Post has attachment
Bez komentarza, bo zwyczajnie nie jestem w stanie w sposób sensowny wyartykułować poziomu mojej pogardy dla Kraju Wolności.

Post has attachment
Ktoś powinien tam pójść i im ten grajdołek zrównać z ziemią. Logiką, ofcorz.

Post has attachment
Aż trudno uwierzyć, że ktokolwiek był w stanie uwierzyć w zabobony ciążowe. W nich nie ma nawet śladowych ilości racjonalizmu. Za to powody wiary w nie to klasyka gatunku.

#ZabobonyCiążowe #ciąża

Post has attachment
😂😂😂😂😂😂😂😂😂

Post has attachment
😊
Photo

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment
No wy martwi w środku ateusze! Czytać i wierzyć!

Post has attachment

Post has shared content
Ponieważ +Adam Zielinski był uprzejmy zasugerować, że niniejszy tekst pasuje do tej społeczności – to udostępniam…
Tam zaszła zmiana…

Z konieczności wstąpiłem na pocztę. Dawno nie byłem, więc od razu zauważam różne zmiany. Kiedyś drzwi otwierały się automatycznie, teraz trzeba je mocno popchnąć. Po wejściu do środka rzuca się w oczy wielka kolejka – sięgająca od okienek, aż do wejścia. Wygląda na to, że posuwa się miarowo – niezbyt szybko, ale też nie całkiem ślamazarnie. Wewnątrz jest gorąco. Muszę zdjąć kurtkę, bo nie da się wytrzymać. Przestrzeń przed okienkami zaplanowano w taki sposób, że ogonek musi stać pomiędzy półkami z prasą i książkami. Z lewej strony zalegają artykuły dla dzieci, a z drugiej dla dorosłych. Treści po lewej zdecydowanie infantylne, więc wzrok biegnie na prawo. Prawie jakby ktoś wydał rozkaz „Na prawo patrz!” – przemyka mi przez myśl… Kolejka posuwa się na tyle wolno, że można zapoznać się z całą ofertą. Są jakieś programy telewizyjne, robótki szydełkowe. Wśród autorów wypatrzyłem Yo Nesbo i chyba też Colleta. Jednak wyraźnie dominuje tematyka bogo–ojczyźniana. Jest trochę pozycji o „żołnierzach wyklętych”, sporo, oczywiście, o „papieżu Polaku”. Jakiś autor opisuje drogę do nieba. Ktoś inny daje światłe porady moralne – z nakazem miłości na czele. Zauważam wspomnienia z podróży po świecie. Podróży katolickiego księdza rzecz jasna. Są też przepisy kulinarne – dwie zakonnice przyjaźnie uśmiechają się z okładki, proponując przepisy na spaghetti i coś jeszcze. Niedaleko kusi tytuł „Matka świętego”. Dostrzegam też „Resortowe togi” – na okładce coś, co chyba ma wyglądać jak toga sędziowska. W miejscu głowy: sierp i młot. Na tym tle sporym dysonansem pobrzmiewa tytuł „Duchowe życie zwierząt”. Uśmiecham się, gdy przechodzi mi przez myśl pytanie: „Czy ja przypadkiem nie przeoczyłem czegoś istotnego w katolicyzmie?”. Tymczasem mój wzrok pada na pokaźną książkę w białej okładce, wołającą wielkimi literami aby „nie dać się zjeść grzybom candida". Odruchowo, z dezaprobatą kręcę głową. Myślę sobie: „grubsza sprawa…”. Bo oto do repertuaru nachalnej i prostackiej propagandy politycznej dochodzi jeszcze propagowanie pseudowiedzy. Obok książka tego samego autora – tym razem ogólnie o zachowaniu zdrowia. Okładka głosi, że ta pierwsza to „bestseller” – więc w drugiej autor popisał się szerzej swoją wiedzą o „naturalnych metodach leczenia”, homeopatii i innych bzdurach. Patrząc na tą przedziwną kolekcję współczesnej postprawdy zachodzę w głowę, czy wybór tych lektur jest przypadkowy, czy metodyczny? Czy dokonał go jakiś idiota, czy też może jest w tym jakiś zamysł? W międzyczasie kolejka przesuwa się na tyle, że moim oczom ukazują się okolice lady przy okienkach. Pomiędzy nimi rozpościera się panoramiczna wystawa zniczy nagrobnych. Niczym kryształowe klejnoty pysznią się w blasku światła, niemalże rzucając plastikowe refleksy na ściany. Tuż obok stoją w ordynku wkłady parafinowe. Na wymianę. Przychodzi mi do głowy kąśliwe przypuszczenie, że te wkłady są… bezglutenowe. Sugerowała by to, przyuważona przed chwilą, literatura – niech będzie że „prozdrowotna”. W mym umyśle objawia się sarkastyczna klamra zależności: od pseudoterapii do grobu. Całkiem intratny biznes… Wreszcie moja kolej. Czekam, aż pani za szybą zakończy magiczne czynności, rozpoczęte przy poprzednim kliencie. Na ladzie spoczywa tablet rysunkowy i przypięty do niego rysik. „Ciekawe czy do podpisywania” – myślę sobie z przekąsem. Ale pani z okienka podsuwa mi do podpisu dwie papierowe karteczki. Podpisuję długopisem, takim zwykłym. Czytelnie, jak trzeba…
Zapinam kurtkę i wychodzę na jesienny chłód. Mam nieodparte wrażenie, że przeszedłem nie przez drzwi urzędu pocztowego, ale przez lustro. Chłodno. Lekka mżawka zacina. Na niebie stalowo–szare chmury. Gdy podążam wyszczerbionym, pełnym dziur chodnikiem, przychodzi mi do głowy myśl, że owo niebo jest smutne i że właśnie płacze nad nami. Takie czasy. Znaczy się zmiana…





#poczta #zmiana #książki #wrażenie #kolejka #ogonek #znicze #pseudowiedza #postprawda #prawda #refleksje #DobraZmiana #polityka #Polska #DojnaZmiana #myśli #książki #Śląsk #Zagłębie #Będzin #Polska #urząd #UrządPocztowy #MobilePhoto #MobilePhotography #siostry #przepisy #zamyślenia
Photo
Wait while more posts are being loaded