Profile cover photo
Profile photo
Aneta Rosłan
70 followers
70 followers
About
Aneta Rosłan's posts

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment
Kojarzycie turowe gry planszowe o trochę bardziej skomplikowanych zasadach określania kolejności graczy niż zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara? Taki Caylus na przykład (http://boardgamegeek.com/image/99928/caylus). Mówię o zasadach tak naprawdę prostych, na przykład: zacznie ten, kto pierwszy w bieżącej turze (wieku, dniu, zimie tudzież innej jednostce czasu) postawi pionek na danym miejscu, albo ten, kto wydał najwięcej pieniędzy, zdobył najwięcej złota czy spełnił jakikolwiek inny warunek. Jako drugi wykona swój ruch osoba, która wydała najwięcej pieniędzy z pozostałych i tak dalej.
Bieżąca tura kończy się, gdy każdy zużyje swój ruch, wyda posiadane zasoby pionków-ludzików, pieniędzy, paliwa, drewna (do wyboru, niepotrzebne skreślić, dodać inne - jakie?). Następnie uaktualniamy statystyki (ilość wydanych pieniędzy czy złowionych ryb) i już wiemy, w jakiej kolejności rozegrana zostanie kolejna tura.

A teraz porównajcie tę wiedzę z fragmentem materiałów, których się uczę na kolokwium z sieci komputerowych:

"Planowanie procesów zwykłych podzielone jest na epoki. Każdy proces ma
przypisany pewien kwant czasu, przez który może używać procesora w bieżącej
epoce. Epoka kończy się, gdy wszystkie procesy gotowe wyczerpią swoje kwanty.
Algorytm szeregujący przydziela wówczas wszystkim procesom (również
śpiącym!) nowe kwanty czasu, rozpoczynając w ten sposób nową epokę." *

Czy wy też widzicie pewne podobieństwo?...

*Silberschatz, Galvin, G 6.39 agne ©2003, ©2005; tłum. i oprac.: L.J. Opalski ©2007

Post has attachment
Photo

Post has attachment
Photo
Photo
Różne
26 Photos - View album

Post has attachment
PhotoPhotoPhotoPhotoPhoto
Rachunek p-stwa i elementy statystyki (7 zdjęć)
7 Photos - View album

Post has attachment
Różne
Photo

Post has shared content
Sens uporczywej terapii

Do napisania tego postu zainspirował mnie artykuł redakcyjny prof. W. Banasiaka w sierpniowym numerze "Medycyny po Dyplomie", a także +Paweł Wimmer.

Żyjemy dłużej. Od medycyny oczekujemy, że znajdzie sposób na wydłużenie życia - czasem za wszelką cenę. Leczenie w przypadku wyniszczających, degeneracyjnych schorzeń nie ma szans przynieść wyleczenia. Pogarszające się zdrowie toczy się po równi pochyłej aż do ostatecznego końca. Okupione pasmem cierpień, niepełnosprawności i często w stanie demencji czy też stanu wegetatywnego. Uporczywe leczenie nie służy wtedy dobru pacjenta, który jest "uwięziony" wolą jego ustawowych opiekunów i poprzez system ochrony zdrowia.

Obecnie częściej niż dawniej szpital, a nie dom jest miejscem "dokonania żywota" przez ludzi w bardzo podeszłym wieku z nieodwracalnym uszkodzeniem prawie wszystkich narządów. Często bliscy nie są przygotowani psychicznie na doprowadzenie tych osób do ich kresu. Odczuwaliby wyrzuty sumienia, że "nie zrobili wszystkiego" dla ratowania najbliższej osoby.
Jest to problem też dla lekarzy, którzy od studiów są nastawiani na ratowanie życia bez względu na okoliczności.

Czy podejmowanie uporczywej terapii jest właściwe z punktu widzenia dobra pacjenta, odczuć rodziny i służby zdrowia ?

Prof. Banasiak zwraca uwagę na obawy środowiska medycznego przed roszczeniami rodziny, działaniem wymiaru sprawiedliwości czy mass mediów.

Choć to może zabrzmieć cynicznie uporczywa terapia oznacza znaczne obciążenie finansowe polskiego systemu opieki zdrowotnej. Nie ma jednak szans na spokojną, racjonalną dyskusję na temat uporczywej terapii.
Nie są na to gotowi - społeczeństwo, środowiska medyczne i chyba najbardziej politycy i ustawodawcy.

Muszę zadbać by nie stać się ofiarą uporczywej terapii, zbyt często widziałem umęczone ciała, bezsensownie utrzymywane przy życiu, trwale pozbawione tego co było w nich ludzkie.

Post has attachment
Tworząc podpowiadajkę do formularzy musiałam w którymś momencie zastanowić się nad optymalizacją autocomplete (jquery). Nie z powodu własnych potrzeb, ale dla poszerzania wiedzy. Za pośrednictwem stackoverflow trafiłam na poniższe.
Artykuł jest o tym, jak Flickr poradził sobie z wyszukiwarką kontaktów w bazie ponad 10 000 znajomych.
Wait while more posts are being loaded