Post has attachment
HATAMOTO-ATAMI 2017 ' 🇵🇱 Historia Działdowa wraca na swoje miejsce !!!
1914 2017 Działdowo - Tannenberg

Post has attachment
HATAMOTO-ATAMI 2017 ' 🇵🇱 Wielkie podziękowania dla grup rekonstrukcyjnych ' Dziękuję 👍

Post has attachment
HATAMOTO-ATAMI 2017 '🇵🇱️ Na Tropach tajemnic Soldau z albumu „Bitwa pod Tannenbergiem - Tannenberg-Denkmal ' Jeszcze raz wracam do zdjęć przedstawiające wkraczanie bolszewików do Działdowa ' Tak jak pisałem wcześniej jest jeszcze kilka takich zdjęć ! są w posiadaniu kolekcjonerów i w Królewcu !!!! Wkraczające wojska bolszewickie do Soldau w środę dnia 15 sierpnia 1920 r. wydają rozkaz dla 12 Dywizji Strzelców a w szczególności dla ludności ! Dnia 13 sierpnia 1920 r. część dywizji przekroczyła stare granice Państwa Niemieckiego obejmując Działdowo gdzie w rozkazie napisano - Pobita armia Polska która mściła się na spokojnych mieszkańcach przez rabunek i gwałty przywitała nas jako oswobodzicieli spod jarzma Polskiego ' Mieszkańcy Soldau Radość Wszędzie powszechna Radość !!! Przyszliśmy jako pierwsi zastępcy rosyjskich sowietów,przez arystokratyczną prasę okrzyczanymi jako rabusie i bolszewiki ,którzy za zadanie mają siać zniszczenie ludzkości i kultury ' Przyszliśmy jako oswobodziciele,którzy mają wielkie zadanie,pokazać mieszkańcom Soldau i obsadzonych terenów ,co Rosja sowiecka i czerwona armia dla robotnika w rzeczywistości jest ' Naszą wolę i wszystkie nasze myśli zwróciliśmy na to,aby pierwsza radość,którąśmy przeżyli,była podwaliną do nawiązania dobrych sąsiedzkich z Niemcami i aby ugruntowała trwały pokój ' Wszystkim komendantom i komisarzom jest rozkazem: I Wszystkim walczącym w Czerwonej armii wielkie w historii podane zlecenie wyjaśnić, zaznaczając, że bliska jest godzina, gdzie dwa zaprzyjaźnione narody w ustroju nowego życia, ręka w rękę pójdą. II Wszelkie konfiskacje i rekwizycje dobra prywatnego, nie będą dopuszczone. III Wszystkie komisje zakupną i t. p. mają się w wszelkich wypadkach zgłaszać do odpowiednich władz miejscowych, wszystkie działania na własną rękę są surowo zakazane. IV Komendanci i komisarze przedsięwezmą najenergiczniejsze kroki, by własność prywatną wychodźców uchronić przed rabunkiem. W celu tym wystawione będą posterunki, a w razie dalszego posuwania się, oddaje się wszelki inwentarz żywy i martwy odnośnej władzy miejscowej. V Przy opuszczaniu jakiejkolwiek miejscowości wino się wojsko zgłosić do odnośnej władzy miejscowej, celem poświadczeni, o bez nagannym zachowaniu się plądrowaniu i gwałtach odnośnej części armii. VI W razie gwałtów dokonanych na osobach cywilnych albo jego własności należy się zgłosić do najbliższego
Komisarza, aby wykroczeniom zapobiegł. a "innego ukarał. VII Przy kwaterowaniach winno się energicznie zważać przed nadużywaniem spasania zboża i paszy. VIII Przy najmie furmanek winno się wojsko zgłaszać wyłącznie do władzy miejscowej oddzielne działania pojedynczych oddziałów jest surowo zakazane. IX Nie stosowanie się do powyższego rozporządzenia, będzie trybunał rewolucyjny jako zdrada republiki sowietów rosyjskich najsurowszymi karami karane ' Komendant l2 - tej Dywizji Strzelców: R e w a. Komisarz wojenny: N i e kra s o w. Szef Sztabu: z Sztabu Generalnego Modenow ! H A '
Photo
Photo
02.07.2017
2 Photos - View album

Post has attachment
Bitwa pod Tannenbergiem zrodziła się nad brzegiem Nogatu ... czyli z pamiętnika KAJAKARSTWO I POLSKA Pływając kajakiem po Polsce najbardziej lubię Nogat rzeka stanowiąca wschodnie ramię ujściowe Wisły, oddzielona od drugiego z ramion, Leniwki, śluzą w Białej Górze, żeglowna na całej długości. Uchodzi licznymi odnogami do Zalewu Wiślanego, tworząc niewielką deltę.Częściowo występują wały przeciwpowodziowe, będące pozostałością czasów przed budową kaskady w latach 1912-15.
Długość rzeki wynosi 62 km, a jej powierzchnia dorzecza 1330 km².
Ze względu na wartości przyrodnicze, ujściowy odcinek rzeki został objęty ochroną w postaci rezerwatu przyrody Ujście Nogatu i Obszaru Chronionego Krajobrazu Rzeki Nogat. Dolny odcinek stanowi granicę województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego' Ale wracając do tematu zawsze kiedy przemierzam odcinek gdzie stał most pontonowy i wyobraźnią zagłębiam jak nieprzerwanym potokiem szła masa wygnańców z Prus Wschodnich a cały obszar zalały wojska rosyjskie i czym była wojna która tak głęboko wdarła się warmińsko -mazurskie pokolenia to naprawdę łezka może spłynąć po policzku ' Ale minęło sześćset lat i wiele się zmieniło od czasów bitwy Grunwaldzkiej 'Była ona nie tylko fizycznym,ale i moralnym zwycięstwem !!! Jak to pisał rozentuzjazmowany Jan Has, redaktor paryskiego uniwersytetu '' Legli od tych mieczy ,którymi usiłowali zastraszyć ludzi pokornych.Gdzie są miecze '' ? To bowiem Kraków ,który przez usta swoich uczonych sformułował program Polski na Wschodzie,program miłosci,to Kraków stał się niejako symbolem Prus Wschodnich z okrzykiem '' Kraków ! '' i ruszyło rycerstwo w bój !!! w bój pod Płowcami, z okrzykiem '' Kraków ! '' rozpoczął się w 1363 roku bunt gdański przeciw Krzyżakom ' A na soborze w Konstancji 1414 -1418 swięcił Kraków swoje zwycięstwa ! A Sobór przyjął tezę,że na pogaństwo wpływać należy drogą pokojową' No cóż od tego czasu dużo się zmieniło 'A wiec rok 1914 a dokładnie 23 sierpnia nad Malborkiem zachodziło słońce a po pracy całego dnia,wydawszy ostateczne rozkazy okrążenia Rosjan,wyszedł naczelny wódz operacji,urodzony w Poznaniu,von Hindenburg,na przechadzkę 'W oddali most pontonowy na Nogacie gdzie nieprzerwanym potokiem szła masa uciekinierów z całym dobytkiem i z gospodarstwem domowym ' Szeroko się rozlały wojska rosyjskie czego skutkiem był straszne zniszczenia bo aż zniszczono trzynascie miast,pięćset siedemdziesiąt dwie wsi,pięćset trzydziesci szesć dworów ogółem spalono lub rozwalono pociskami armatnimi czterdziesci cztery tysiące budynków,splądrowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkań,zamordowano dwa tysiące w tym zgwałcono tysiące kobiet,wygnano do Rosji dziesięc tysięcy ludzi. W sztabie generalnym,w wielkich mapach sciennych tkwiły cierpliwie łebki różnorodnych szpilek i wówczas Hindenburg sam to stwierdził a nad brzegiem Nogatu poprzysiągł sobie wódz naczelny Niemczyzny na Wschodzie wziąć na Słowiańszczyznie odwet za Grunwald ' I tak nazwano bitwę - bitwa pod Tannenbergiem '
Photo
Photo
06.04.2017
2 Photos - View album

Post has attachment
Na tropach tajemnic - Rosyjskie Złote 10 Rubli Mikołaj II Podkreślają ponad 300 lat dziejów Rosji, te wyjątkowe, złote dziesięciorublówki symbolizują najważniejsze ekonomiczne, polityczne i społeczne zmiany w jednym z największych imperiów w historii ludzkości. Przypominają fascynującą przeszłość i przedstawiają jedną z najpotężniejszych dynastii świata. Dzieje ukryte w tych monetach są po prostu zadziwiające. Rosyjskie, złote monety dziesięciorublowe emitowała głównie mennica w Sankt Petersburgu w latach 1897-1911. Wielkością przypominają współczesne im złote suwereny brytyjskie, ale są wielokrotnie rzadsze. Złote dziesięciorublówki należą do najbardziej popularnych rosyjskich złotych monet. Stanowią więc cenny dodatek do każdego inwestycyjnego portfolio lub kolekcji numizmatów 'Dziesięciorublówki Mikołaja II są słynnymi, rosyjskimi złotymi monetami. To najbardziej rozpoznawalne rosyjskie monety historyczne. Złote dziesięciorublówki Mikołaj II to rzadkość. Chociaż w latach 1897-1911 wybito miliony tych monet, to większość z nich została przetopiona lub zaginęła ' Mistrzowie mincarstwa włożyli w wykonanie tych pięknych monet wiele trudu przykładając niezwykłą uwagę do szczegółów. O ich wartości decyduje nie tylko zawarta w nich ilość kruszcu, ale też rzadkość występowania oraz walory historyczne ' H-A
PhotoPhotoPhoto
05.04.2017
3 Photos - View album

Post has attachment
Tannenberg-Denkmal ' Zaczeło się od rannego żołnierz wpobliżu KISIN koło DZIAŁDOWA Wielu z nas wie co to jest Tannenberg. I co tam się wydarzyło ' Więc nie będę tu przytaczał znanych już faktów dotyczących słynnej bitwy pod Tannenbergiem i wielkiej porażce 150 tyś Armii Carskiej dowodzonej przez gen. Samsonowa ' Porażki wynikającej z braku porozumienia między dwoma dowodzącymi potężnymi armiami. Generałem Paulem von Rennenkampf dowódcą I Armii a generałem Samsonowem który dowodził 2 Armią Narew 'W krytycznym momencie ten pierwszy nie udzielił pomocy drugiemu. Ponieważ dawno temu panowie spotkali się bardzo blisko aż doszło do rękoczynów. I tak im pozostało. Ogromna niechęć i zawiść kluczem do porażki potężnej i dobrze wyposażonej Armii 'To był dopiero początek wojny !!! Skarb ""Kasa'""
Aby morale było wysokie żołd był wypłacany co tydzień i do tego w złocie 'W każdym pułku znajdowała się tzw. „kasa pułkowa” a wyglądało to tak że w taborach jechał wóz wypełniony złotymi monetami o nominałach 3 i 5 cio rublówek. I teraz proszę sobie wyobrazić miesięczny żołd dla 150 tyś armii ' I to jest ten słynny skarb Samsonowa 'Który jest tak bardzo poszukiwany. I zaraz po bursztynowej komnacie jest tematem numer 2 w kręgu poszukiwaczy przygód 'Co stało się z „kasą”?
Historia „skarbu Samsonowa” budzi wiele emocji, bo jest wyobrażenie że była to jedna całość. Że kasa Armii Narew to jeden wielki sejf.Otóż prawda jest taka że kasa ta była podzielona na najmniejszy nawet korpus. Istniały kasy dywizyjne, pułkowe. Nie sposób było inaczej opanować systemu wypłacania żołdu z jednej kasy. Stąd ten podział. W czasie wielkiej ucieczki Rosjan, znaczna cześć kas została przechwycona przez Niemców.
I tak to kolejno: 5 sierpnia żołnierze 59 Regimentu Piechoty znaleźli w piwnicy młyna we wsi Kisin, rannego żołnierza rosyjskiego a przy nim 70.000 rubli w złocie. 27 sierpnia oddziały 35 Dywizji Piechoty z XVII Korpusu zdobyły w Dźwierzutach kasę w której było 200 000 rubli w złocie. 29 sierpnia koło Muszak zdobyto 32.000 rubli w złocie.
Inne przypadki kowal ze wsi Małga znalazł kasę ukryta w lesie. Był na tyle uczciwym obywatelem że zgłosił znalezisko na Policje. Za znaleźne kupił dom i kilka mórg ziemi. Pożną jesienią ponownie ktoś dokonał odkrycia kolejnej kasy, w tym przypadku sami Rosjanie ją złupili, ponieważ kasa była uszkodzona szablami, a wokół walały się uszkodzone szablami złote monety. Kolejny znany epizod to poszukiwania w 1935 roku prowadzone przez Polaka o nazwisku Mroczek, jak się okazało służył on w Carskiej Armii i był wyznaczony do ukrycia kasy pułkowej. Mroczek dostał pozwolenie na poszukiwania pod warunkiem że odda 75% a sam zadowoli się 25% znaleźnego. Niestety poszukiwania nie przyniosły żadnego efektu. Od tamtego czasu sporo się zmieniło w lesie i Mroczek nie mógł nic rozpoznać. Inna hipoteza mówi że kasę wydobył nocą pod ukryciem kiedy nie był nadzorowany przez żandarmów Niemieckich. Prawda jest nieznana 'Legenda głosi że największą z uratowanej części kas zabezpieczał specjalny odział Kozaków Dońskich. Byli to zaufani przyboczni samego gen. Samsonowa. Kasy były ukrywane w wielu miejscach. Również uciekające w popłochu oddziały starały się ukryć kasy. Jak wspomniałem wcześniej dochodziło również do incydentów że sami Rosjanie rabowali kasy tuz przed ucieczką.
Legenda która dalej przyciąga rzesze poszukiwaczy głosi że uratowane kasy zostały ukryte w pobliżu gdzie znaleziono ciało gen. Samsonowa. Ponoć on sam do końca pilnował aby dobrze ukryć kasy. I tak prawdopodobnym miejscem jest nieistniejąca już leśniczówka Rokitka dziś w prawdopodobnym miejscu gdzie stała stara leśniczówka jest nowy budynek, a leśnictwo nazywa się Karolinka.Inna legenda mówi że kasy są ukryte pod najbardziej rozłożystym dębem. Problem jest w tym że tych dębów jest tam kilka ' I zdarza się że trafia się na ślady ludzi wierzących w tą legendę.
Co jest przykre potem w konsekwencje dla odwiedzających to miejsce turystów.Prawda jest taka, że gdzieś na terenie lasów patrąskich jest gdzieś ukryty „skarb Samsonowa”
Legenda jest dalej żywa !!! Polecam wszystkim odwiedzenie tego malowniczego zakątka I przede wszystkim odwiedzenie miejsca upamiętniającego gen Samsonowa.Ponieważ kolejna legenda wiąże się z tajemnicą śmierci dowódcy II Armii Narew Jedni głoszą że zmarł na atak serca... inni że popełnił samobójstwo, ponieważ nie chciał odpowiadać osobiście przed Carem za porażkę a do nie woli było mu nie honorowo' Jaka jest prawda nie wiadomo ' 30 sierpnia martwego Samsonowa znaleźli robotnicy leśni i pochowali go w tym miejscu w którym znaleźli w płytkim grobie. Zabrali tylko medalion. Po ponad rocznym staraniom po przez Czerwony Krzyż do Niemiec przyjechała żona generała w celu odnalezienia zwłok. Ekshumacji dokonano w 1915 roku późną jesienią. Zwłoki zabrano do Rosji. Dla upamiętnienia miejsca śmierci generała Samsonowa Niemcy postawili pomnik. Z napisem „ Generał Samsonow, przeciwnik Hindenburga w bitwie pod Tannenbergiem, poległ 30.8. 1914”
Wbrew pozorom pomnik nie jest łatwy do odnalezienia '
PhotoPhotoPhoto
30.03.2017
3 Photos - View album

Post has attachment
Hatamoto-Atami ' Z albumu Bitwa pod Tannenberg and Masurian Lakes battles August von Mackensen 'W literaturze niemieckiej hasło "bitwa pod Tannenbergiem" odnosi się do dwóch bitew: bitwy z 1410 r. bardziej znanej jako bitwa pod Grunwaldem, oraz bitwy w ramach operacji wschodniopruskiej w 1914 r. I tak 100 lat temu rozgorzała jedna z największych bitew I wojny światowej 'Ogromna liczba ofiar, wielonarodowe armie i Polacy po obu stronach frontu. W niedzielę, po czterech godzinach ogniowej nawałnicy, wojska austro-węgierskie i niemieckie wzięły szturmem pozycje Rosjan i zmieniły bieg wojny. „Szósta! Wystrzał 120-milimetrowego działa na wzgórzu stanowi sygnał, na który wszystkie baterie, od armat polowych po ciężkie moździerze, otwierają ogień na pozycje rosyjskie. Rozlega się grzmot i huk, trzask i jęk, gdy 700 dział miota w powietrze syczący grad żelaza i stali. Pociski wybuchają na ziemi, wznosząc grudy ziemi, odłamki drewna i inne szczątki na wiele metrów w powietrze” - wspominał burzę ogniową w słoneczny niedzielny poranek niemiecki gen. Hermann von François. Po czterech godzinach ogniowej nawałnicy jego żołnierze zaatakowali pozycje Rosjan i zmienili bieg wojny na wschodzie. "Ziemia drżała w posadach, pociski armatnie, wyjąc, warcząc i jęcząc, darły powietrze, jakby ścigając się wzajem w szatańskim pędzie" - opisywał sytuację jeden z oficerów. Płk Franciszek Latinik, dowódca 100. Pułku Piechoty z Cieszyna, wchodzącego w skład 12. Dywizji Piechoty z Krakowa, obserwował teren, który miał zaatakować jego oddział: "Pociski przerzynają powietrze z sykiem i szumem, skowytem i gwizdem, a wbiwszy się w pozycje przeciwnika, z piekielnym hukiem cisną w górę na kilka metrów ziemię, kamienie, belki, deski, karabiny i ciała ludzkie. Chmury gryzącego dymu zalegają coraz większą przestrzeń". Po bitwie pod Gąbinem zakończonej porażką Niemców dowódca niemieckiej 8 Armii generał Maximilian von Prittwitz und Gaffron 1848-1917 uznał sytuację za beznadziejną i 20 sierpnia zarządził odwrót za Wisłę. 22 sierpnia za nieudolność został zdjęty ze stanowiska wraz z szefem sztabu generałem Alfredem von Waldersee. Szef niemieckiego Sztabu Generalnego generał Helmuth von Moltke młodszy wyznaczył tego samego dnia nowego dowódcę 8 Armii generała Paula von Hindenburga i szefa sztabu generała Ericha Ludendorffa. 23 sierpnia obaj generałowie przybyli do Malborka Marienburg.
Z powodu wcześniejszych rozkazów von Prittwitza główne siły 8 Armii oderwały się od wojsk rosyjskiej 1 Armii generała Pawła Rennekampfa i znajdowały się w odwrocie. Nowy plan działań niemieckich przewidywał zatem uderzenie na rosyjską 2 Armię gen. Aleksandra Samsonowa. Zarys planu został przedstawiony przez gen. von Moltkego jeszcze przed zdjęciem z dowodzenia von Prittwitza, a szczegółowo opracowany przez gen. Ludendorffa i gen. von Hindenburga. Zakładał on skupienie całości sił 8 Armii. Tymczasem I Korpus 23 sierpnia ładował się jeszcze do pociągów na pięciu różnych stacjach bądź znajdował się już w drodze na południe i, jak oceniano, potrzebował jeszcze dwóch dni na osiągnięcie pełnej gotowości do działań, zaś korpusy gen. Augusta von Mackensena (XVII) i gen. Otto von Belowa (I Rezerwowy) nie rozpoczęły jeszcze załadunku i znajdowały się około 50-65 km od pozycji armii Rennekampfa, który - jeżeli zdecydowałby się na aktywne działania - mógł podążyć za nimi i zaatakować je od tyłu.
Armia gen. Rennekampfa jednak nadal pozostawała na miejscu, 2 Armia gen. Samsonowa 22 sierpnia, po starciu z XX Korpusem generała Friedricha von Scholtza osłaniającym granicę od południa, zajęła zaś położone około 15 km od granicy Działdowo Soldau i Nidzicę Nibork, Neidenburg. Dokonał tego XV Korpus dowodzony przez generała Martosa.Pamiętać trzeba, iż oddziały rosyjskie były już wtedy mocno zmęczone intensywnymi przemarszami, trwającymi 10-12 godzin dziennie bez postojów. Samsonow był nieustannie monitowany przez dowódcę Frontu Północno-Zachodniego gen. Jakowa Żylinskiego, który nakazywał mu pośpiech. Jednak wyczerpanie wojsk, brak paszy dla koni i chleba dla wojska uniemożliwiały przyspieszenie marszu. Bolesław Zawadzki ocenia, iż około 25% sił 2 Armii zostało zużyte jeszcze przed rozpoczęciem działań bojowych.23 sierpnia, a więc w dniu, w którym gen. Hindenburg i gen. Ludendorff przybyli do Malborka, 2 Armia weszła w pas natarcia w kierunku na Olsztyn Allenstein. Doszło to tego na skutek mylnych informacji o sytuacji na froncie. Gen. Samsonow będąc przekonany o porażce wojsk niemieckich i aktywnych działaniach armii gen. Rennekampfa przesunął bowiem o około 30 km na zachód kierunek uderzenia, chcąc definitywnie przeciąć 8 Armii drogę odwrotu za Wisłę. Luka między 1 i 2 Armią powiększyła się do 110 km, a tym samym trzeba było więcej czasu na ich połączenie się. Jedynym łącznikiem między armiami był II Korpus generał S. Scheidemana, początkowo przydzielony 1 Armii, następnie 2 Armii, a po bitwie pod Gąbinem znowu 1 Armii. Korpus ten zajmował pozycje w okolicach Piszu Jańsbork, Johannisburg.
Mylne informacje od dowódcy Frontu spowodowały, iż dowódca 2 Armii przekonany był, że nie podąża do walnej bitwy ze zorganizowanym przeciwnikiem, a jego zadaniem jest tylko uniemożliwienie odwrotu pokonanym już, zdezorganizowanym i zdemoralizowanym wojskom. To właśnie legło u podstaw jego decyzji o przesunięciu frontu bardziej na zachód. Oprócz bezczynności armii gen. Rennekampfa, była to jedna z najtragiczniejszych decyzji rosyjskich w tej kampanii.
23 sierpnia w okolicach wsi Orłowo Orlau i Frankowo Frankenau doszło do starcia między XV i XX Korpusem, w którym obie strony poniosły znaczne straty. Po wycofaniu się sił niemieckich, XX Korpus generała von Scholtza stanął na noc w oddalonej o 15 km od pola bitwy wsi Tannenberg Stębark. Tam też 24 sierpnia przybyli generałowie Hindenburg i Ludendorff. Ponieważ Tannenberg leży obok Grunwaldu, już po bitwie postanowiono wykorzystać propagandowo ten fakt, przedstawiając zwycięstwo niemieckie jako rewanż za 1410. Faktem jest jednak, że to właśnie w Tannenbergu zapadły ważne postanowienia, decydujące dla rozpoczynającej się bitwy.Do 24 sierpnia nowe dowództwo 8 Armii nie mogło zdecydować się jeszcze na ściągnięcie korpusów von Mackensena (XVII) i von Belowa I Rezerwowy z frontu północnego. Jednakże 24 sierpnia przy poległym oficerze rosyjskim odnaleziono rozkaz operacyjny gen. Samsonowa. Po ujawnieniu zamiarów rosyjskich zdecydowano się więc na szybkie przerzucenie tych dwóch korpusów na południe i skierowanie ich przeciwko prawemu skrzydłu armii gen. Samsonowa, tym bardziej, że armia gen. Rennekampfa w ciągu trzech dni przesunęła się zaledwie o 30 km, przekraczając Węgorapę Angerapp, ale główne swoje wysiłki skoncentrowała na kierunku królewieckim.Obawiając się jednak w dalszym ciągu działań 1 Armii, gen. Ludendorff nakazał dowódcy I Korpusu generałowi Hermanowi von François rozpoczęcie działań 25 sierpnia o 5.00 w kierunku na Uzdowo Usdau przeciwko lewemu skrzydłu armii gen. Samsonowa, mimo że korpus ten nie zakończył jeszcze wyładunku artylerii. Także 24 sierpnia przejęto kolejne rosyjskie depesze (nie były szyfrowane!), z których dowiedziano się, iż armia gen. Rennekampfa w dniu następnym nie zamierza rozpocząć forsownych marszów w celu połączenia się z armią gen. Samsonowa. Tyły niemieckie były więc niezagrożone. Druga depesza zawierała z kolei rozkaz gen. Samsonowa, który przekonany, że przerwanie walki przez XX Korpus 23 sierpnia stanowi początek generalnego odwrotu, nakazywał pościg za pokonanym, jego zdaniem, nieprzyjacielem.Planowane na 26 sierpnia działania przeciwko 2 Armii wydawały się zatem być zupełnie niezagrożone. Nie zmieniono jednak rozkazów dla dowódcy I Korpusu, zajmującego niemieckie prawe skrzydło, który, jak wspomniano wcześniej, już 25 sierpnia miał rozpocząć działania przeciwko Rosjanom. W dniu następnym do walki miały wejść korpusy niemieckiego lewego skrzydła, tj. XVII i I Rezerwowy, mające uderzyć na kraniec prawego skrzydła armii gen. Samsonowa w rejonie Biskupca (Bischofsburg). W centrum niemieckim pozostawał XX Korpus, wzmocniony przez dywizję Landwehry i 3 Rezerwową Dywizję Piechoty.Siły rosyjskie uszykowano następująco: korpusy generałów Martosa i Klujewa XV i XIII, wzmocnione przez 2 Dywizję Piechoty z XXIII Korpusu gen. Kondratowicza znajdowały się w centrum i miały 26 sierpnia rozpocząć ofensywę na linii Olsztyn-Ostróda Osterode. Na lewym skrzydle znajdował się I Korpus generała Artamanowa, wspierany przez kolejną dywizję z XXIII Korpusu 3 Dywizję Piechoty Gwardii. Na prawym skrzydle, w odległości 80 km, znajdował się VI Korpus gen. Błagowieszczenskiego. Dowódca 2 Armii przebywał aż do 26 sierpnia w Ostrołęce, daleko od głównych sił.Rankiem 25 sierpnia dowództwo 8 Armii zostało zaalarmowane meldunkiem lotnika, który stwierdził przesuwanie się armii gen. Rennekampfa w stronę ugrupowania niemieckiego. Załamanie nerwowe przeżył wówczas gen. Ludendorff, który podobno zaczął zastanawiać się, czy nie zrezygnować z ofensywy przeciwko armii gen. Samsonowa, a głównych sił nie skierować ponownie przeciwko 1 Armii. Zwyciężył jednak spokój Hindenburga, który postanowił zostawić przeciwko armii gen. Rennekampfa jedynie osłonę.Drugi moment niepewności nastąpił wtedy, gdy okazało się, że dowódca I Korpusu, gen. Herman von François nie wykonał rozkazu i nie zaatakował Uzdowa. Gen. von François wciąż czekał na artylerię i przez cały dzień 25 sierpnia udało mu się uniknąć kontaktu z dowództwem armii. Walkę rozpoczął dopiero 26 sierpnia. Także 25 sierpnia płk Tappen, szef operacji w niemieckim Naczelnym Dowództwie, zawiadomił telefonicznie gen. Ludendorffa o przekazaniu do jego dyspozycji trzech korpusów i dywizji kawalerii z frontu zachodniego. Zdumiony gen. Ludendorff odpowiedział, że posiłki nie są mu potrzebne, poza tym bitwa już się rozpoczyna i nowe siły nie zdążą wejść do walki. Ostatecznie na front wschodni wysłano jedynie dwa korpusy XI i Rezerwowy Gwardii i 8 Dywizję Kawalerii. Korpusy te brały udział w walkach pod Namur, a po upadku twierdz belgijskich uznano, iż zwycięstwo na froncie zachodnim jest przesądzone i część wojsk może być wysłana na wschód.Nie bez wpływu na decyzję szefa niemieckiego Sztabu Generalnego pozostały także naciski przewodniczącego wschodniopruskiego Bundesratu, który błagał o pomoc dla prowincji. Sam gen. von Moltke pisał jeszcze przed wojną, iż Cały sukces na froncie zachodnim będzie daremny, jeżeli Rosjanie wejdą do Berlina. Decyzja o przekazaniu dwóch korpusów na front wschodni miała ogromne znaczenie. Zgodnie z przewidywaniami gen. Ludendorffa nie zdążyły wziąć udziału w bitwie tannenberskiej, zabrakło ich natomiast na zachodzie w momencie decydującym, tj. podczas bitwy nad Marną.Najważniejsze decyzje po obu stronach zostały zatem podjęte. Rozpoczynał się decydujący etap kampanii. Jak wspomniano wcześniej, gen. von François, dowódca I Korpusu, świadomie nie wykonał rozkazu gen. Ludendorffa nakazującego mu podjęcie działań w kierunku na Uzdowo już 25 sierpnia.Von François był zresztą swoistym enfant terrible 8 Armii. Trzeba przyznać, że w warunkach pruskiej dyscypliny panującej w armii cesarskiej, już trzecie z rzędu ignorowanie rozkazów przełożonego było sprawą co najmniej dziwną. Przypomnijmy: po raz pierwszy zlekceważył rozkazy doprowadzając do zwycięskiej potyczki pod Stołupianami, po raz drugi w bitwie gąbińskiej, kiedy to wysunął się ze swym korpusem przed umocnioną linię Węgorapy, zmuszając niejako gen. Prittwitza do przyjęcia bitwy. W obu przypadkach nieposłuszeństwo gen. von François nie dość, że nie okazało się zgubne dla przebiegu operacji, ale mogło mieć decydujący i pomyślny skutek dla Niemców chodzi tu o bitwę pod Gąbinem, gdyby nie kunktatorska i wręcz tchórzliwa postawa dowódcy 8 Armii. Także w momencie rozpoczęcia decydujących działań przeciwko armii gen. Samsonowa von François zdecydował się na nieposłuszeństwo, mając zresztą po temu odpowiednie motywy - koncentracja jego korpusu nie została zakończona, a przede wszystkim z eszelonów nie wyładowała się jeszcze artyleria. Zwlekając przez cały dzień 25 sierpnia, następnego dnia, naciskany przez gen. Ludendorffa, o 7.00 przystąpił do natarcia na Uzdowo. Jego korpus napotkał jednak na zdecydowany opór Rosjan, dysponujących przewagą artyleryjską, artyleria niemiecka nadal bowiem nie była w pełni gotowa do działań. Wśród zaciętych walk wojska niemieckie bardzo powoli posuwały się naprzód.Jednak 26 sierpnia decydujące wypadki miały miejsce na północnym skrzydle, gdzie o świcie rosyjski VI Korpus gen. Błagowieszczenskiego został zaatakowany przez XVII Korpus gen. Augusta von Mackensena. Korpus rosyjski nie walczył w pełnym składzie, 16 Dywizja Piechoty bowiem została kilka godzin wcześniej wysłana w kierunku Olsztyna. W tej sytuacji uderzenie niemieckie spadło na 4 Dywizję Piechoty. Wezwano na pomoc 16 Dywizję Piechoty, ta jednak była oddalona już o 12 km, a wracając na pole bitwy, natrafiła na wspomagający działania korpusu gen. von Mackensena I Korpus Rezerwowy gen. Otto von Belowa. Do wieczora 4 Dywizja Piechoty została rozbita przez XVII Korpus, tracąc 73 oficerów, 5283 żołnierzy, 16 dział i 18 karabinów maszynowych.W nocy z 26 na 27 sierpnia VI Korpus znajdował się w odwrocie i zanim nadszedł ranek stanowił już tylko zdezorganizowaną miazgę cofającą się bez przerwy. Tym samym prawe skrzydło armii gen. Samsonowa zostało zniszczone. Najgorsze było jednak to, że o klęsce i wycofywaniu się korpusu, jego dowódca nie zawiadomił sąsiednich wojsk, tj. XIII i II Korpusu.
W centrum ugrupowania przeciwnika, zgodnie z wcześniejszymi rozkazami, przystąpiły do ofensywy rosyjskie korpusy generałów Martosa i Klujewa XV i XIII, posuwając się w kierunku Olsztyna i Olsztynka Hohenstein. 27 sierpnia, drugiego dnia bitwy, zdecydowane działania rozpoczął korpus gen. von François, który doczekał się wreszcie ciężkiej artylerii. O 4.00 nastąpiło potężne przygotowanie artyleryjskie, a około 11.00 Niemcy zdobyli Uzdowo Usdau. I Korpus rosyjski wycofał się w kierunku na Działdowo Soldau. Za podjęcie takiej decyzji gen. Samsonow zdjął ze stanowiska dowódcę korpusu gen. Artamanowa, mianując w jego miejsce gen. Duszkiewicza.W centrum frontu doszło do dużego zamieszania, kiedy wspomagająca XV Korpus dywizja z XXIII Korpusu 2 Dywizja Piechoty została odrzucona przez Niemców, odsłaniając skrzydło korpusu gen. Martosa. XIII Korpus kontynuował natarcie na Olsztyn, zajął go nawet, lecz na wieść o niepowodzeniach XV Korpusu opuścił miasto, dowódca korpusu bowiem, nic nie wiedząc o klęsce VI Korpusu, sądził, że maszeruje on w jego kierunku. Także i na tym kierunku powstała luka.
Na północnym skrzydle zajmowanym przez VI Korpus rosyjski, pobity poprzedniego dnia, dwa korpusy niemieckie XVII i I Rezerwowy ścigały zdezorganizowanego przeciwnika w kierunku na Szczytno Ortelsburg, zupełnie odsłaniając flankę 2 Armii. Komentując działania tego korpusu 27 sierpnia, postawę jego dowódcy - gen. Błagowieszczenskiego, tak scharakteryzował B. Zawadzki: Brak woli, inicjatywy, oceny położenia i poczucia odpowiedzialności za otrzymane zadanie, cechujące bez wyjątku wszystkich wyższych dowódców rosyjskich biorących udział w tej operacji, stanowił jedną z głównych przyczyn tak rzadkiej w dziejach wojen zupełnej klęski 2 Armii.Pod koniec dnia jasne stało się, że Rosjanie mają przed sobą silnego przeciwnika przygotowanego do zdecydowanych, ofensywnych działań, a nie jak sądził dowódca 2 Armii - pobite przez armię gen. Rennekampfa resztki oddziałów usiłujące przedrzeć się za Wisłę. Samsonow nie wiedział także o ucieczce VI Korpusu i o tym, że I Korpus odchodzi coraz dalej na południe. Jego armia została pozbawiona skrzydeł i zagrażało jej okrążenie, jednak na następny dzień nakazał kontynuowanie natarcia XIII i XV Korpusowi. Natomiast dowództwo niemieckiej 8 Armii nakazało na ten dzień okrążenie XV i XIII Korpusu przez siły XX, XVII i I Rezerwowego Korpusu.28 sierpnia rozstrzygnęły się losy bitwy. W centrum frontu, po początkowo korzystnych dla Rosjan starciach w okolicach Frankowa (XXIII Korpus rosyjski pobił tam niemiecką 41 Dywizją Piechoty z XX Korpusu, biorąc ponad 1000 jeńców i kilka dział), późnym popołudniem rozpoczął się odwrót XXIII Korpusu w kierunku na Nidzicę i Muszaki. Na tyły kolejnego rosyjskiego korpusu XV od strony Waplewa zaczęły wychodzić jednostki XX Korpusu niemieckiego. Po południu gen. Martos zarządził odwrót. XIII Korpus opuścił Olsztyn i maszerował na Olsztynek na pomoc XV Korpusowi, jednak jego działania były tak rachityczne, że mimo zdecydowanej przewagi nad zagradzającymi mu drogę wojskami niemieckimi dywizja gen. Rudigera von Goltza, do późnej nocy nie zdołał wywalczyć swobodnego przejścia. O północy nadszedł rozkaz dowódcy 2 Armii nakazujący odwrót.
Jak wspomniano wcześniej, skrzydła armii już nie istniały. I Korpus wycofywał się w kierunku Mławy, a żołnierze rosyjscy byli tak wyczerpani i zdemoralizowani, że nie zareagowali na marsz niemieckich kolumn na wschód, w celu przecięcia dróg odwrotu pozostałym siłom 2 Armii. Na prawym skrzydle, dowódca VI Korpusu nie wykonał rozkazu gen. Samsonowa, nakazującemu obronę w rejonie Szczytna: Całe te zachowanie się dowódcy VI Korpusu, kwalifikujące się właściwie pod sąd wojenny, jest na równi z działalnością dowódcy I Korpusu jaskrawym dokumentem wartości moralnej generalicji rosyjskiej.Sytuacja 2 Armii była tragiczna. Wobec otwartych dróg na tyły głównych sił rosyjskich jedynym wyjściem było nakazanie pospiesznego odwrotu. Jednak gen. Samsonow, który 28 sierpnia opuścił swoje stanowisko dowodzenia w Nidzicy i udał się do dowódcy XV Korpusu, stracił możność porozumiewania się z pozostałymi jednostkami. Decyzję o odwrocie wydał dopiero wieczorem. Było już jednak za późno. Dwa korpusy rosyjskie, które wysunęły się najbardziej do przodu, a więc XIII i XV zostały otoczone. 29 sierpnia do niewoli dostał się gen. Martos, dowódca XV Korpusu, a resztki jego wojsk zostały wybite lub poddały się na północ od Nidzicy. Z XV Korpusu ocalał tylko jeden oficer, któremu udało się powrócić do Rosji. Podobny los spotkał XIII Korpus, którego dowódca, gen. Klujew, dostał się w ręce Niemców, żołnierze zaś do 30 sierpnia zostali zabici lub wzięci do niewoli w rejonie na wschód od Nidzicy.Zawiodły próby odsieczy organizowane przez I Korpus, który z niewielkimi stratami w ciągu poprzednich dni wycofał się na Mławę, a 30 sierpnia uderzył w kierunku Nidzicy, zdobywając ją przejściowo. Jednak gen. von François szybko zorganizował przeciwnatarcie, które 31 sierpnia odrzuciło Rosjan, po-nownie zajęło Nidzicę i zadało im znaczne straty.
29 sierpnia gen. Rennekampf wreszcie skierował własne siły na pomoc 2 Armii - II i IV Korpus w kierunku na Rastembork Rastenburg, obecnie Kętrzyn i Reszel Roessel, jednak już 30 sierpnia wycofały się one na pozycje wyjściowe.
Spóźnione i nieskuteczne próby odsieczy nie dotyczyły już gen. Samsonowa, który popełnił samobójstwo w nocy z 29 na 30 sierpnia w lasach pod Wielbarkiem Willenberg, zaledwie 10 km od granicy. Jednak granica była już obsadzona przez Niemców i dowódca 2 Armii, nie chcąc dostać się do niewoli, zastrzelił się. Tą tragiczną śmiercią generał Samsonow, nie mogąc uratować swej armii, pragnął przynajmniej uratować swój honor.Klęska rosyjska była zupełna. Niemcy wzięli do niewoli ponad 92 000 jeńców - trzeba było aż sześćdziesięciu pociągów, aby odstawić ich na tyły. Zdobyto prawie 500 dział z 636 znajdujących się na uzbrojeniu 2 Armii. Liczbę zabitych i zaginionych żołnierzy rosyjskich szacuje się na około 30 000. Przestały istnieć korpusy XIII i XV, z których uratowało się zaledwie 50 oficerów i 2100 żołnierzy. Korpusy I i VI utraciły po dywizji każdy, a z XXIII Korpusu pozostała tylko jedna brygada. Konsekwencje klęski spadły na dowódców rosyjskich, którym udało uniknąć niewoli. Jeszcze w trakcie trwania walk gen. Samsonow usunął ze stanowiska dowódcę I Korpusu, generała Artamanowa, który bez żadnego uzasadnienia rozpoczął odwrót 27 sierpnia i złożył fałszywe meldunki o położeniu swego korpusu. Dowódca VI Korpusu gen. Błagowieszczenski został usunięty rozkazem dowódcy Frontu Północno-Zachodniego za nieudolne prowadzenie działań 26 sierpnia. Dowódca XXIII Korpusu gen. Kondratowicz, został usunięty na mocy rozkazu Naczelnego Wodza za porzucenie wojsk w czasie bitwy. Gen. Sirellius, dowódca 3 Dywizji Piechoty Gwardii, a następnie I Korpusu, został usunięty na mocy rozkazu Naczelnego Wodza za wycofanie się z Nidzicy 31 sierpnia. Gen. Komarow, dowódca 4 Dywizji Piechoty z VI Korpusu, został usunięty na mocy tego samego rozkazu za nieudolność podczas walk 26 sierpnia.Niewola oszczędziła niewątpliwie tego samego końca kariery dowódcom korpusów XIII i XV. Dowódca armii przynajmniej tyle miał poczucia odpowiedzialności i honoru, że straciwszy nadzieję, nie przeżył swej klęski.Wiele było przyczyn rosyjskiej klęski. Przyczynił się do niej w głównej mierze dowódca 1 Armii gen. Rennekampf, wykazując bezczynność po bitwie pod Gąbinem. Jego armia najpierw wypoczywała kilka dni, a potem również bardzo opieszale, działała na kierunku królewieckim, gdzie w żaden sposób nie mogła połączyć się z armią gen. Samsonowa.Gen. Rennekampf nie zorientował się nawet, że wojska niemieckie znajdujące się przed jego frontem oderwały się i zostały przerzucone na południe, nie wykorzystał do rozpoznania działań i zamiarów przeciwnika potężnej kawalerii, którą dysponował. Meldunki, które składał dowódcy Frontu Północno-Zachodniego, nie miały nic wspólnego z rzeczywistością i przyczyniły się do utrwalenia u gen. Samsonowa błędnego wyobrażenia o wojskach przeciwnika. Wiele błędów popełnił też Samsonow - także on nie wykorzystał licznej kawalerii do rozpoznania nieprzyjaciela, decydując się tylko na podstawie informacji z dowództwa frontu na przesunięcie swego pasa natarcia około 30 km na zachód, co praktycznie uniemożliwiało połączenie się z gen. Rennekampfem.W momencie gdy wiedział już, że Niemcy przystępują do ofensywy przeciwko 2 Armii, dał się wciągnąć w pułapkę, wysuwając znacznie do przodu dwa korpusy i nie wydając w porę rozkazu odwrotu. Ogromna odpowiedzialność ciąży także na dowódcach jego korpusów, znajdujących się na skrzydłach, którzy swoją nieudolnością i tchórzostwem odsłonili tyły głównych sił armii. Nic więc dziwnego, że katastrofa tannenberska wywołała w Rosji falę pogłosek o zdradzie generałów, zwłaszcza tych niemieckiego pochodzenia. Szczególną bezmyślność wykazali rosyjscy dowódcy, którzy nie szyfrowali wiadomości i rozkazów przesyłanych przez radio. Niemcy zorientowani byli dokładnie o planach i położeniu przeciwnika.Laury zwycięzców przypadły gen. Ludendorffowi i gen. Hindenburgowi, jednak dla niemieckiej opinii publicznej prawdziwym zbawcą Prus Wschodnich pozostał Hindenburg, o którym oficer jego sztabu, ówczesny pułkownik Max Hoffmann, złośliwie opowiadał kilka lat po bitwie: W tym oto miejscu feldmarszałek spał przed bitwą; tu właśnie spał po bitwie; a tutaj spał podczas bitwy.
Niewątpliwie mózgiem całej operacji był gen. Ludendorff, ale i on przeżył momenty załamania, przezwyciężone dzięki spokojowi i opanowaniu gen. von Hindenburga. 8 Armia zawdzięczała też wiele nieposłuszeństwu gen. von François, dowódcy I Korpusu. Celowo opóźnił on moment natarcia, czekając na ciężką artylerię, dzięki której zmusił do ucieczki I Korpus rosyjski, odsłaniając w ten sposób flankę armii gen. Samsonowa.Bitwa pod Tannenbergiem miała jeszcze inne, poważne następstwa. Rosyjska ofensywa w Prusach Wschodnich spowodowała wcześniejsze wycofanie z frontu zachodniego dwóch niemieckich korpusów, które nie zdążyły pod Tannenberg, a zabrakło ich w momencie szczytowego niemieckiego zrywu na zachodzie - w ofensywie na Paryż. Tak oceniali te wydarzenia także i Rosjanie: Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy ponieść taką ofiarę dla naszych sojuszników - odpowiedział rosyjski naczelny wódz, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, francuskiemu attaché wojskowemu, składającemu kondolencje z powodu klęski.
W drugiej połowie XIX wieku nareszcie trochę się uspokoiło. Zmieniono nazwę na Prusy Wschodnie. Zbudowano szosy i linie kolejowe łączące Olsztynek z resztą świata. Zaczęła wkraczać nowoczesność! A potem wkroczyli Rosjanie. Niemcy zawołali na pomoc Hindenburga, a ten urządził Rosjanom drugi Tannenberg - sierpień 1914 pierwszy Tannenberg to jest to samo co Grunwald - lipiec 1410. Z okazji zwycięstwa Niemcy wybudowali pod Olsztynkiem ogromny pomnik zamieniony później na mauzoleum feldmarszałka.Na terenie pomnika niejednokrotnie urządzał swoje "show" nawet z okazji pogrzebu czwarty facet na "H". Wkrótce za jego przyczyną powstał obok mauzoleum wielki obóz jeniecki Stalag I B Hohenstein, a obok niego cmentarz dla ponad 50 000 ofiar. Gdy salwy umilkły nie było już Prus Wschodnich, a Hohenstein został oficjalnie Olsztynkiem. Odbudowali go nasi dziadkowie i rodzice. Staliśmy się bardzo ostrożni co do literki "H" H-A '
PhotoPhotoPhoto
2016-11-14
3 Photos - View album

Post has attachment
Hatamoto-Atami ' Związek Weteranów Prus Wschodnich ogłaszając w 1919 r. pomysł uczczenia niemieckiego zwycięstwa odpowiednim monumentem, dla którego wybrano miejsce w okolicach Stębarka. Pięć lat później powstał komitet budowy pomnika pod kierownictwem gen. Hansa Kahnsa. 31 sierpnia 1924 r., w dziesiątą rocznicę bitwy feldmarszałek von Hindenburg w otoczeniu takich osobistości jak Ludendorff, Mackensen, Scholz, Fransois, Bellow, Goltz oraz Seeckt i przy aplauzie 60 tysięcy ludzi, głównie weteranów Wielkiej Wojny wmurował kamień węgielny. I tu mała ciekawostka: uroczystość miała miejsce w samym Olsztynku, a dopiero po kilku tygodniach zdecydowano o innej lokalizacji pomnika, co skutkowało przeniesieniem kamienia na obecne miejsce.W następnym roku ogłoszono wyniki konkursu na projekt pomnika: spośród czterystu prac wybrano projekt architektów z Berlina, braci Waltera i Johannesa Krugerów. Prace budowlane prowadzone w latach 1925- 1927 nadzorowało Ogólno-Niemieckie Towarzystwo Pomnika Bitwy pod Tannenbergiem. Koszt budowy wyniósł ponad 250 tys. ówczesnych marek.W osiemdziesiątą rocznicę urodzin von Hindenburga, 18 września 1927 r. nastąpiło uroczyste otwarcie( określenie chyba lepsze niż odsłonięcie) pomnika. Oczywiście był obecny sam von Hindenburg, przedstawiciele rządu itd. przy braku przedstawicieli partii lewicowych i centrowych oraz nieprawicowych stowarzyszeń kombatanckich. Pomnik usytuowano na sztucznie usypanym wzgórzu, którego wysokość została zawyżona poprzez wybranie ziemi, przez co stworzono pierścieniowate wklęśnięcie. Całość założenia otoczona była jakby naturalnym krajobrazem bitwy przez zachowanie niemieckich i rosyjskich grobów żołnierskich, natomiast ciągnące się wokół pola uprawne zadrzewiono sadząc m. in. 1500 dębów, dzięki czemu powstał park o powierzchni 7, 5 ha.Założeniem twórców było nawiązanie do kręgu w Stonehenge uważanego za starogermańskie miejsce kultu (sic!). Odpowiednikiem słynnych bloków kamiennych było osiem granitowych wież wysokości 23 m o podstawie 9x 9 m połączonych podwójnymi, ustawionymi na planie równobocznego ośmiokąta murami wysokimi na 6 m, wybudowanymi ze specjalnej, czerwonej cegły, co było z kolei nawiązaniem do zamków krzyżackich.Początkowo na środku dziecińca stał dwunasto- metrowy, drewniany krzyż obity miedzianą blachą, umieszczony na grobie dwudziestu nieznanych żołnierzy niemieckich.Każda z wież spełniała ściśle określoną funkcję.
Wieża pierwsza- wejściowa: tu znajdowały się pomieszczenia batalionu z jednostki wojskowej w Ostródzie pełniącego wartę honorową przy pomniku.
Wieża druga: nigdy nieukończona, miała być poświęcona „ wysiłkom narodu niemieckiego podczas I wojny światowej.” W latach 1934- 1935 była wykorzystywana jako przejściowe miejsce spoczynku von Hindenburga.
Wieża trzecia: prezentowano w niej historię Prus Wschodnich.
Wieża czwarta, tzw. „ Sztandarowa”: zawierała kopie sztandarów jednostek walczących w 1914r., tablice pamiątkowe, symbole pułków niemieckich. "W ogromnych bastionach, wysoko, od dołu aż po ginący gdzieś strop, wiszą sztandary pułków, biorących udział w tych wielkich dniach. Wokoło idą tablice - brąz, marmur - fundowane przez związki byłych sławnych pułków - swoim kolegom. Na tablicach - cyfry strat, daty bohaterstw 59 p.p. (Deutsch - Eylau) stracił w ataku 28 oficerów i 1300 żołnierzy… Niemy, zastygły pean bohaterskiej woli zwycięstwa" ( M. Wańkowicz, „Na tropach Smętka”)
Wieża piąta: po przebudowie w 1935 r. umieszczono w niej zwłoki von Hindenburga i jego żony Gertrudy de domo Sterling( zmarłej w 1921 r.) Komora grobowa miała kształt kopuły, na środku stały dwa sarkofagi z brązu, za nimi- przy ścianie- stały dwa krzyże połączone ramionami z ulubionymi przez feldmarszałka hasłami: „ Miłość jest wieczna” i „ Bądź wiernym aż do śmierci.” Ścianę zdobił czarny, pruski orzeł, a wejścia strzegły dwa kamienne, cztero- metrowej wysokości posągi żołnierzy. W pomieszczeniu nad grobowcem urządzono salę poświęconą von Hindenburgowi, której głównym elementem był ważący 25 ton, cztero- metrowej wysokości posąg feldmarszałka wykonany z ciemnozielonego porfiru.Wieża szósta, tzw. „ Żołnierska”: na jej ścianach widniała mozaika wykonana z różnobarwnych kamyczków przedstawiająca bitwy mające miejsce w trakcie I wojny światowej na terenie Prus. Na jej fryzach umieszczono sceny obrazujące dzieje jednego żołnierza- od pożegnania z domem po bohaterską śmierć na polu walki. Na górze znajdował się taras widokowy.
Wieża siódma: poświęcona była ofiarom wojny i wybudowano w niej kaplicę z oknami zdobionymi witrażami o tematyce wojennej. Na wyższych kondygnacjach znajdowało się archiwum.
Wieża ósma, tzw. „ Wieża dowódców”: eksponowano w niej popiersia piętnastu generałów niemieckich dowodzących wojskami w walkach w sierpniu 1914 roku.
Niedaleko pomnika wybudowano budynek, w którym znajdowała się specjalna mapa obrazująca przebieg bitwy. Jej budowa kosztowała konstruktora pięć lat ciężkiej pracy, a tak ją opisywał Melchior Wańkowicz w swej, ( niewygodnej obecnie politycznie) książce „ Na tropach Smętka”:„ Każde 3 tys. Niemców zostaje oznaczone białą, każde 3 tys. Rosjan czerwoną lampką. Za mapą znajduje się skomplikowana maszyneria oraz sieć 60 tys. metrów kabla elektrycznego. Z przekręceniem tastra poczyna maszyna działać. Ogromny elektryczny zegar, umieszczony w lewym górnym rogu mapy, wskazuje 27 sierpnia. W tej chwili zaczęła się operacja. Mapa - ściana zasiana lampkami białymi i czerwonymi. Czerwone się panoszą, białe zapalają się gdzieś daleko na zachodzie. Wskazówka zegara się posuwa. Odmierzają się godziny i dnie. Równomiernie w terenie zapalają się i gasną coraz nowe lampki. Przed nami biegną długie rzędy zasłon, pierwszych, drugich i trzecich linii ognia i rezerw. W kotle o średnicy 40 km, mrowią się niby w przedśmiertnym paroksyzmie resztki trzech korpusów rosyjskich. Te świetlne linie skręcają się w parkosyzmach walki, obejmują się dookolnymi mackami i giną, gasną… To formacje, które wybito lub wzięto do niewoli.
Coraz mniej czerwonych lampek. Coraz niklej (…). O godz. Czwartej rano dnia 30 sierpnia 1914 r. gaśnie ostatnia lampka gdzieś w okolicy Wielbarka. To pobity Samsonow, przedzierając się przez gąszcze leśne z grupką kilku oficerów, bez sztabu, bez ordynansów, bez eskorty - strzela sobie w łeb. Dowódca XV, dowódca XIII korpusu - w niewoli! W niewoli 13 generałów. Koniec."W odległości ok. 300 m od mauzoleum znajdował się pomnik poświęcony pamięci żołnierzy 147 Regimentu Piechoty im. von Hindenburga: lew o wymiarach 2,1 x 2,1 x 1,1 m( dł/ wys/ szer.) o wadze 7 ton, wykuty z jednego bloku granitu ustawiony na wysokim na 8 metrów postumencie. Kula( o średnicy 60 cm), na której opierał swą łapę symbolizowała Ziemię i- jak się wszyscy domyślamy- oznaczać to miało świetlaną przyszłość Ziemian pod rządami Narodu Panów. Właśnie od niego wszystko się zaczęło: dopiero trzy lata po jego odsłonięciu,( co miało miejsce 31 sierpnia 1924 r.) powstało coś w bardziej „odpowiedniej” skali. Lew patrzył na upadek mauzoleum do 1952 r., by później zapaść się pod ziemię. Odnaleziono go dopiero 20 maja 1993 r. na terenie posowieckich koszar- widocznie przypadł do gustu oficerom jednej z jednostek zwycięskiej Armii Czerwonej, której jednostka stacjonowała w Olsztynku. Obecnie stoi na placu przed ratuszem miejskim.

Post has attachment
Hatamoto-Atami ' Bitwa pod Tannenbergiem - Tannenberg-Denkmal ' Zaczeło się od rannego żołnierz wpobliżu KISIN koło DZIAŁDOWA Czyli Kasa Armii „Narew”
Od wielu lat duże emocje budzi sprawa tak zwanego „skarbu Samsonowa”, czyli pieniędzy Armii „Narew”. Nie sposób wymienić tu wszystkie opowieści przytaczane przez prasę. Na ten temat opublikowano już niezliczoną liczbę artykułów. Trudno jednak mówić o jakiejś jednolitej kasie całej armii. Swoją własną kasę posiadała każda armia i każdy rosyjski korpus, istniały też kasy dywizyjne i pułkowe. Wprowadza to duży zamęt, gdyż relacje świadków i różne opowieści na temat skarbu pozornie wzajemnie się wykluczają, natomiast okazuje się, że mogło po prostu chodzić o różne kasy. Już w czasie bitwy niemieckie oddziały przejmowały część kas rosyjskich jednostek. 4 i 5 sierpnia 1914 roku żołnierze 59. pułku piechoty w piwnicy młyna znajdującego się w pobliżu Kisin koło Działdowa znaleźli rannego rosyjskiego majora i kasę zawierającą 70 tysięcy rubli. 27 sierpnia przednie oddziały niemieckiej 35. dywizji piechoty z XVII korpusu zdobyły w Dźwierzutach kasę z ponad 200 tysiącami rubli. 29 sierpnia w pobliżu Muszak w ręce oddziałów generała von Schmettau wpadła kasa z 32 tysiącami rubli.Kowal z Małgi
Niedługo po bitwie kowal Kowalski z Małgi znalazł kasę na terenie leśnictwa Mała Małga. Była zakopana w zaroślach niedaleko Omulwi. Ciężar pieniędzy był tak duży, że Kowalski nie mógł sam zabrać kasy do wsi. Dopiero przy pomocy kilku innych mężczyzn dostarczył ją na posterunek policji w Małdze, do żandarma Braniesa. Ilość znalezionych wówczas rubli nie jest znana, ale znaleźne dla Kowalskiego było tak duże, że ten kupił sobie dom i kilka mórg ziemi na Bartnej Stronie w Szczytnie. Jesienią 1914 roku kolejną kasę znaleziono w liściastym lesie między Sadkiem a Retkowem. W tym przypadku Rosjanie mimo pośpiechu uszkodzili większą część monet szablami.
Mławski ślad
Warto przytoczyć historię poszukiwań prowadzonych przez Polaka o nazwisku Mroczek. W 1935 roku przyjechał on z okolic Mławy, gdzie mieszkał, do Retkowa wraz z dwoma pomocnikami. Począł wypytywać miejscowych o szczegółowe informacje dotyczące poszczególnych dróg, lasów i innych punktów odniesienia a także o wydarzenia 1914 roku. Mieszkańcy szybko powiadomili o ciekawskim obcym policję w Puchałowie. Mroczka zatrzymano. Jak się okazało podczas przesłuchania, był on jednym z żołnierzy eskortujących kasę rosyjskiego XIII korpusu generała Klujewa. Z jego opowieści wynikało, że noc z 29 na 30 sierpnia sztab korpusu razem z kasą spędził w zabudowaniach leśniczówki Uścianek. Rankiem 30 sierpnia wyruszono w kierunku Sadka. Przejechano przez trzy drewniane mosty i gdzieś w pobliżu Sadku, gdy dalsza droga była już niemożliwa, zdecydowano się zakopać kasę. Zrobiono to pod dwoma dużymi świerkami, które oznaczono krzyżami, w obecności kilku wyższych oficerów i popa. Następnie eskorta kasy udała się do Retkowa, gdzie na dziedzińcu szkolnym dostała się do niewoli. Mroczek zdążył jeszcze wyryć nożem na jednej z belek w przyszkolnej drewnianej oborze swoje nazwisko i datę. Niemiecka policja sprawdziła to i faktycznie znalazła w szkolnej oborze w Retkowie napis na belce z nazwiskiem Mroczka i datą. Wobec tego Niemcy zdecydowali się udzielić Mroczkowi pozwolenie na poszukiwanie. Wydała mu je Rejencja Olsztyńska. W przypadku znalezienia kasy Mroczek miał według umowy z niemieckimi władzami otrzymać 25% znaleźnego. Dlatego też kilka tygodni później ponownie zjawił się wraz z pomocnikami u sołtysa Brsoski w Retkowie w celu dalszych poszukiwań, tym razem już z oficjalnym zezwoleniem. Trwające kilka dni poszukiwania nadzorowali żandarm Cycholl z Puchałowa oraz nieznany z nazwiska żandarm z Małgi. Nic jednak nie znaleziono.
Sztandary
Do dnia dzisiejszego tereny dawnej bitwy są obiektem wielkiego zainteresowania poszukiwaczy skarbów i militariów. Ostatnio odnaleźli oni zakopany sztandar rosyjskiego 144. Kaszyrskiego Pułku Piechoty. Zimą 1969/1970 roku ćwiczące na poligonie wojsko znalazło sztandar 30. Połtawskiego Pułku Piechoty.
Legenda Samsonowa
Z historycznego punktu widzenia największą wartość mają jednak rzeczy zakopane przez oficerów sztabu armii Samsonowa, gdzieś w pobliżu drogi Nidzica – Wielbark, naprzeciwko leśnictwa Karolinka. Chodzi o owe dokumenty i odznaczenia, których ukrycie zaproponował szef sztabu Armii „Narew”, generał Postowski. Czy były tam także pieniądze? Nie wiadomo. Nie tylko wartość historyczna ale także materialna zakopanych dokumentów i odznaczeń na pewno jest dzisiaj bardzo wysoka. Czym jest to spowodowane? Legendą, mitem, Samsonowa. Jego losem, tragiczną historią przegranej Armii „Narew”, smutną opowieścią o żonie generała. Wszystko to pozostaje owiane aurą tajemniczości. Tworzą ją opowieści o toczonych walkach i nieistniejących miejscowościach, w których rozgrywał się dramat, cmentarze stanowiące miejsce spoczynku setek poległych żołnierzy, znajdowane w ziemi ślady wielkiej bitwy, liczne publikacje. To wszystko bardzo działa na ludzką wyobraźnię. Dziś, po 90 latach, jest to temat, który wciąż wzbudza wielkie zainteresowanie. Legenda Samsonowa żyje już swoim własnym życiem. Tylko czy Samsonow na nią zasłużył?
Przypadek
Bardzo często o wszystkim decyduje przypadek. Szczególnie na wojnie. Gdyby Samsonow ze swą sotnią Kozaków znalazł się w okolicach drogi Muszaki – Wielbark dwie godziny wcześniej lub dwie godziny później, nie napotkałby grupy von Schmettau’a, 1. batalionu strzelców imienia Grafa Yorcka von Wartenburga ani kompanii karabinów maszynowych porucznika Balli. Wcześniej bowiem oddziałów niemieckich nie było tu w ogóle, potem, przez około dwadzieścia godzin, krążyły jedynie słabe patrole kawaleryjskie. Przebicie się nie byłoby problemem. Samsonow przeżyłby. Jeszcze późnym wieczorem 29 sierpnia dotarłby do Ostrołęki. Wkrótce za popełnione błędy zostałby usunięty ze stanowiska dowódcy Armii „Narew”. Nie byłoby legendy. Dziwny traf chciał, że o tej samej porze, w tym samym miejscu, spotkały się dwie wrogie grupy mające przeciwne cele, jedni starali się ujść z okrążenia, drudzy zamknąć okrążenie. To przypadek zadecydował o losie Samsonowa. I w ten przypadkowy sposób generał Samsonow stał się też legendą – oto generał, który ginie wraz ze swą pokonaną armią.
Wizja Sołżenicyna
Momentu śmierci Samsonowa nie widział nikt. Literacki opis ostatnich chwil generała przedstawił zmarły niedawno laureat literackiej Nagrody Nobla Aleksander Sołżenicyn w wydanej w 1971 roku w Paryżu powieści „Август четырнадцатого” („Sierpień czternastego”): Co ciężkiego było u Samsonowa – to ciało. Jedynie – ciało. Tylko ono ciągnęło go w ból, w cierpienie, we wstyd, w hańbę, Należało się uwolnić od hańby, od bólu, od ciężaru – należało się uwolnić od ciała. To było przejście wolne, oczekiwane jak głęboki haust powietrza całą piersią. Jeszcze wieczorem zbawczy idol dla sztabowców, po północy stawał się on żarnową, kamienną babą nie do uniesienia. Trudno było umknąć tylko od Kupczyka: on ciągle był przy nim, dotykając to ramion, to dłoni. Ale przy obejściu gęstych krzaków oszukał Samsonow kozaka: cofnął się, zaczaił. I trzeszczenie, ciężki chód minęły. Oddaliły się. Ucichły. Wszędzie było cicho. Całkowicie pokojowa cisza, żadnego odgłosu boju. Odezwał się tylko lekki, nocny, wiaterek. Szumiały czubki konarów. Ten las nie był wrogi, ani niemiecki, ani rosyjski, a Boży, który przygarniał każde stworzenie.
Opierając się o drzewo, Samsonow stał i słuchał szumu lasu. Bliski szelest obrywanej sosnowej kory. I górny, podniebny, oczyszczający szmer. Czuł się coraz lepiej. Odbył długą służbę wojskową, skazując siebie na niebezpieczeństwo i śmierć, ryzykował i gotów był na nią – i nigdy nie wiedział, że to takie proste, taka ulga. Tylko że samobójstwo uznawane jest za grzech. Rewolwer jego chętnie, z cichym szmerem, przeszedł w stan bojowy. Samsonow położył go w obróconą, rzuconą na ziemię, czapkę. Zdjął i ucałował szpadę. Dotknął, ucałował medalion żony. Odszedł parę kroków na wolne miejsce. Zachmurzyło się, jarzyła się tylko jedna jedyna gwiazdka. Zasłaniało i odsłaniało ją. Upadł na kolana, na ciepłe igliwie, nie wiedząc gdzie wschód – modlił się do tej gwiazdki. Z początku gotowymi pacierzami. Następnie żadnymi – klęczał, patrzył w niebo, oddychał. Potem jęknął głośno, nie krępując się, jak każde konające zwierzę leśne: Panie! Jeśli możesz – przebacz mi i przyjmij mnie. Ty widzisz: ja inaczej niczego nie mogłem i nie mogę. S . Ambroziak '
Photo

Post has attachment
Hatamoto-Atami '    Złoto generała Aleksandra Samsonowa  -   „złote taczanki”.
Sprawa zaginionej kasy to intrygująca konsekwencja klęski carskiej 2' Armii w sierpniu 1914 roku na Mazurach. Głównodowodzący sił rosyjskich, generał Samsonow, miał przed swoją śmiercią wydać rozkaz jej ukrycia. Największe kontrowersje wzbudza rodzaj walorów w niej przechowywanych. Historycy zajmujący się tym tematem, przedstawiają różnorodne opinie. Jedni twierdzą, że było to 100 kg złotych rubli, inni mówią o banknotach, odznaczeniach, nagrodach lub nawet obligacjach. Wyjaśnić może to nawet niezbyt rozległa kwerenda w doskonale zorganizowanych rosyjskich bibliotekach i archiwach, jednak nikt tego jeszcze nie dokonał.W armii Samsonowa, podobnie jak w innych zgrupowaniach tego okresu w Europie, znajdowało się całkiem sporo środków pieniężnych. Były one przeznaczone na żołd oraz różnorakie bieżące potrzeby wojska. Istniały kasy dywizyjne, pułkowe, batalionowe itd. Podczas walk w Prusach Wschodnich wiele z nich wpadło w ręce Prusaków. Wspominają o tym niemieckie źródła i opracowania. Warto zwrócić uwagę, iż są tam opisywane tylko ruble srebrne lub papierowe. Żadna niemiecka relacja nie mówi o rublach złotych.Jedyny znany przypadek przechowywania w carskim wojsku złotych rubli pochodzi z Twierdzy Modlin. Podczas jej kapitulacji - w lipcu 1915 roku - Niemcy przechwycili kasę pułkową, która zawierała niewypłacony rosyjski żołd. Zarówno w niej, jak i w drugiej, której Niemcom nie udało się odszukać, miało się znajdować po sześć pudów złota w pięcio- i dziesięciorublówkach oraz Krzyżach Świętego Jerzego. W Twierdzy Modlin były one trzymane w kasach stacjonarnych, więc trudno na podstawie tego przypadku stwierdzić, jaki rodzaj rubli mógł się znajdować w 2. Armii.Kasy polowe carskiej armii, podobnie jak kancelarie, były przewożone w dwuosiowych konnych jaszczach, które były prawie identyczne z jaszczami artyleryjskimi. Zamontowana w nich metalowa kasa była podzielona na przegrody. Srebrne i papierowe ruble oraz miedziane kopiejki przechowywano w sakwach skórzanych lub brezentowych z doszytym skórzanym dnem. W jednym jaszczu zawierającym kasę mogło się zmieścić ok. 16 kg monet. Każdy pułk posiadał przepisowo ok. 10-15 tys. rubli. Klucze do kas posiadali pułkowi płatnicy, którzy wszystkie czynności kasowe wykonywali komisyjnie. Wypłacane stawki dziennego żołdu były podzielone na kategorie, zależne oczywiście od stopnia. Szeregowcy otrzymywali ok. 50 kopiejek, oficerowie średniego stopnia 5 rubli, dowódcy najwyższego szczebla nawet do 20 rubli.Jednym z bardziej wiarygodnych niemieckich przekazów o przechwyconej rosyjskiej kasie podczas bitwy Samsonowa są wspomnienia dowódcy I Korpusu – gen. von Francois. 28 sierpnia 1914 roku rozkazał on dowódcy strzelców ppłk. Berringowi udać się w okolice Wielbarka i spróbować przechwycić uciekające rosyjskie tabory. Berring doskonale wykonał polecenie. Zdobył rosyjski furgon zawierający milion rubli w srebrze i banknotach. Zaskakujące, iż ta relacja jest rzadko przytaczana przez historyków, natomiast o 100 kg złotych rubli z kasy Samsonowa, które nominalnie miały wartość „tylko” 116 tys. rubli, piszą wszyscy.
Inne niemieckie relacje mówią o zdobyciu 5 sierpnia 1914 roku 70 tys. rubli we wsi Kisiny k. Działdowa. W ruinach zniszczonego wiatraka pruscy żołnierze z 59. Regimentu Piechoty znaleźli je przy rannym rosyjskim majorze. Zwraca tutaj uwagę fakt, że Rosjanie posiadali w oddziale tak dużą ilość pieniędzy, wykonując za pruską granicą tylko krótkotrwały manewr. 27 sierpnia pod koniec bitwy niemieccy żołnierze z 35. Dywizji Piechoty zdobyli w Dźwierzutach kasę z 200 tys. rubli. 29 sierpnia pod Muszakami grupa generała von Schmettaua przechwyciła 32 tys. rubli.
Temat kas 2. Armii był poruszany nie tylko w niemieckich opracowaniach. Amerykański profesor Dennis Schowalter w książce, którą wydano również w Polsce, opisuje niemiecki atak na tabory rosyjskiego XIII Korpusu, wycofujące się z Olsztyna. Po ciężkich walkach wśród rozbitych rosyjskich furgonów Niemcy znaleźli, jak to określił Schowalter, kufer wojenny dowódcy korpusu gen. Klujewa, którego zawartość rozdzielono między zdobywców, podobnie jak podczas wojny trzydziestoletniej.Jeszcze podczas I wojny światowej w 1916 roku pojawili się pod Wielbarkiem jacyś ludzie, wypytujący miejscową ludność. Próbowali ustalić szczegóły sierpniowej bitwy gen. Samsonowa. Szczególnie interesował ich jaszcz z metalową skrzynią i żołnierze prowadzący jakieś wykopy. Jeden z tajemniczych przybyszy przy kieliszku w miejscowym Gasthausie ujawnił, że szuka złota 2. Armii. Od tego czasu okoliczna ludność również zaczęła interesować się tym skarbem. Poszukiwania były prowadzone z różną intensywnością przez wiele lat. Szczególnie nasilały się po zdarzeniach mających potwierdzać istnienie ukrytych carskich rubli. Było to krótko po zakończeniu Wielkiej Wojny, kiedy kowal Kowalski z Małgi znalazł nad brzegiem Omulwi ukrytą rosyjską kasę. Rubli była tak olbrzymia ilość, że kowalowi musieli pomagać koledzy, aby je donieść na posterunek w Małdze, gdzie urzędował żandarm Branies.
Kowalski za uzyskane od władz znaleźne wybudował willę w ekskluzywnej dzielnicy Szczytna. Po pewnym czasie poszukiwania zarzucono, jednak w połowie lat dwudziestych XX w. sprawa rosyjskich kas ponownie rozbudziła emocje. Spowodował to pewien niezbyt rozgarnięty pastuch, który przyniósł z lasu swemu gospodarzowi garść złotych rublówek. Wypytywany o miejsce ich znalezienia, nie potrafił - lub nie chciał - go wskazać.Temat skarbu ponownie odżył w następnym dziesięcioleciu za sprawą przyjazdu w okolice Wielbarka Aleksandra Noskowa. Rosyjski generał przebywający po rewolucji bolszewickiej na emigracji dobrze znał oficerów sztabu 2. Armii, którzy mieli sporo wiadomości na temat kasy. Noskow wydał nawet książkę na temat losów gen. Samsonowa. Po złożeniu kwiatów pod jego pomnikiem koło Leśnictwa Karolinka, Noskow dużo jeździł po okolicznych lasach. Mazurzy, bacznie obserwujący każdy krok generała, doszli do wniosku po jego wyjeździe, że raczej niczego nie znalazł.
W 1935 roku w nidzickich lasach pojawił się Mroczek – Polak z Mławy, który twierdził, iż był woźnicą furgonu z kasą należącą do 2. Armii. Zapamiętał, że pod koniec sierpniowej bitwy jechał przez kilka mostków i chwilę przed ostateczną kapitulacją brał udział w ukryciu kosztowności. Z niemieckimi władzami zawarł umowę o wysokości znaleźnego i przystąpił do poszukiwań. Od momentu ukrycia upłynęło jednak 21 lat i było bardzo trudno odnaleźć właściwe miejsce. Mroczek nie poddawał się i swoje poszukiwania prowadził do wybuchu II wojny światowej, która je przerwała. Jednak wrócił do nich po 1945 roku i nadal przeszukiwał lasy w pobliżu Muszak.
Wędrówki Mroczka zwróciły uwagę sąsiadów, którzy złożyli doniesienie na milicję. Spowodowało to przyjazd w 1962 roku specjalnego oddziału saperów z Gdańska, którzy przeszukali teren przy użyciu wykrywaczy metalu. Ich akcja, podobnie jak i wcześniejsze poszukiwania Mroczka, nie przyniosły rezultatu.
Od 1949 roku lasy położone między Nidzicą i Wielbarkiem, które były miejscem kapitulacji armii Samsonowa, zamknięto i utworzono tutaj poligon LWP. Mimo tych utrudnień prowadzono sporadyczne poszukiwania kas 2. Armii. Około 1965 roku pod Nidzicą zjawił się Polak w podeszłym wieku, który powiedział, że był oficerem w sztabie Samsonowa. 30 sierpnia 1914 roku miał ponoć konwojować z trzema innymi oficerami furgon kasy armii, w którym znajdowało się 100 kg złotych rubli. Kiedy odgłosy walki były już bardzo bliskie, podjęli decyzję o wykonaniu rozkazu Samsonowa i ukryli kasę. Mieli to zrobić na rozstaju dróg pod wielkimi dębami. Polak dostał się do niemieckiej niewoli, a pozostali oficerowie nie przeżyli wojny. Starszy pan jeszcze wielokrotnie odwiedzał piękne Napiwodzkie Lasy, jednak nie potrafił wskazać miejsca, gdzie zakopał złote ruble. W latach 70. XX wieku odwiedzili teren poligonu starsi wiekiem Rosjanie, którzy pod pozorem wyprawy turystycznej penetrowali wielbarskie lasy.Temat skarbu Samsonowa poruszali w swoich książkach liczni polscy autorzy – Zdzisław Skrok, Piotr Szlanta, Marek Nowak i Włodzimierz Antkowiak. W różnorodnych periodykach pisali o nim m.in. Stanisław Ambroziak, Władysław Katarzyński, Sebastian Mierzyński (na łamach „Odkrywcy”), Henryk Leśniowski.
Sądzę, iż ze wszystkich polskich autorów najbliżej wyjaśnienia tajemnicy kasy 2. Armii jest redaktor Henryk Leśniowski. W swoim artykule pt. „Złote taczanki – kto widział skarb Samsonowa” opublikowanym w połowie 90. w „Gazecie Olsztyńskiej” ujawnia wspomnienia Jana Kochanowskiego z Ostródy o swoim ojcu Tomaszu. Warto za redaktorem Leśniowskim przytoczyć opis losów Tomasza Kochanowskiego, ponieważ wyjaśnia on wiele spraw związanych z kasą 2. Armii.
W chwili wybuchu I wojny światowej mieszkający na Litwie Tomasz Kochanowski został wcielony do carskiego wojska. Jako hodowca koni w cywilu otrzymał przydział do taborów sztabu 2. Armii i ruszył z nią na podbój Prus Wschodnich. Na początku kampanii, kiedy Rosjanie odnosili sukcesy, służba Tomasza była lekka. Jednak w miarę przesuwania się wojsk carskich w głąb Prus i wzrostu oporu Niemców, Kochanowski oraz inni żołnierze coraz częściej odczuwali trudy frontowego życia.
Często wśród żołnierzy z kolumny sztabu pojawiał się gen. Samsonow. Polak zapamiętał go jako niewysokiego, krępego mężczyznę z dużą czarną brodą. Generał starał się porozmawiać z każdym żołnierzem niezależnie od jego stopnia. Często miał powtarzać: „Jeszcze trochę chłopcy. Rennenkampf już nadciąga, jest coraz bliżej. Kiedy połączymy siły, dobijemy wroga”.
Po klęsce carskich wojsk Tomasz dostał się do niewoli. Początkowo był przetrzymywany w obozie jenieckim w Wielbarku, gdzie pracował w zabudowaniach karczmy. Dostawał wynagrodzenie za swoją pracę i miał prawo do wykonania jeden raz w miesiącu fotografii, które wysyłał w listach do domu na Litwie. Redaktor Leśniowski miał okazję oglądać te fotografie, które rodzina Kochanowskich przechowuje z pietyzmem do dzisiaj. W obozie w Wielbarku Tomasz Kochanowski rozpoznał jednego z woźniców tzw. „złotych taczanek”. Był to tajemniczy oddział w sztabie 2. Armii. Jego żołnierze nie kontaktowali się z innymi. Byli to uzbrojeni po zęby Kozacy, będący w ciągłym pogotowiu i posiadający osiodłane konie. Wykonywali właściwie tylko jedno zadanie - pilnowali taczanek - jednoosiowych konnych jaszczy. Na postojach starannie maskowano i nie odprowadzano z nich koni, aby w każdym momencie były gotowe do drogi.Wśród pozostałych woźniców sztabu 2. Armii, towarzyszy Tomasza, krążyły różne opinie na temat pilnowanych jaszczy. Jedni sądzili, że jest to osobisty majątek Samsonowa. Natomiast inni twierdzili, że jest to skarb całej armii. Z czasem jaszcze zaczęto nazywać „złote taczanki”.Po pewnym czasie Kochanowski zaprzyjaźnił się w wielbarskim obozie z rosyjskim woźnicą „złotej taczanki”. W chwili szczerości ujawnił on Tomaszowi, czego tak bardzo pilnowali Kozacy. Powiedział: „W tych jaszczach były złote i srebrne ruble, sztabki złota. Lecz najwięcej było innego dobra - szable wykładane drogocennymi kamieniami, medaliony szczerozłote i zegarki, cenna uprząż, najwyższej rangi medale oraz odznaczenia, zastawa stołowa. Wszystko to miało być wręczone najdzielniejszym po zakończonej bitwie. Nie, nie oddaliśmy wrogowi. Zakopaliśmy skrzynie w różnych miejscach. Odnajdziemy je po wojnie. Wystarczy na dostatnie życie dla wielu”.
W następnych latach niewoli los rozłączył Kochanowskiego z woźnicą taczanek i nigdy więcej się nie spotkali. Później Polak został przeniesiony z Wielbarka na pogranicze niemiecko-francuskie. Ciężko pracował tam w fabrykach i przy budowie umocnień frontowych. Mimo ciągłego głodu i wielu chorób Tomasz przeżył wojnę. W 1919 roku wrócił na rodzinną Litwę. W 1946 roku rodzina Kochanowskich została przesiedlona do Polski. Zamieszkali we wsi Żarowo koło Elbląga. Tomasz znalazł się blisko pola bitwy z sierpnia 1914 roku. Widocznie z tego powodu zaczął często opowiadać rodzinie o „złotych taczankach” dowódcy 2. Armii. Któregoś dnia oświadczył: „Jadę do Wielbarka! Muszę zobaczyć tamte miejsca”. Nawet rozpoczął przygotowania do podróży, ale nigdzie nie pojechał. Zmarł, mając zaledwie 60 lat. Tyle o skarbie Samsonowa usłyszał redaktor Leśniowski od syna Tomasza Kochanowskiego.Opis woźnicy „złotych taczanek” może ostatecznie wyjaśniać, co zawierała kasa Samsonowa. Myślę, że nie ma powodu, aby go podważać. Jednocześnie dwa ostatnie zdania tego opisu uzmysławiają (oczywiście jest to wyłącznie moja refleksja) iż ten depozyt został już dawno wydobyty. Postaram się to wyjaśnić.
Skarb - depozyt, musi spełniać pewne kryteria, aby wart był podjęcia czynności poszukiwawczych. W dużej liczbie przypadków czynności te są długotrwałe, skomplikowane i kosztowne. Jednym z warunków, który pozwala na podjęcie racjonalnych poszukiwań, jest brak możliwości jawnego lub skrytego powrotu do depozytu osób, które go ukryły. Tego właśnie nie spełnia skarb Samsonowa.
Ogólnie znane są wydarzenia sierpniowej bitwy Samsonowa do momentu kapitulacji jego armii. Jednak na tym walki na pograniczu rosyjsko-pruskim w okręgu Nidzicy i Szczytna się nie zakończyły. Zwycięska 8. Armia generała Hindenburga 7 września 1914 roku odeszła na północny-wschód Mazur, aby rozgromić i odrzucić poza granicę rosyjską 1. Armię generała Rennekampfa. Rejonu Nidzicy i Szczytna miały bronić tylko słabe oddziały zaplecza oraz Landwehra i Lanszturm. Niemcy trafnie przewidzieli, że pokonana rosyjska 2. Armia, zbierająca się po drugiej stronie granicy, nie jest w stanie zagrozić tyłom 8. Armii, atakującej Rennenkampfa.Po śmierci gen. Samsonowa dowództwo nad 2. Armią przejął gen. Siergiej Scheidemann, dotychczasowy dowódca II. Korpusu 1. Armii. 2. Armia, po wycofaniu się z Prus, zajmowała rubież od Ciechanowa do Ostrowa. Naczelne dowództwo carskich wojsk początkowo spodziewało się uderzenia niemieckiej 8. Armii na południe. Dlatego nakazano 2. Armii wyłącznie działania osłonowe. Kiedy jednak niemiecka armia uderzyła na związki Rennenkempfa, zmieniono rolę rosyjskiej armii. Stawka oraz dowódca Frontu Północno-Zachodniego gen. Żyliński byli przekonani, iż uderzenie odtworzonej 2. Armii z rubieży Myszyniec-Chorzele na kierunek Nidzicy i Szczytna może zniszczyć zaplecze niemieckiej armii.
Rosjanie przekroczyli granicę 8-10 września 1914 roku. Nastąpiły przewlekłe walki i bezskuteczne próby zdobycia Nidzicy oraz Szczytna. Mimo niewielkich sił niemieckich, dwa i pół korpusu 2. Armii były nadal zbyt słabe po sierpniowej klęsce, aby wykonać postawione im zadania. Zaplanowany rosyjski manewr zdobycia południa Prus Wschodnich przemienił się w działania demonstracyjne i dywersyjne. Do 20 grudnia 1914 roku związki 2. Armii wycofały się z Prus.
W okresie od 10 września, a szczególnie od początku listopada do chwili wycofania się 20 grudnia 1914 roku, istniała realna możliwość powrotu Rosjan po depozyt Samsonowa, ukryty gdzieś w okolicach Nidzicy lub Wielbarka. Jeśli zamiar powrotu po skarb deklarował nawet prosty woźnica „złotych taczanek”, którego spotkał w Wielbarku Tomasz Kochanowski, to cóż dopiero mówić o wyższych rosyjskich oficerach, którzy rzeczywiście mieli szansę dotarcia do miejsca ukrycia.Kasa 2. Armii została prawdopodobnie ukryta 29 sierpnia 1914 roku podczas ucieczki sztabu armii z niemieckiego okrążenia. Oprócz Samsonowa, w skład tej grupy wchodzili jeszcze: gen. Postowski, gen. Filimonow, płk. Wiałow, płk. Lebiediew, ppłk. Andogski, sztabskapitan Dusimeter, por. Kawerszeński, esauł Kozaków dońskich – Babkow oraz ordynans gen. Samsonowa, kanonier, trębacz Kupczik z 11. Baterii Artylerii Konnej. Największe możliwości, z racji swojej funkcji i stopnia, mieli do powrotu generał Postowski oraz Filimonow. Mógłby to również być szef wywiadu 2. Armii – pułkownik Lebiediew lub ppłk. Andogski. Raczej nie pojawił się już koło Wielbarka i Nidzicy pułkownik Wiałow, który zginął na froncie kilka tygodni po śmierci gen. Samsonowa. Trudno sobie wyobrazić, aby pozostali członkowie sztabu 2. Armii o niższych rangach mogli zdobyć rozkaz wyjazdu oraz przepustkę we frontowy obszar Wielbarka bez zwracania na siebie specjalnej uwagi.Istnieje również możliwość, że jakiś rosyjski oficer posiadający informację o kasie wysłał w czasie drugiej okupacji rejonu ukrycia swoich zaufanych ludzi - mogli to być nawet cywile - z odpowiednią mapą. Zakładając takie całkiem realne warianty rozwoju wydarzeń, dojdziemy do wniosku, iż kasa Samsonowa spoczywała w ukryciu tylko trzy miesiące.
Podobnie mogli postąpić oficerowie sztabu 2. Armii w przypadku ukrytych swoich rzeczy osobistych. Późnym wieczorem 29 sierpnia 1914 roku sztabowcy przygotowywali się do pokonania pieszo najbardziej niebezpiecznego odcinka niemieckiego okrążenia. Aby uniknąć rozpoznania w przypadku dostania się do niemieckiej niewoli, rosyjscy oficerowie zdjęli epolety, odznaczenia i akselbanty. Z kieszeni wyjęli dokumenty oraz osobiste drobiazgi i wszystkie te rzeczy zakopali w jednym dołku. Dokonali tego z zamiarem powrotu po te przedmioty i nie ma powodu przypuszczać, aby odstąpili od swego postanowienia.Dowódca 2. Armii wtedy również zostawił swoje dokumenty, biorąc ze sobą tylko złoty zegarek z dewizką i medalionem oraz „złotą szablę” – dar cara Mikołaja II. Generalski mundur ukrył, zakładając kozacki płaszcz. Złote przedmioty generał będzie miał przy sobie tylko kilka godzin, ponieważ wczesnym rankiem następnego dnia znajdzie je przy ciele Samsonowa robotnik leśny Michał Jedamski. Medalion generała odegra kluczową rolę w identyfikacji jego zwłok  '
PhotoPhotoPhotoPhoto
2016-02-02
4 Photos - View album
Wait while more posts are being loaded