Profile cover photo
Profile photo
Artur Sikorski
64 followers
64 followers
About
Posts

Wszyscy jesteśmy Cypryjczykami...

Od jutra zakaz reklamy OFE więc dzisiaj to konieczna lektura  

Czy rządowy plan zmian w OFE ma doprowadzić do hegemoni ZUS na GPW? Eksperci są zgodni: zmiany w OFE to rządowy skok na kasę. Zaczynając każde zdanie od hasła „prawo wyboru” Premier Tusk i Minister Rostowski przystąpili do opartej na manipulowaniu emocjami próbie przekonania Polaków, że zmiany w polityce dotyczącej OFE są na korzyść. Są.
Na korzyść ZUS.
Przedstawione plany mają na celu jedno: rozpaczliwe reperowanie katastrofalnej sytuacji budżetu państwa i jeszcze gorszej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Co nam zaproponowano?
Według rządowego scenariusza dostaliśmy alternatywę. Będziemy „dobrowolnie” wybierać czy zostajemy w OFE (emeryturę wtedy dostaniemy od funduszy i ZUS), czy przeniesiemy się całkowicie z OFE do ZUS. Będziemy musieli o tym zdecydować i poinformować instytucje od kwietnia. Jeżeli tego nie zrobimy środki zgromadzone przez nas do tej pory w OFE przejdą automatycznie do ZUS.

Co dalej?
Rząd chce, by wszystkie emerytury – również OFEowe – wypłacał ZUS. Na 10 lat przed przejściem na emeryturę nasze pieniądze z funduszu będą proporcjonalnie przekazywane tej instytucji. Przez ten czas nie będą inwestowane. Ograniczy to znacznie realną możliwość ich mnożenie. Niestety znacznie.
Eksperci podkreślają: pieniądze w ZUS to nie realne środki, a tylko obietnica. Nie należą do nas, są środkami publicznymi i ostatecznie rząd będzie mógł zrobić z nimi, co będzie chciał. Były Prezes Trybunału Konstytucyjnego Profesor Jerzy Stępień wskazuje, że takie rozwiązanie to wręcz zamach na prawa majątkowe. Jego oraz wielu prawników i ekonomistów zdaniem to OFE powinny same powołać instytucję, która wypłacałaby świadczenia. Próba przejęcia przez budżet państwa wspomnianych praw majątkowych, to nic innego jak nacjonalizacja gromadzonego przez nas przez lata majątku…

Konsekwencje?
Oprócz tego, że wszyscy staniemy się Cypryjczykami, przestawione przez rząd rozwiązania, będą miały jak najbardziej negatywne konsekwencje dla naszego rynku kapitałowego. Zmiany w OFE odbiją się czkawką w pierwszej kolejności na warszawskiej giełdzie. Ucierpią spółki i inwestorzy, a chwilę późnej cała gospodarka. Dlaczego? Od chwili, gdy pojawiły się zapowiedzi zmian, do dnia oficjalnego ujawnienia rządowych propozycji, indeks WIG20 stracił 13 procent. W tym samym czasie niemiecki DAX zniżkował o 7. Analitycy diagnozują tę różnicę w skali spadku obu wskaźników jako przybliżoną miarę psychologicznej reakcji na propozycje rządu. Przeliczając na złotówki telewizyjna pogadanka premiera i ministrów spowodowała ubytek wartości z portfela OFE o 6-8 miliardów złotych…

Przyszłość?
Jeżeli założymy optymistycznie, że chętnych do udziału w OFE będzie więcej niż przewidują wstępne analizy, a wartość posiadanych przez nich i wnoszonych składek będzie wyższa niż przeciętne wskaźniki, w OFE zostanie mniej więcej jedna trzecia obecnych aktywów. To 92 miliardy złotych. Pamiętając, że rząd zamierza przenosić co roku 10 procent aktywów członków do ZUS, OFE zostaną zmarginalizowane w ciągu kilku najbliższych lat. Wpływ nowych składek nie zrównoważy odpływu aktywów. OFE znikną w ciągu kolejnych kilkunastu lat czym realnie obniżą znaczenie warszawskiej giełdy w regionie…

Alternatywa?
Transfer środków z OFE do ZUS może spowodować, że ten drugi może się stać największym akcjonariuszem na GPW. Obecna wartość walorów spółek z parkietu znajdujących się w portfelach OFE wynosi dzisiaj około 100 miliardów złotych. Prognozując statystyczną rezygnację ubezpieczonych z OFE na rzecz ZUS, w perspektywie kilku lat do ubezpieczyciela trafią akcje o wartości 60 do 90 miliardów złotych. Skarb Państwa – największy obecnie akcjonariusz na warszawskim parkiecie, zarządza akcjami wartymi łącznie 86 miliardów złotych…

To koniec?
Nie.
W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu ZUS może się stać właścicielem ponad połowy wszystkich obecnych na GPW papierów mniejszych przedsiębiorstw. Jeżeli jako dominujący i pasywny udziałowiec pozostawi wszelkie decyzje pozostałym posiadaczom akcji, faktyczną kontrolę nad tymi firmami przejmą automatem mniejszościowi akcjonariusze. To najczarniejszy z czarnych scenariuszy. Jeżeli natomiast ZUS zacznie się udzielać i angażować w bieżące zarządzanie tymi firmami – uwłaszczy się na nas bardziej niż rząd Cypru na swoich obywatelach. To już coś więcej niż Armagedon…

Liczby nie kłamią?
W dniu, w którym Premier Tusk i Minister Rostowski opowiadali Polakom jakim to grzechem jest pozostawianie OFE w obecnym kształcie i przedstawiali swoje plany na polepszenie sytuacji jeden z najbardziej uznanych polskich blogerów finansowych Rafał Hirsch opublikował krótką, ale jakże treściwą analizę skuteczności inwestycyjnej OFE. Hirsch zestawił wykres Joshua Brown’a (The Reformed Broker) z danymi naszych funduszy. Wynik? OFE inwestują lepiej niż fundusz Blackrock czyli jedna z najbardziej renomowanych firma inwestycyjnych na świecie…

Amerykański ekonomista i filozof Henry Hazlitt napisał: „Zły ekonomista widzi tylko to, co bezpośrednio uderza wzrok; dobry ekonomista patrzy także dalej. Zły ekonomista widzi tylko bezpośrednie konsekwencje proponowanego kierunku polityki; dobry ekonomista spogląda także na konsekwencje dalsze i pośrednie. Zły ekonomista widzi tylko skutki, jakie dana polityka przyniosła lub przyniesie pewnej konkretnej grupie; dobry ekonomista bada także skutki, jakie polityka przyniesie wszystkim grupom„. Jacy ekonomiści przygotowywali pakiet zmian OFE? Zaczynam żałować, że nie cypryjscy. Tamci w sumie nie byli chyba tacy źli…
Add a comment...

Amerykanie niszczą siebie i świat, do którego docierają. To co zobaczyłem przez kilka tygodnie obcowania z nimi to jedna z najsmutniejszych rzeczy, którą wytworzyła cywilizacja. To kultura grubego człowieka… 
Zobaczyć na ulicy grubego Amerykanina to jedno. Obserwować kilka razy dziennie jak doprowadza się do takiego stanu to drugie. 
Amerykanie nie jedzą - Amerykanie wpierdalają. 
Na każdym wycieczkowcu jest kilkanaście bufetów i restauracji. Gdy pływasz do trasach europejskich dostanie się do restauracji tematycznej - włoskiej, francuskiej, sushi, teppanayaki czy jakiejkolwiek innej gdzie serwowane są dania z karty wymaga wcześniejszej rezerwacji. Elegancko przygotowany stolik, niespiesznie serwowane smakowite porcje, kelner dbający o pełną szklankę wody… Porcje oczywiście też eleganckie czyli niewielkie. Celebra wolnego czasu na statku… Europejczycy się w tym lubują. Ubierają wykwintniej, podają ramię partnerce lub biorą za rękę partnera (co kto lubi) i godzinami siedzą w takich restauracjach oglądając morze za oknem. Kolacja jest okazją do spędzenia czasu. Płynącego równie leniwie jak mijany horyzont… 
Na trasach "amerykańskich" restauracje tematyczne są puste. Siedzą w nich raczej tylko europejczycy. Szczupli europejczycy. Chcę się do nich zaliczać wiec napiszę "robimy to co zawsze". Zamawiamy dania. Cieszymy się rozmową. Milczymy napawając spokojem wieczora... 
W tym czasie w restauracjach bufetowych Amerykanie ładują na talerze kilogramy wszystkiego. Tuż obok siebie lądują jajecznice, podsmażane bekony, fasolki w sosie, słodkie bułeczki, frytki, ziemniaczane puree… Dokładnie. Nieważne jaka to pora - te składniki muszą być wyłożone w bemarach. To amerykańskie dania, a Amerykanie przecież muszą czuć się pewnie. Sięgają więc po to co znają z domów. A skoro to znika to szefowie kuchni serwują to kolejnego ranka…  Ładują więc na swoje talerze te dary niebios i szybkiej kuchni tak jakby za moment miało tego zabraknąć. Po opróżnieniu talerza podchodzą do bufetów ponownie i ładują drugie porcje. Bo skoro nie zniknęło to druga rundka… Patrzysz na te wielkie dupy z wyrastającymi z nich rękoma, które nauczone zostały tylko dwóch rzeczy - trzymania talerza i wysyłania smsów i myślisz "czy to wam naprawdę smakuje..?". 
Amerykanie są grubi. 170 - 200 kilogramowa kobieta czy mężczyzna przestaje już kogokolwiek dziwić. Niestety kobiet jest więcej. Wyraźnie wyglądają na mniej zadbane… Najbardziej przerażające jest to gdy widzisz je ze swoimi dziećmi… Tym dzieciom nakładają na talerze dokładnie to samo… Co znamienne - do picia biorą dla siebie i swoich dzieci najczęściej Colę lub Pepsi Diet. Bo Victoria Beckham powiedziała, że dietetyczna cola wyżera wszystko co się zjadło wiec pomaga to trzymać figurę. Tylko, że ona do tej coli dziennie zjada półtora plasterka ananasa, a one wpakują w siebie w ciągu najbliższych pięciu dni równowartość wagi Victorii razem z jej ubraniami… Polewając wszystko ketchupem. 
Najgrubsi Amerykanie poruszają się na wózeczkach - takich elektrycznych dla otyłych. Siedzą na tych wózeczkach w kolejkach do bufetów i podwożą na nich do stolików kolejne porcje. Na siedząco - wózeczki nie pozwalają tracić za dużo kalorii… Bo po co..? 
Amerykańska "kultura żywieniowa" wpełzła na pokłady wycieczkowców i z ich pomocą zeszła wszędzie tam gdzie po trapach zjechały te ich wózeczki. Na wysepkach, na których liczysz, że zjesz jakaś lokalną rybę jedyną pozycją w barach na plaży są hamburgery. Możesz dobrać dodatki: frytki, podwójne frytki, dodatkowy ser lub podwójny dodatkowy ser… Co gorsza tubylcy sami tak jedzą. Podlewają to coś majonezem i ketchupem - bo tak przecież robią ci bogaci Amerykanie i wciągają kolejną bułę z wołowym kotletem w środku… Udało nam się zjeść kilka razy dobrą rybę. Nie było to proste - musieliśmy omijać popularne turystycznie miejsca i tłumaczyć, że nie wszystkie ryby od razy pływają w panierce…
Rok temu jesienią byliśmy w Wenecji. W knajpach oprócz tego za co kochamy Włochy dostrzegliśmy też "menu turistico" - zestawy dla tych, których boją się ryzykować, że włoska kuchni może im nie podejść. Obok nas przy stoliku ktoś w ramach takiego menu dostał mix czegoś lokalnego z czymś co świetnie zna jego żołądek czyli caprese z frytkami… Brzmi jak żart? Nie jest nim… Myśleliśmy, to jakiś słabej natury Włoch uległ modzie na turystykę dla głodnych inaczej - teraz po pobycie w miejscach, w których królują Amerykanie jesteśmy pewni, że ta zaraza już zalewa świat. Wenecja zanim zniknie pod wodą zostanie najpierw zadeptana przez wielkie amerykańskie nogi wyrastające z wielkich amerykańskie dup, z których wyrastające wielkie amerykańskie łapy będą trzymały ponadgabarytowe talerze zapełnione śmieciowym żarciem. Wcześniej te wielkie amerykańskie łapy wyślą do USA smsy, w których napiszą, że Wenecja w Las Vegas jest ładniejsza i bardziej praktyczna, bo to wszystko co można zobaczyć tam można zrobić ze środka klimatyzowanego placu obracając jedynie swój wózeczek dookoła własnej osi… No i jedzenie jest lepsze... 
Add a comment...

Dzień Wszystkich Świętych obok Walentynek stał się jednym z najbardziej komercyjnych dni w roku. Nerwowy rytuał stania w kilomentrowych korkach, by dotrzeć na groby o których się nie pamięta przez ostatnie 364 dni rozpoczyna grobbing - cmentarny festiwal ostentacyjnej obłudy. Katoliku, pamiętaj: ósmym grzechem głównym jest hipokryzja..!
Bywam na grobach bliskich kilkanaście razy w roku. Pierwszego listopada tradycyjnie omijam cmentarze. Nie gustuję w przepychaniu sie przez dzikie tłumy. Nie pociąga mnie walka o miejsce do parkowania pod cmentarnym parkanem. I jedno i drugie mógłbym jakoś znieść, ale nie trawię zupełnie gigantycznej skali ideologiczno-mentalno-cmentarnej ustawki pod hasłem pamięci o tych którzy odeszli. Hipokryzja w takim wydaniu i na taka skalę, powoduje, że wszystko co widzę na cmentarzach zaczyna być niestosownie zabawne. 
Nie wszyscy którzy odwiedzają cmentarze w tym dniu robią to oczywiście z owczego pędu. Proporcja jednak tych naturalnych do pozerskich odwiedzin jest niestety kolosalnie niska. Prawo do takiego twierdzenia dają mi całoroczne obserwacje. Pierwszego listopada na niektórych cmentarzach pieszym ruchem musiała kierować policja. Drugiego – na tysiącach grobów dogasną ostatnie znicze, które przez resztę roku będą stały w zapomnieniu. Fantazyjne rodzinne bukiety za kilka tygodni wypłowieją stając się plastikowymi symbolami tego samego. Przez okrągły rok będą dowodem na brak pamięci i szacunku wobec tych którzy odeszli jak i tych którzy udawali, że z myślą o nich tu przyszli... 
Lubię Walentynki. Obchodzę je każdego dnia. Lubię Dzień Kobiet. Świętuję go przez cały rok. Chciałbym napisać, że lubię Święto Zmarłych. Nie, nie lubię. Żywi nie pozwalają polubić...
Add a comment...

Post has attachment
Ile jest związków zawodowych w Polsce? Ile zarabiają związkowcy? Na co idzie 51 milionów rocznie będące jest związkowym budżetem? 
Add a comment...

Post has attachment

Post has attachment
Blisko dwa lata temu napisałem ten tekst powodowany kolejną akcją protestacyjną na Placu Trzech Krzyży. Dostałem w odpowiedzi kilkadziesiąt maili - w jednych dziękowano że ktoś to wreszcie powiedział głośno, w drugich nazywano mnie burżujem, który przesadził... Moja refleksja nie dość, że nie straciła na aktualności to w tym dniu wydaje się szczególnie na czasie. Od dzisiaj do soboty przez Warszawę ma przejść 17 manifestacji... Przeczytaj co czują Warszawiacy - przynajmniej jeden z nich ;) 
Add a comment...

Post has attachment
Na warszawskiej giełdzie przeceny i wyprzedaże porównywalne z najgorszymi dniami w czasie kryzysu finansowego...
Add a comment...

Post has attachment
Zapadł wyrok w sprawie premii Rafała Kaplera. Pół roku temu pisałem "pacta sunt servanda". Prorocze? Nie - rozsądne.  
Add a comment...

Post has attachment
Wesoło ;) Mec. Rogalski żąda od szefostwa Naczelnej Rady Adwokackiej przeprosin i 300 tys. zł za to, że według niego "naruszyli jego dobre imię". Ciekawe kiedy ja dostanę podobne wezwanie - jako pierwszy kilka miesiecy temu napisałem o co chodzi w tym jego sporze z PiS:
Add a comment...

Post has attachment
Koniec TVNCNBC: Młodkowski urlopowany, stacja zwolniła kluczowych pracowników. ITI rezygnuje z telewizji biznesowej. Szkoda... 
Photo
Add a comment...
Wait while more posts are being loaded