Post has shared content
W książce Iwana Jefremowa „Godzina Byka” wyraźnie odczuwa się zgrzyty, który zapewne są spowodowane niedokładną redakcją, błędami w przekładzie, a może i niezręcznością autora.

Będę wdzięczny za wskazanie, z którymi uwagami zgadzacie się, gdzie nie mam racji, a gdzie przesadziłem.

Kategoria pierwsza – literówki.

W historii przyszłości proponowanej przez Jefremowa występują następujące Ery, na ogół oznaczane skrótami:
Era Rozbicia Świata, Era Zjednoczenia Świata Era Wspólnej Pracy, Era Wielkiego Pierścienia, Era Podanych Rąk
Akcja książki toczy się w EPR („Młodzieży EPR – Ery Podanych Rąk”) i oto nagle w tekście występuje niezrozumiały skrót EPP („Wir Norin jest trochę zbyt miękki, nawet jak na mężczyznę EPP”).
Nie ma takiej Ery, a skrót występuje kilka razy.

Miała być maharani, a tu literka się zmieniła i to konsekwentnie:
„obracając się przed lustrem i przybierając różne oblicza, poprzestała na wizerunku kobiety starożytnych Indii, magarani.”
„Faj Rodis, niezależnie od przebrania magarani”
„Wielkie pięciokątne lustro odbiło lśniącą bielem i srebrem magarani u boku władcy odzianego w czerń wyszywaną srebrnymi żmijami.”
„Gra była skończona, a z magarani pozostało tylko białe sari.”
„Strój magarani zniknął pod pokrywą dziewięcionoga.”

W całej książce robot jest oznaczany skrótem SDG, a tu się jedno SDF prześlizgnęło:
„Dziewięcionogi robot, wierny SDG, ruszył jej śladem, nie bacząc na protestujący gest dostojnika, za którego plecami w jednej chwili pojawił się postawny mężczyzna w liliowym mundurze z naszywką w kształcie oka na lewej piersi. Faj Rodis weszła już do środka, gdy SDF uczepił się przednimi kończynami krawędzi podnośnika. „

I jeszcze to:
„Odseparowanie klasztoru buddyjskiego pod reszty świata”

Kategoria druga – gramatyka.

Oczywiście tylko druga wersja jest poprawna:
„miała tylko jedną okrążającą ją satelitę”
„„Ciemny Płomień” przybliżał się powoli do satelity i zrównawszy z nim”

Można być wyposażonym w coś, Słownik Języka Polskiego nie dopuszcza wyposażenie czymś:
„Takie samo odczucie wywołują odbudowane dzwonnice dawnych ruskich świątyń, wyposażone tytanowymi dzwonami.”
„Wielbiciele starożytności stawiali surowe domy z grubymi ścianami i wąskimi oknami, wyposażone ciężkimi, masywnymi meblami.”

Tu oczywiście redakcja przepuściła dwa słowa:
„Rodis wyraziła uprzejme powątpiewanie. „Żmijowaty” zapytał, jak czy wyznaczeni ludzie troszczą się o nią właściwie. „

Kategoria trzecia – styl.

Ten akapit, a zwłaszcza jego zaznaczony fragmen, jest niezrozumiałyt:
„Zamiast wyczerpanych w dawnych epokach źródeł pracowały samoodnawiające się hydrotermy, czerpiące z cieków podziemnych, filtrujące na odcinkach wydobywania się wód mineralnych. Cieki hydrotermalne wspomagały na powierzchni pracę elektrociepłowni.”

A ten akapit jest zrozumiały, ale bardzo niezręczny:
„Inżynier Tael stał znieruchomiały przed Rodis. Znajomy dla niej wyraz skarconego dzieciaka tym silniej wystąpił na jego twarzy.”

To też można by ująć zręczniej:
„Trzaskano też drzwiami w domach i samochodach, przy czym dla niewychowanych Tormansjan zdawało się bardzo szykowne uczynić to jak najgłośniej”

Czy można odgryzać się na wyrzuty:
„Najsilniejsi szli przebojem, roztrącając łokciami stojących im na drodze, zmuszając innych do uskakiwania na boki i ordynarnie odgryzali się na cudze wyrzuty”

Tego akapitu znów nie rozumiem, a konkretnie zaznaczonego fragmentu:
„Liczba trudności, nieszczęść, smutków i bólów według przybliżonych wyliczeń Akademii Smutku i Radości dla ERŚ przewyższała szczęście, miłość i radość w około piętnastu – osiemnastu procentach średni poziom duchowych potrzeb.”


Kategoria czwarta: dobór słów

Ten uśmieszek jest bardzo lubiany przez autora (a może tłumacza), ale po polsku zgrzyta:
„Patrzyła z ukosa spod rzęs, a wąską górną wargę wykrzywiał gorzki uśmieszek”
„Na jej twarzy igrał wszystkowiedzący, nieżyczliwy uśmieszek, tworząc fałdki w kącikach ust.”

Jak to robi się?
„Nauczyciel zamilkł i skierował łaskawie Kimiego na jego miejsce.”

Niby to słowo istnieje, ale jednak nie brzmi:
„W jej wnętrzu po ledwie widocznej spirali spływała ciecz podobna do rtęci. Lekkie spowolnienie lub przyspieszenie cieczenia wywoływało ruch wskazówek”

A tu lepiej byłoby napisać własnego wyboru:
„proszę pozwolić nam zetrzeć z powierzchni planety ich stolicę, centrum samowładnej oligarchii albo przeprowadzić planetarne uśpienie według osobistej selekcji

Nie mam pojęcie, co autor miał na myśli:
„programując obłe, trójokie rakiety ćwierkające. Wkrótce pakiety spiralnych rurek, pokrytych pięciometrowymi powłokami o rybim kształcie”

Czy ciężkie roboty obronne mają łapki? Już nóżki brzmią lepiej:
„sześcioro piechurów, troje ludzi i trzy roboty, przeszli na drugi brzeg, porosły miękkim mchem. SDG musiały skakać, by ich krótkie łapki w nim nie uwięzły”
„SDG wciągnęły do środka krótkie łapki, zamieniając je na walce z miękkimi przylgami”
„dopiero wtedy wyciągnęły spod łóżka srebrno-niebieskiego SDG. Po naciśnięciu dysku na bransolecie, dziewięcionóg włączył sygnał i bucząc wyprostował łapki”
„Wierny niebieski SDG siedział z podgiętymi nóżkami schowany pod łóżkiem”

Autor się tak górnolotnie wyraził? Brzmi nie za bardzo:
„Faj milczała, odtwarzając w pamięci semantykę zapomnianych na Ziemi obraźliwych słów, które trzeba było sobie przypomnieć na Tormansie. „

Słowo sukcesywny nie znaczy "z sukcesem":
„Im większe i bardziej sukcesywne było przystosowanie, tym straszniejszą trzeba było zapłacić za nie cenę.”

Poprawnie, ale kto tego słowa używa:
„Kiedy Ewiza przybieżała jak wicher, z torbą na ramieniu pełną potrzebnych preparatów”

Kategoria piąta: błędy merytoryczne

Ciężka woda ma po polsku bardzo określone znaczenie. Tu się nie nadaje:
„Ogromne hydroelektrownie, zamulone zapory, rozwalone przez przemieszczenia skorupy ziemskiej. Morskie zatoki, gnijące z powodu naruszenia równowagi ekologicznej, zatrute nadmiarem „ciężkiej wody” ze sztucznych basenów, opróżnianych zbyt pospiesznie na brzegach rzek.”

Nigdy nie słyszałem o żółtku roślinnym. Wujek Gugiel też nie:
„Automatyczne wytwórnie syntetycznego mięsa, mleka, tłuszczu, roślinnego żółtka, ikry i cukru, jak gdyby nie miały żadnego związku z polami,”

Nie, rabunkowa gospodarka przyczyniła się do nadmiernego poziomu dwutlenku węgla. Tlenek jest problemem co najwyżej lokalnie.
„Kolosalne dawki otaczającego powietrza wsysane były do ich pojemników, by ograniczyć poziom tlenku węgla, nagromadzonego przez tysiące lat gospodarki rabunkowej.”

Lampa próżniowa ma po polsku ściśle określone znaczenie i nie służy do oświetlania. Zwykłe żarówki kiedyś miały w sobie próżnię, ale było to bardzo dawno temu, a i wtedy ich tak nie nazywano:
„Leżała bez ubrania, przykryta żółtym prześcieradłem, na wąskim, żelaznym łóżku, w ostrym świetle niczym nie osłoniętej lampy próżniowej. Tego rodzaju rażące oczy oświetlenie znajdowało się na Tormansie we wszystkich pomieszczeniach służbowych.”

A tu jest coś dziwnego. Jakże to – kobiety w dalekiej przyszłości kompletnie nie znają biustonoszy, ale noszą staniki? Chyba rozjechała się terminologia polska i rosyjska. Albo… autor pojechał z fantazją poza granice fizjologii.
„Musiała jednak także założyć spodnią odzież: kompletnie nieznany mieszkankom Ziemi biustonosz i sztywną opaskę na biodra.”
„Faj przyszła doń podśpiewując, lekkim i zgrabnym krokiem, odziana w krótką ziemską sukienkę z opiętym, odsłaniającym ramiona stanikiem i szeroką, fałdzistą spódnicą, ściągniętą w talii czarną wstęgą. „



Cześć, czy ktoś kojarzy może czy kiedykolwiek wydano w Polsce Richarda Morgana w ebookach? Sam czytałem w oryginale ale chciałem kupić dla znajomego, który niespecjalnie czyta po angielsku i trochę się zdziwiłem że brak ofert poza hardcopy.

Post has attachment
Próba Generalna prelekcji, przygotowanej na konwenty.

Miejsce: #MIMUW https://www.mimuw.edu.pl/dojazd, sala 5070.
Czas: 10 lutego br. (piątek), 18.15

Temat: takie różne ogólne i szczegółowe o pieniądzach w fantastyce i fantasy.
Jakie są, gdzie ich nie ma i co kręci światem, w którym autor nie umieścił pieniędzy.
Photo

Post has attachment
Tak wygląda OPTON, który #Lem wyprorokował w "Powrocie z gwiazd". Tego rodzaju zdjęcia pojawiają się w internetsach od czasu do czasu, ja sam takie wrzuciłem kilka lat temu, jeszcze z poprzednim czytnikiem.
Ale czy ktoś demonstrował, jak działa LEKTON? Oto on: https://www.mimuw.edu.pl/~janek/lekton.mp3
Nie rozumiem publiczności, która wolała lektony, naprawdę nie...
Photo

Wiecie co jest najmniej realistycznym elementem w SF? Zasilanie.

Naszło mnie, gdy w ramach przed i poświątecznych porządków ładowałem wkrętarkę, Kindle'a, power bank i coś ze 20 sztuk akumulatorków AA i AAA do zabawek, latarek i lampek w szafkach. Nawet nie liczę laptopa (na kablu co najmniej przez połowę pracy) i telefonów (ładowanie co noc + często ładowanie oportunistyczne).

Bohaterowie SF, obwieszeni gadżetami lub co gorsza wyposażeni w elektroniczne wszczepki powinni szukać gniazdka przy każdej okazji, a do tego regularnie mieć problem braku odpowiedniej ładowarki/akumulatora na zmianę podczas gdy energii jest pod dostatkiem, ale nie ma jak dostarczyć. Jakoś obywają się bez tego. Roboty hasają gdzie popadnie, podczas gdy dzisiejsze odkurzacze po godzinie pracy szukają gniazdka, a małe drony latają kilka minut.

W trylogii Clarke'a i Baxtera jest scena, gdy bohaterka znajduje pewne urządzenie sprzed kilkudziesięciu lat. Ma wyczerpany akumulator (plus dla autorów, że chociaż ten problem dostrzegli), więc wkłada zapasową baterię ze swojego skafandra. Ja prędzej zaakceptuję podróże w czasie i cywilizacje pozaziemskie niż to, że dwa zupełnie różne urządzenia wyprodukowane w odstępie kilkudziesięciu lat i przez różne firmy używają zgodnego akumulatora.


Pomóżcie! Szykuję prelekcję o walutach i systemach pieniężnych w fantastyce. Podrzućcie jakieś ciekawe pozycje, których nie znam (osobliwe systemy walut, osobliwe nazwy i formy pieniądza, inne ciekawostki związane z pieniędzmi, osobliwe systemy bezpieniężnego podziału dóbr).
Z ogólnie pojętej SFiF, prawdziwego życia w zasadzie mi tu nie trzeba.
Żebyście nie musieli odczytywać moich myśli, moja dotychczasowa bibliografia.

Grigorij Adamow „Wygnanie władcy”.
Poul ANDERSON „Pomocna dłoń”.
Krzysztof BORUŃ, Andrzej TREPKA „Zagubiona przyszłość”.
John BRUNER „Marnotrawstwo”.
Neil GAIMAN, Terry PRATCHETT „Dobry Omen”.
R. A. HEINLEIN „Logika imperium”.
J. P. HOGAN, „Najazd z Przeszłości”.
Aleksander KROGER „Ekspedycja mikro”.
Stanisław LEM „Opowieści o pilocie Pirxie”: „Test”, "Opowiadanie Pirxa”, „Rozprawa”.
Stanisław LEM „Obłok Magellana”.
Stanisław LEM „Powrót z gwiazd”.
Ira LEVIN „Ten wspaniały dzień”.
Bohdan PETECKI „Pierwszy Ziemianin: Bajka totalna”.
Bohdan PETECKI „Wiatr od Słońca”.
J. K. ROWLING „Harry Potter…”.
Brian SANDERSON „Droga królów”.
Andrzej SAPKOWSKI cykl o Wiedźminie.
Neal STEPHENSON „Cykl barokowy”.
A. i B. STRUGACCY „Stażyści”.
Jack VANCE „Księżycowa ćma”.
H. G .WELLS „Ludzie jak bogowie”.
Robert ZACKS, „Kontrolex”.
Janusz ZAJDEL „Limes Inferior”.
Witold ZEGALSKI „Wyspa Petersena”.
Andrzej ZIEMIAŃSKI „Autobahn nach Poznań”.
Jerzy ŻUŁAWSKI „Stara Ziemia”.
Film „Wyścig z czasem” (In time)




Post has attachment

Post has attachment

BiSwK. Zachciało mi się przeczytać coś starego i głupiego. Takiego z czasów Golden Age of SF is 12. Może być Edgar Rice Burroughs? Co będzie dobre na początek? Dla ustalenia uwagi - nic nie znam.

"Cztery to śmieszna liczba". Pomóżcie znaleźć tytuł.

Akcja dzieje się równolegle na ziemi i w alternatywnym wszechświecie. Oddziaływania (grawitacja*, elektromagnetyzm, silne i słabe) są u nas najmocniejsze, w równoległym nie - tam są inne, które są u nas niemierzalnie małe. Bo to śmieszne, żeby oddziaływań były cztery. Nieśmieszne liczby to "jeden" i "nieskończoność".

W wyniku eksperymentu innowszechświatowowców przeciekają do nas. Kojarzę jeszcze, że IWS przechodzą dziwny cykl rozwojowy - w dzieciństwie są trzema oddzielnymi osobnikami, potem łączą się w jedno.

Niejasno kojarzę, że to coś Heinleina i to pewnie jeden z wątków. Pomożecie?
Wait while more posts are being loaded