Profile cover photo
Profile photo
Pobitegary
12 followers -
czyli jak przestałam zbierać przepisy i zaczęłam gotować.
czyli jak przestałam zbierać przepisy i zaczęłam gotować.

12 followers
About
Posts

Post has attachment
Add a comment...

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment
Na pierwszy rzut oka może Wam się wydać, że coś za dużo tutaj tej słodyczy, no bo i suszone śliwki, i morele, i jeszcze łyżka miodu na dokładkę. Przyznaję, ręka mi drżała przy dodawaniu kolejnych owoców i przez trzy i pół godziny – bo tyle dusiło się mięso roztaczając kuszący aromat korzennych przypraw – zastanawiałam się, czy nie będę musiała tego tagine’u na deser podać. Na szczęście już po pierwszym kęsie okazało się, że jagnięcina
Add a comment...

Post has attachment
Rzutem na taśmę zamieszczam przepis na typowo zimową zupę, fasoladę, znaną w Grecji od czasów starożytnych, a szczególnie chętnie jedzoną teraz, w czasie postu. Fasolada to typowa bieda-zupa, gęsta i sycąca, gotowana z tanich składników na wodzie bez dodatku mięsa. Mimo to jest treściwa i pełna smaku, po części dzięki aromatycznym warzywom duszonym w pomidorowym sosie, ale głównie dzięki wywarowi powstałemu z gotowania fasoli, który zastępuje tutaj rosół. Przed samym podaniem zupę, już w miseczkach, posypuje się sporą ilością natki pietruszki (myśmy o niej przypomnieli sobie dopiero po zrobieniu zdjęcia) i skrapia dobrej jakości oliwą, która nadaje daniu świeżego smaku.
Add a comment...

Post has attachment
Aleśmy się z niemężem nakombinowali zanim rozgryźliśmy tajemnicę maślanych krewetek! Zwiedzeni nazwą, próbowaliśmy smażyć je na maśle. I co? I pstro, tłuszcz palił się szybciej niż smażyły się krewetki, a gotowe danie upstrzone było czarnymi piegami i roztaczało delikatny aromat spalenizny. W kolejnym podejściu krewetki najpierw usmażyliśmy na oleju, a potem dodaliśmy do nich masło i czosnek. Tym razem nic się nie spaliło, ale czosnek nie miał czasu zmięknąć i nadać aromatu masłu, za to krewetki zrobiły się gumowe od zbyt długiego smażenia.
Add a comment...

Post has attachment
Yukiko, której przy okazji rozmowy o polskiej kuchni zaprezentowałam woreczek zamrożonych wigilijnych pierogów, wykrzyknęła z radością: “O, gyoza!” Faktycznie, są do siebie bardzo podobne, można je nawet lepić przy użyciu tego samego ustrojstwa, które ułatwia życie mojej mamie (ja swoje kupiłam już tu, w japońskim sklepie). Różnią się diametralnie techniką przygotowania i farszem. Smażenie na parze, technika wymyślona przez Chińczyków, polega na przysmażeniu pierożków na niewielkiej ilości oleju dla nadania im chrupkości, a następnie na gotowaniu ich na parze powstałej z niewielkiej ilości wody wlanej na rozgrzaną patelnię. Przyrządzone w ten sposób pierożki są chrupkie z jednej strony, a miękkie i gładkie z drugiej.
Add a comment...

Post has attachment
W moim zwykle pustawym fitness klubie zaroiło się od przedstawicieli płci obojga próbujących w pocie czoła zrzucić zbędne kilogramy, które podstępnie rozpełzły się im po biodrach i brzuchach, jak wyrzut sumienia przypominając o gulaszach, makaronach i czekoladkach z rozkoszą pochłanianych w zimowe wieczory. Bieżnie i rowerki furkoczą, na aerobiku tłoczno jak w metrze w godzinach szczytu, a basen aż kipi od młócących wodę pływaków. Wiosna idzie.
Add a comment...

Post has attachment
Chorizo, tradycyjna hiszpańska kiełbasa wieprzowa aromatyzowana wędzoną papryką, ma mocny zdecydowany smak i świetnie komponuje się z warzywami strączkowymi: fasolą, grochem czy, jak w dzisiejszym przepisie, z cieciorką. Może występować w postaci świeżej – ta wymaga uprzedniego gotowania – ale znacznie popularniejsza jest chorizo poddawana naturalnemu procesowi fermentacji, sezonowana i wędzona, takiej też użyłam w dzisiejszej zupie.
Add a comment...

Post has attachment
Niemężowi udało się zrobić idealny creme brulee: o delikatnej jednolitej konsystencji, z chrupiącą karmelową skorupką. Po drodze zaliczył kilka wpadek, aż natknął się na precyzyjny jak zwykle przepis Hestona Blumenthala i mógł wreszcie odtrąbić zwycięstwo. Sekretów udanego creme brulee jest kilka, ale ten najważniejszy, który powinien stać się Waszą mantrą przy przygotowywaniu tego deseru brzmi: Nie napowietrzać! Jeśli wprowadzicie do kremu zbyt wiele bąbelków powietrza, wyjdzie Wam mus, a nie creme brulee, dlatego ważne jest, żeby na żadnym etapie przygotowania nie używać miksera i bardzo delikatnie mieszać masę.
Add a comment...
Wait while more posts are being loaded