Profile cover photo
Profile photo
Nieistotne
85 followers -
Rzeczy lekkie, często nieistotne, czasem śmieszne... Tu mam zamiar się wyżywać gadając od rzeczy. Czasem do rzeczy, ale w sprawach małej wagi.
Rzeczy lekkie, często nieistotne, czasem śmieszne... Tu mam zamiar się wyżywać gadając od rzeczy. Czasem do rzeczy, ale w sprawach małej wagi.

85 followers
About
Posts

Survival na wsi

Przygodę z mieszkaniem na wsi i prawie w górach zaczęłam z grubej rury ;-).
Wyjazd do cywilizacji, czyli na asfaltową, czarną drogę jest mocno problematyczny. Dookoła biało jak okiem sięgnąć, a do tego mróz, który dochodzi do - 27 stopni (w tej chwili odrobinę zelżało i jest tylko - 15 ;-)).
W tych warunkach jedno auto padło i nie wstaje (nawet po zakupie nowego akumulatora), drugie z trudem, ale odpala.
Tylko że odpalenie samochodu to dopiero połowa sukcesu. Wjechanie na stromą górkę zasypaną śliskim, ubitym śniegiem nie jest łatwe.
Wczoraj stanęliśmy w połowie i cofając, żeby się ponownie rozpędzić, wpadliśmy jednym kołem do rowu - na szczęście siłą 3 mężczyzn udało się z rowu wyjechać. Dzisiaj górkę udało się pokonać dopiero za trzecim razem - po przesypaniu kluczowych fragmentów drogi popiołem (3 razy latałam po wiadro popiołu).
Niestety łańcuchy na koła będą potrzebne, bo ta zabawa z cofaniem paruset metrów i podjeżdżaniem ponownie może się skończyć niewesoło.
Żeby tego było mało, zamarzła nam woda w rurach, bo ich fragment leci przez nieogrzewaną część domu. Tak więc od dwóch dni nie mam wody - właściciel chaty coś tam działa, więc mam nadzieję, że dzisiaj już się w kranie pojawi. Poczułam się jak w grze This War of Mine, gdy nabierałam śnieg do garnków i topiłam na gazie, żeby mieć w czym myć naczynia, tudzież spłukiwać toaletę ;-). Śniegu to mi akurat nie zabraknie, ale ochota na lepienie bałwana już mi przeszła :P.
Dobrze, że przynajmniej ogrzewanie działa - chociaż i tak muszę dogrzewać piecem kaflowym, bo centralne trochę nie wyrabia na tych mrozach.
Marzył mi się survival, to go mam. Znoszę to dzielnie i optymizm mnie nie opuszcza. Widoki z okna na pola, góry i biegające pod domem sarny, zające i bażanty (sądząc po śladach również jakiś duży kot podszedł pod drzwi ;-)) trochę rekompensują niewygody.
Ale już się nie mogę doczekać wiosny ;-)
Add a comment...

Post has attachment
To się porobiło... zmiany, zmiany i przeprowadzka w dzicz.

Przeprowadzka z Poznania do Pszczyny, czyli małego miasteczka, miała być dużą zmianą. Jak na razie była to chyba najlepsza decyzja, jaką podjęłam. Co prawda wybór sklepów w okolicy dość mizerny, ale Kaufland za płotem załatwiał prawie wszystkie potrzeby. 5 minut piechotą do dworca PKP też się wydawało dobrą opcją, żeby szybko dojechać do większego miasta.
Posiadanie samochodu konieczne nie było, ale okazyjnie kupiliśmy auto, więc przypomniałam sobie jak się jeździ (po kilkunastu latach trzymania prawka w szufladzie).
Do tego zakochałam się w górach, które są dość blisko, a żeby mieć na nie kondycję zaczęłam każdego ranka biegać po pszczyńskim parku.
A kiedyś wydawało mi się, że za kółko nigdy nie wsiądę, a uprawianie jakiegokolwiek sportu (poza jazdą na rowerze) było dla mnie całkowitą abstrakcją.

Wyszło jednak, że Pszczyna to tylko przystanek. Bardzo przyjemny, ale tylko przystanek.
Okazało się, że przy drodze krajowej będzie tu robiony węzeł, pętla czy coś w tym stylu. No i jest specustawa, wywłaszczenia i dom, w którym aktualnie mieszkam idzie do rozbiórki.
Trzeba więc było zacząć szukać czegoś w zamian. Szukaliśmy w Pszczynie i najbliższej okolicy, ale oferty mocno ssały. W końcu zdecydowaliśmy się na wynajęcie piętra domu "u dziadka", ale gdy do niego zadzwoniliśmy z decyzją, okazało się, że już wynajął to komuś innemu.
Rozszerzyłam więc zakres kilometrowy poszukiwań i ostatecznie wylądujemy 30 km od Pszczyny, na totalnym zadupiu, na granicy Beskidu Małego (z tej wsi idą szlaki w góry).
Dom w stylu góralskim, ogromny ogród, a z okna (i z ogrodu) widok na góry. Byliśmy tam dwa razy i zdążyliśmy zobaczyć koło domu sarnę i kilka bażantów.

Przede mną więc przeprowadzka i nauka życia na wsi a właściwie w górach. Trochę się boję zimy i zasypania drogi dojazdowej - co oznaczałoby odcięcie od cywilizacji, ale zobaczymy jak będzie ;-).

Do najbliższego sensownego sklepu spożywczego 15 minut piechotą, do Biedronki 30 minut piechotą. Ale i tak na większe zakupy będę pewnie jeździć samochodem do Bielska.

Mieszkanie w dziczy było zawsze moim marzeniem. Teraz to marzenie się właśnie realizuje. Zobaczymy jak wyjdzie w praktyce i czy nie najdzie mnie pragnienie powrotu do cywilizacji ;-).

Trzymajcie kciuki :).

Zdjęć poglądowych nie mam, więc wrzucam fotkę z okolicy Przegibka (jak dobrze pamiętam).

Photo
Add a comment...

Post has attachment
Coś o nauce, badaniach i publikacjach wyników tychże, oraz o tłuszczach nasyconych i ich wpływie na choroby serca, cukrzycę i otyłość (jednak nie mają negatywnego oddziaływania?).

Muszę to tu zostawić. Długie i po angielsku.

http://www.theguardian.com/society/2016/apr/07/the-sugar-conspiracy-robert-lustig-john-yudkin
Add a comment...

Post has attachment
Świetny wykład o złudzeniach i paradoksach:

https://www.youtube.com/watch?v=eWVhejfGENI
Add a comment...

Post has attachment
Coś o tym, żeby nie szukać swojej pasji. Ciekawe podejście.

http://markmanson.net/passion
Add a comment...

Post has attachment
Jeden z lepszych gifów jakie widziałam. 

[Chwilkę trzeba poczekać aż się wczyta, bo ma ponad 300 MB]
http://giant.gfycat.com/CandidImmaterialDromedary.gif
#góry  
Add a comment...

Post has attachment
Na pamiątkę z ostatniej wycieczki tuż przed gwałtowną zmianą pogody na typowo jesienną.
Okolice Wielkiej Rycerzowej i Przegibka.
Zdjęcia kompletnie nie oddają widoków i klimatu - jak zwykle z górami ;-). Ale odrobinę dziczy jest. 
PhotoPhotoPhotoPhotoPhoto
2015-10-17
5 Photos - View album
Add a comment...

Post has attachment

Post has attachment
"Młodzi napompowani fantazjami, że są mądrzy, zdolni, wyjątkowi, karmią swoje ego pochwałami – ze strony rodziny, nauczycieli i głównie świata wirtualnego – oraz zarozumialstwem, uznając to za siłę, a skromność za słabość. Potem lądują na kasie w supermarkecie i trudno im to zaakceptować"

Wciągnęłam się w artykuł, czytając o tym jak zmieniły się obozy harcerskie. Przyznaję, że ciężko mi w to uwierzyć, tzn. mam nadzieję, że takie tradycyjne obozy jeszcze są organizowane. 
Ale obozy i rozwój fizyczny dzieciaków to tylko wprowadzenie...

W każdym razie ciekawy punkt widzenia i warto przeczytać.


http://forsal.pl/artykuly/892182,dzieci-pierdoly-hodujemy-zombie-ktore-nie-wiedza-kim-sa-i-dokad-zmierzaja.html
Add a comment...

Post has attachment
Bliskie spotkania

Siedzę sobie na odludnym kawałku plaży nad jeziorem, czytam spokojnie książkę, a tu nagle 4 takie giganty podpływają i wychodzą na brzeg się przywitać. Piękne ptaszyska. Ale jak zasyczały to ubrałam sandały i 2 metry dalej poczekałam aż sobie pójdą ;-).

#jeziorołąka   #chcęwięcejwakacji  
Photo
Add a comment...
Wait while more posts are being loaded