nich .
- KTO .... zaczeła Lizzie i spotrzegła dziewczynę o włosach jak wata cukrowa która w ręce trzymała tort . Księżniczka obróciła się w jej stronę .
- Skrócić ją o głowę ! rykneła


Photo

Post has attachment
Kitty Cheshire czuła ukłucie w żołądku .
- Lizzie możemy coś zjeść ??Umieram z głodu .
- Ja też - Dutchess
-No dobrze .... podrugiej stronie ulicy jest kawiarnia ... o Nazwie Sugar Cube Corner.
Dziewczyny przeszły przez ulice , otworzyły drzwi ... Nagle wszystkie spojrzenia skierowały na nie . Lizzie
poprawiła korone , wygładziła sukienkę i poszła wraz z Kitty i Dutchess do pobliskiego wolnego stolika .

Photo

Post has attachment
Powieki Lizzie Hearts otworzyły ,
spostrzegła że leży na betonie , z jej ust soczyła się staruszka krwi . Zauważyła Kitty , Dutchess
które leżały bezwładnie na ziemi .
- Kitty Cheshire wstawaj !! powiedziała władczym tonem księżniczka . Kocia dziewczyna o przypomniała i z spojrzała na Lizzie ...
- Lizzi....e co?gdzie? Eeeeee..Dutchess ! - krzyknęła Kitty
Lizzie i Kitty podeszły do Dutchess ..... dziewczyna na dzwięk głosòw przyjaciółek podniosła powieki .
- Dziewczyny co się stało gdzie jesteśmy ? Powiedziała poczym wstała
- Nie wiem chodźmy się rozejrzeć .
Trzy przyjaciółki wyszły na ulicę .
Lizzie spostrzegła że patrzą na nie w dziwny sposób .

Photo

Przepraszam Was bardzo, że tak długo nie było 3 rozdziału, a fakt, rozdziały są krótkie. Ale teraz będzie 3 tym razem nie w Paint, bo z fona piszę.

Rozdział 3
Gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy musieli iść do klas. Talon (jak można wylogikować) nie chciał iść na lekcje. A z resztą, komu chciałoby się uczyć o 8:55??? Nikomu. Gdy Talon już zmierzał do ławki, stanął. A lepiej powiedzieć, że osłupiał. Stał w miejscu i gapił się na jedną osobę. A tą osobą była... Viola. Dziewczyna, na którą wcześniej nie zwrócił uwagi. Określić tą sytuację można było w zaledwie kilku słowach: Talon zakochał się w Violi...
Mam nadzieję, że rozdział był OK :)

Post has attachment
Rozdział4

Wszyscy gawędzili wesoło , Fluttershy przygotowała herbatkę. Za oknem rozległ się nie spodziewany hałas .Lizzie , Kitty i Kucyki zesztywniały , Fluttershy wydała siebie odgłos wystraszonej .
- Co to było ?? Zapyła przestraszona Fluttershy
- Albo to z przepowiedni lub DZIABEŁEK . Powiedział Thunder Flicker
- Byle nie obydwa naraz powiedziała Overdrive
- wszyscy do podziemnego pokoju Fluttershy . Wykrzyneła Lemon Hearts
Tyczasem za oknem .
- Jesteś pewna że to tu ST ?
- Tak TR bo gdzie indziej miała by mieszkać Fluttershy ?
Tyczasem w podziemiach ....
- ok mam pomysł powiedziała Rainbow - Wyjdę z kryjówki i sprawdzę kto to .
- Tylko uwarzaj na siebie powiedział Daimond
Rainbow wyszĺa szybko wyrzała przez Okno ....
- Przepowiednia się nie myliła .
Powiedziała i czym prędzej wróciła do reszty .Paczącz nanich szokowanym wzrokiem oni patrzyli na nią pytającym wzrokiem .... poczym odpoowiedziała
- Przepowiednia się nie myliła to są...
- No Kto ? - Powiedziała Sugar Belle
- Starlight Glimmer i Trixie Lumon
Wszycy zrobili szokowane oczy ...

- Fałszywą przyjaźń dała tu musi być mowa o Starlight a kłamczuchą była - Trixie . Czyli przyszły się zemścić .. posumowała Twilight mòwiąc drzącym głosem .
Dalszy ciąg nastąpi....




Photo

Post has attachment
Nowy rozdział !!! 3 !!!
- Czemu portal jest wciąż otwarty zapytała Dash patrząc na kocią dziewczyne .
- Bo nie tylko my przeszłyśmy przez niego same ... goni nas potwór DZIABEŁEK który zaatakował Krainie Baśni . GONI nas bo chce wysać ze mnie i Lizzie całą magię z krainy Czarów . Rzekła Kitty smutnym głosem .
Zmierzając di chatki Dash pośpiesznie zapukała do drzwi chatki ...Otworzyła jej Fluttershy która była ździwiona jej towarzyszkami .
- Kucyki ... To jest Lizzie a to Kitty . Przedstawiła je Dashi a kucyki pololeji się poprzedstawiały . Ale nie tylko diabełek był zagrożeniem ale przepowiednia głosi " Ta co dała sztuczną przyjaźń i ta co chwalipiętą była ..w poszukiwaniu zemsty zgubę przynoszą dla kucyków i tych z obcego świata " Starswirl Brodaty
Photo

Z cyklu Pokonaj Timberwolfa :)


Z ulgą powiesiłam grabki na wieszaku obok pozostałych wspomagaczy do pracy rolnej.
 
- Uch. Na zgniłe jabłko, nareszcie koniec – powiedziałam, a zaraz potem usłyszałem lekki zgrzyt nienaoliwionych drzwi i cichy skowyt starej drewnianej podłogi. Wiedziałam, że Big Mac zbierał jabłka w południowym sadzie i nie możliwe, by już wrócił. Do tego jego stukot kopytami byłby o wiele cięższy. To musiała być moja młodsza siostra, sprawczyni tego całe całego bałaganu.
 
-Apple Bloom, miałaś tu nie wchodzić.. Dość mam na dziś sprzątania tego wszystkiego! - powiedziałam chłodno, nie odwracając się do niej. Nie byłam już na nią zła, ze ten bałagan. Wiedziałam dokładnie, że znów szukała wraz z dziewczynami jakiś przedmiot do swojej krucjaty. Po krótkiej chwili znów usłyszałam zgrzyt drewna. Coś mi tutaj zaczynało nie pasować. Odwróciłam się.  Od razu zorientowałam się, że to nie była moja mała AB, to nawet nie był kucyk.
 
Przede mną stały 3 patykowilki. Przeszły już za próg, blokując jedyną drogę ucieczki. Były już gotowe się do rzucenia mi się do szyi. Miały nadzieje, że niezauważenie podejdą jak najbliżej i zaatakują z zaskoczenia. Teraz, gdy zauważyły, że je spostrzegła, największy z nich wyskoczył w powietrze kierując swoje ostre, drewniane pazury w moją stronę. Szybkim instynktownym unikiem odskoczyłam w bok, a sam wilk wpadł na ścianę, na której przed chwila co powiesiłam grabki. Od uderzenia wszystko pospadało z haczyków i pospadało na łeb drapieżnika. Część nawet powbijała się płytko w jego  drewniane ciało i sterczały teraz z niego w różnych kierunkach.
Przełknęłam ślinę i złapałam najbliższy przedmiot, którym okazały się proste grabki do pielenia grządek babci Smith.
- No dalej, zatańczmy! – rzuciłam w jego stronę i przerzuciłam narzędzie do pyska, kontem oka obserwując dwa pozostałe, warczące wilki, które blokowały wyjście, ale nie atakowały. Najwyraźniej wierzyły w swojego przywódcę alfa, że poradzi sobie z jedną klaczą, która ma odciętą drogę ucieczki.
Gdy już samiec alfa pozbierał się do kupy, szczerząc swoje wielkie kły i wydychając odrzucający, zielony zapaszek z ust, szykował się do kolejnego ataku. Najwyraźniej, by nie zdradzać swojej obecności zapachem musiały wchodzić na bezdechu do szopy. Gdy patykowilk znów rzucił się w moją stronę zwinie uskoczyłam w prawy bok zadając mu silne uderzenie grabkami, w pysk.  Od uderzenia posypało się kilka patyków w tym jego ucho. Mój skok nie był już tak niezdarny jak poprzedni, od razu zawinęłam swym ciałem i wymierzyłam swoimi tylnymi kopytami w jego pysk. Lata jabłkozbijania dają osobie znać. Silne i precyzyjne uderzenie ogłuszyło potwora. Zrobił kilka kroków wstecz kręcąc niemrawo głową, chcąc odzyskać pełną świadomość. To pozwoliło mi na złapanie trzonka wbitej w jego ciało łopaty i silnym ruchem wyrwanie jej. Wilk zawył potępieńczo, lecz nie trwało to długo. Dużym zamachem, opadając na tylnych kopyt uderzyłam go ostrzem tuż za głową. Silne uderzenie pozbawiło go głowy, która upadając rozbiła się na podłodze. Kilka chwil później całe jego ciało rozpadło się na stertę gałęzi i liści. Wyplułam lekko wygiętą łopatę i skierowałam się w stronę dwóch pozostałych patykowilków.
 
- Na co czekacie, cukiereczki?! Nie zaatakujecie? – powiedziała, drwiąco machając do nich kopytkiem. Wilki spojrzały po sobie i rzuciły się jednocześnie w moją stronę. Spięłam się i czekałam, aż będą bliżej. Miałam naszykowaną przy kopycie dla nich kolejną niespodziankę w postaci pudełka małych gwoździ. Gdy były już odpowiednio  blisko rzuciłam nimi prosto w ich ślepia, a sama znów uskoczyłam, odsłaniając kilka taczek ustawionych przy ścianie. Zdezorientowane drapieżniki, zamknęły oczy, gdy w ich kierunku leciała sterta metalu i nie zdążyły wyhamować wpadając kolejno na stalowe wózki. Miałam teraz okazję podbiec do falbanka, na którym miałam poustawiane mniejsze, lecz bardziej niebezpieczne narzędzia. Zaczęłam kolejno przebierać wszelakie młotki, śrubokręty i inne mniejsze narzędzia rzucając przy okazji nimi w dwa wilczury, zbierające swoje drewniane zady. Gdy wreszcie znalazłam to, czego szukałam, wilki już były tuż przy mnie. Robiąc zamach uderzyłam pierwszego niedawno ostrzonym toporkiem, w nogę. Kończyna odpadła bez większego problemu, a sam wilk uderzył w warsztat, z którego przed chwilą korzystałam. Odrąbana noga wbiła się metr dalej w podłogę, sprawiając, że drugi patykowilk potknął się o niespodziewaną przeszkodę. Gdyby nie to, pewnie by mnie dopadł. Turlając się, wpadł na słup z przywiązaną grubą liną, która się odwiązała. Wilki, wraz ze mną spojrzał się na linę, która prowadziła do przywiązanego olbrzymiego, żeliwnego żyrandola, jednej z pamiątek babuni. Jedne z patykowilków, który zdążył się pozbierać od ostatniej kraksy, położył uszy po sobie i zaskomlał błagalnie, na chwile przed tym jam przygniótł go ważący ponad 300 funtów kawał metalu. Drugi nim się zorientował w sytuacji został trafiony rzuconą przeze mnie siekierką między oczy i rozpadł się na drzazgi. Uśmiechnęłam się pod nosem, i zaczęłam sprzątać ich truchła.
 
Jakiś czas później minęłam Big Maca, patrzącego się na mnie z podniesioną brwią do góry, gdy ciągnęłam w stronę lasu Everfree wózek, pełen patyków, lecz śmierdzący jakbym wiozła jakąś gnojówę
- Dobrze minął dzień, braciszku?  - spytałam z uśmieszkiem.
- Dobrze – odpowiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku
- Mnie też, do zobaczenia na kolacji – rzuciłam oddalając się i chichocząc pod nosem z jego miny.
Wait while more posts are being loaded