Profile

Cover photo
Marek Bliźniak
Lives in Łódź Bałuty
26 followers|106,741 views
AboutPostsPhotosVideos

Stream

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
A to jeden z kilku przedstawionych tu obrazów które dawniej malowałem. Ile jeszcze miałem nadziei i chęci aby zmieniać świat.. 
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Hanging Rock / Mount Diogenes – Australia 2015 r.

Jakiś czas temu kupiłem stare, kieszonkowe wydanie książki Joan Lindsay powieści z lat sześćdziesiątych.  Historia opisana w książce i jakże zmysłowo ukazana w filmie Petera Weira, przenosi nas do upalnego 14 lutego 1900 roku. Gdzie z okazji dnia św. Walentego, grupa kilkunastu pensjonarek z Appleyard (nazwa prywatnej szkoły dla dziewcząt), udaje się na tytułowy piknik pod Wiszącą Skałę gdzie mają zaznać nieco swobody i przyjemności. Należy pamiętać, że wiktoriańskie obyczaje w tamtych czasach, wciąż mocno krępowały młodzież. Dorastające dziewczęta obowiązkowo przechodziły kursy przygotowujące je do bycia "damą", "idealną żoną", musiały więc dbać o nienaganne maniery, nosić gorsety i rękawiczki nawet w upalne dni. Prawdę mówiąc, nie widzę żadnej różnicy w modzie tamtych czasów i obecną głównie w krajach arabskich, tu i tam chodziło przede wszystkim o ograniczenie swobody kobiet, które hodowane jak króliki w zamkniętych ośrodkach, za szczyt sukcesu upatrywały (tak je bowiem wychowano / wytresowano) odpowiednie zamążpójście. 
I tak też ukazane jest tło powieści. Widzimy śliczne jak z obrazka (przynajmniej większość) panienki w zwiewnych białych sukienkach, jako symbol ich nieskalanej czystości (co zresztą podkreślane jest na każdym kroku), pomimo iż wchodzą już one w okres dojrzewania. Nie obce im są płomienne uczucia, pomimo iż platoniczne i z racji oddalenia od siedzib ludzkich, od młodzieńców w ich wieku, często skierowane ku najbliższym przyjaciółkom, co bez wątpienia trąci myszką. Taki ponoć był zamysł. Jeśli się bowiem komuś wydaje, że jest to li tylko opowieść o jednym dniu z życia mało istotnych dla losu świata panien, to jest w błędzie. 
Po przybyciu na miejsce, w samo leniwe południe, nagle zaczynają się dziać wokół pensjonarek dziwne rzeczy. Najpierw stają zegarki, po czym jakaś siła oddziela od grupy trzy dziewczęta (czwarta - Edith - podąża za nimi wyłącznie z ciekawości) i kieruje je ku wyższym partiom wzgórza. (gdzie bylem) Z początku tylko zwiedzają, wspinając się na szczyt a przewodzi im - Miranda ("Anioł Botticellego" - jak określiła ją nauczycielka francuskiego, pani de Poitiers), która już po przebudzeniu wyczuwała, że nie wróci więcej na pensję. Od grupy oddzielają się także: Marion, Irma oraz krępa Edith. Dziewczęta nie są świadome, że w pobliżu, przechadzają się po lasku także dwaj młodzieńcy, Albert ("Bertie") oraz Michael, daleki kuzyn Irmy.
Idąc śladem głównych bohaterek, dotarłem i ja do miejsca, w którym w filmie, czwórka pensjonarek, ułożyła się zmęczona upałem na skale, (a może to wpływ czegoś jeszcze?)  bez pończoch i butów, obserwując przy tym pochylające się nad płaskim żlebem, skalne postacie niczym krogulce czy skamieniałe trole, z których każdy przypominał rozdziawioną jak do krzyku paszczę zjawy z wlepionymi we mnie ślepiami. 
Nie czułem jednak, ani przez chwilę, tej przemożnej siły, która kazała tym trzem dziewczętom (Edith bowiem stchórzyła i zbiegła na dół), zatopić się w ciemną szczelinę, w głąb skały z której tylko jedna po tygodniu, wyłoniła się na powierzchnię. Co nie znaczy, że nie poczułem zupełnie nic. Owszem miałem wrażenie czegoś obcego może bytu, - a może to zmęczenie? Miejsce jak w przypadku pensjonarek też podziałało na mnie sennością. Miałem ochotę wtulić się w jedną z rozgrzanych słońcem jaskiń i zasnąć. Odniosłem też wrażenie jakby energia tego miejsca spowalniała czas, bowiem odczuwałem coś w rodzaju kołysania się na małej łódeczce na powierzchni oceanu? Być może było to było spowodowane moim złym stanem serca które mam chore a przecież samo podejście na tą górę dało mi się we znaki? Nie wiem ale wiem że czułem się inaczej niż zwykle.
 
Wisząca Skała formalnie zwana Górą Diogenesa, to formacja wulkaniczna, wypiętrzenie skalne spowodowane prawdopodobnie ciśnieniem magmy które niczym włócznią przebiło ten kontynent w tym miejscu tworząc coś w rodzaju trzy poziomowego zamczyska. Ja podzieliłem sobie tą formację na trzy części nazywając ją zamkiem dolnym i górnym oraz szczytem czyli koroną. Samo miejsce zwane Hanging Rock / Mount Diogenes znajduje się nieopodal miasteczka Mount Macedon (na ponad 600 m n.p.m.) ok. 70 km na północny-zachód od Melbourne. 
Przebywając w Australii co żywo byłem zainteresowany odwiedzeniem tego miejsca tym bardziej że jako nastolatek wraz z przyjaciółmi Darkiem Grabowskim i Zbigniewem Kajzerem często podejmowaliśmy ten temat głównie z powodu filmu Petera Weira. Przyznam że na pewno miało to wpływ na samo późniejsze postrzeganie przez ze mnie tego rejonu gdy go już odwiedziłem na miejscu. Wypiętrzenia które otaczają ową tajemniczą skałę są znacznie starsze, osiągają ponad 160 mln. lat wstecz, zaś sama Wisząca Skała czyli iglica ma zaledwie 6 milionów lat! 
Jednak właśnie to miejsce od ponad 200 lat wzbudza najwięcej kontrowersji i podobno jest miejscem zupełnie wyjątkowym jeśli chodzi o działanie elektromagnetyzmu, - być może pod spodem znajduje się ruda żelaza? Kształt formacji który z oddali gołym okiem można podziwiać to wynurzony z głębi duszy ziemi strzelisty szkielet naszej planety, który układa się w niezwykłe twory geologiczne. Spotykamy tam zastygłą lawę w późniejszych zwietrzałych erozją futurystycznych pozach co tworzy sceniczny klimat do filmów prosto rodem z horrorów. 
Ja co prawda nie czułem tej przenikliwej grozy, ale podczas kręcenia filmu „Piknik pod Wiszącą Skałą” ekipa reżysera Petera Weira miała spore problemy i tak kamery odmawiały posłuszeństwa a zegarki wariowały wskazując inny czas niż powinny, - to jest już fakt.  
Ciekawostką jest że miejsce to znajduje się w obrębie wpływów klanu Wurundjeri miejscowych Aborygenów. Dzięki którym można dowiedzieć się fantastycznych opowieści (mitów) o pochodzeniu "Skalnych Strażników" - obiło mi się o uszy takie sformułowanie - o zaburzeniach czasoprzestrzennych wewnątrz zaklętego kręgu, którego doświadcza się o pewnych porach dnia przebywając w obrębie tych formacji skalnych!? 
Podobno nikogo tutaj nie dziwią zepsute zegarki, niedziałające telefony komórkowe, zakłócenia radiowe a nawet milknące zwykłe walkie-talkie. Podobno bywa że rozmagnesowuje się kieszonkowy kompas? Podobno też samochody gasną na drodze opodal Wiszącej Skały i zamiast zjeżdżać na wolnym biegu ze wzniesienia, jadą same - pod górę! Ja osobiście niczego takiego sam nie stwierdziłem mimo posiadania wielu opisanych wyżej przyrządów. 
Będąc na miejscu sprawdziłem wskazania kompasu i porównałem go z drugim kompasem i wszystko przebiegało normalnie, obydwa kompasy wskazywały poprawny kierunek magnetyczny naszej planety. Nasz samochód Honda o wdzięcznej nazwie „Odyssey” też nie sprawiał żadnych problemów. 

Jednak nie wszystko się zgadzało, chociaż zorientowałem się o tym już po powrocie do Polski. W elektronicznym zegarku na ręku oraz w obydwu kamerach i aparacie fotograficznym data wskazywała jeden dzień do przodu? A zwrócił na to moją uwagę kolega który stwierdził że na nakręconym filmie już w Polsce na tym sprzęcie na ekranie w lewym rogu na filmie jest dziwnie podana data. 
Sam film powstał gdy filmowałem tym sprzętem już w polskich lasach będąc na wycieczce rowerowej bez ówczesnej korekty daty. Cóż teraz to już się niczego nie udowodni trzeba było mi zrobić mi doświadczenie porównawcze na miejscu będąc jeszcze w Australii na dwóch niezależnych stoperach który jeden bym zostawił w Melbourne a drugi zabrał na Wiszącą Skałę. 
Można jednak tutaj wykluczyć mój błąd w ustawianiu bo są też filmy zrobione w Australii ale w innych miejscach i tam data jest zgodna i poprawna? Tak dziwaczne uszkodzenie różnych elektronicznych urządzeniach też raczej nie wchodzi w rachubę? – Więc pozostaje zagadka czy niewiadoma? 
– Oraz pytanie, - co spowodowało zmianę tylko samej daty o jeden dzień do przodu w kilku niezależnych czasomierzach elektronicznych?! – Niestety to pozostanie bez odpowiedzi, chyba że uda mi się tam wrócić i fizycznie sprawdzić czy faktycznie wystąpią różnice w pomiarze czasu.
 
Według przewodników turystycznych region ten jest wyjątkowo wilgotny i chłodny ze względu na bliskość gór. Gdy ja tam przebywałem raczej było gorąco i sucho bez grama wilgoci, temperaturę miałem 36'C - a byłem tam na przełomie lutego i marca 2015 roku. Podobno lato w tym rejonie dosyć parne przypada w tej okolicy na styczeń i luty ale temperatura do 30'C to rzadkość, z kolei najchłodniejsze dni przypadają na czerwiec i lipiec kiedy temp. sięga co najwyżej ok. 20'C. 
Więc raczej mała zgodność z przewidywaniami meteorologów przynajmniej w moim przypadku. 

Dla mnie jest to miejsce jest absolutnie nadzwyczajne i nie tuzinkowe! Skały gdy tam byłem były nagrzane i miejscami gorące, to przez wzgląd na intensywną moc słońca prażącego w Australii. Miewa się wrażenie będąc na szczycie tej formacji, że w lasku u podnóża  rozbrzmiewają liczne dźwięki, choć faktycznie nie jest to prawdą a jednak u góry ma się wrażenie, że cała okolica pobrzmiewa jakiś dalekim echem, porównał bym ten dźwięk z bardzo niskim basowym mruczeniem? 
Gdyby to był tylko wiatr, ale tak nie jest? 
Nie potrafiłem tego wytłumaczyć i nie potrafię do dziś. 
Na co zwróciłem też uwagę że czuje się coś od środka, na przykład siedząc na skale po chwili, coś przenika kręgosłup delikatnym mrowieniem. Autosugestia, - może tak a może nie? –
Może coś jednak naprawdę tkwi w tych skałach? - Coś wcale nie magicznego, ani upiornego, jakieś pole magnetyczne? - W końcu skały te przed ponad 6 mln lat, tkwiły głęboko pod ziemią. 
Można sobie tylko wyobrazić jak wielka siła wypiętrzyła je na tę wysokość 100 metrów, oraz jaka wciąż moc może drzemać w ich środku!? Aborygeni wierzą, podobnie jak w przypadku Ayers Rock i Urulu że jest to święta ziemia przeznaczona duchom. Pewnie i dla australijskiej pisarki Joan Lindsay również wydało się intrygującym miejscem? Musiała tu przebywać zanim napisała swą powieść oddając w niej wspaniale klimat jaki tam panuje! Zastanówmy się przez chwilkę co tak naprawdę spotyka bohaterów w tych opisanych w książce wydarzeniach? Czego doświadczają i czy choć część opowieści z plemion Aborygenów jest prawdziwa? Celowo łącze te dwa fakty czyli powieść pisarki z opowieściami tubylców. Może ta formacja skalna ma właściwości załamywania przestrzeni i raz na jakiś czas otwiera bramę do zupełnie innego wymiaru? Oczywiście są to tylko moje dywagacje ale musi być coś co zwróciło uwagę Aborygenów na to miejsce? Może w odpowiednim ustawieniu planet w naszym układzie słonecznym występuje tam jakaś anomalia która powoduje znikanie ludzi? Nie wiem ale myślę że to warte zbadania. 
Lindsay Joan przed śmiercią a niektórzy piszą że po śmierci zostaje opublikowany dodatkowy tekst który podobno był napisany na samym początku powstania tej powieści tylko że wydawca się nie zgodził aby go zamieścić? Tekst jednoznacznie określa całą powieść jako tylko fikcję literacką.
Ja wysuwam tezę że było inaczej, że sama pisarka wzbudzając dużą sensację swoją książką była często odwiedzana przez dziennikarzy i może miała tego dość? A może jest jeszcze coś co jest ukryte w jej tajemniczej powieści? To są tylko moje gdybania ale coś mnie intryguje w całej tej historii. 

Będąc w samym kompleksie skalnym i łażąc po labiryntach tuneli wyrwisk i wnęk prowadzących to w górę to znów w dół napotkałem też znany napis białego odkrywcy tego miejsca Pana - Tony Skott z 1866 roku i sam napis przedstawia dokładnie taką informację „TONY SKOTT 1866”. Przeciskając się między skałami w wąski przesmykach zwężających się ku dołowi gdzie więzną stopy odkryłem też inny napis położony wyżej w obrębie korony czyli szczytu tych skał. 
Został on wyryty podobną formą i wielkością czcionki a brzmi on tak, - najpierw wysoko ponad dwie litery, - "JA" (nie ma ich na zdjęciu) potem mamy TJH – to prawdopodobnie inicjały? Dalej zapewne tylko częściowo czytelne bo zauważyłem widoczne uszkodzenia zrobione moim zdaniem celowo - „H.TONKS” a całość to  „JA, TJH – HTONKS” 
Jak wspomniałem napis został według mnie celowo zatarty tuż przed „HTONKS”? Po mimo prób ja nie umiem go rozszyfrować ale moim zdaniem ktoś zadał sobie wiele trudu aby go wyryć i na pewno nie po to aby był tak sobie bez sensu. Ciekawą cechą jest końcowa litera „S” pochylona w prawo? Być może to jakiś kod? Nie wygląda mi to na nazwisko a raczej na jakąś informację, - może współrzędne? Nie wiem? – Będę nadal próbował coś z tego zrozumieć. Takich formacji skalnych w Australii jest bardzo wiele ale są one położone w trudno dostępnych miejscach, ja je widziałem tylko z pozycji jadącego samochodu po autostradzie z daleka. Mam nadzieję że wrócę na ten kontynent aby móc nieco więcej czasu poświęcić właśnie takim miejscom. 

Podobno jak twierdzi sam Pan Peter Listkiewicz – obecnie Australijczyk Polskiego pochodzenia i pisarz oraz dziennikarz, tłumacz, ekolog.
– "Mogę potwierdzić – Australia jest jak narkotyk!” – „Kto raz tu był, zawsze będzie już rozerwany po powrocie do swojego kraju, zaś w przypadku  Polaków mało kto wraca stąd całkowicie "normalny"!? – Bo zawsze będzie tęsknił i będzie już na zawsze trochę innym człowiekiem." 

Trudno się z Panem Listkiewiczem nie zgodzić bo ja czuję się już inny i inaczej postrzegam świat? Lecz czy zwariowałem? - Pewnie nie ale jestem przewartościowany mam teraz inne cele i to zauważyła moja rodzina oraz przyjaciele. 
– Myślę że kontynent Australijski skrywa przed podróżnikami i badaczami jeszcze wiele tajemnic.

Obecnie tęsknię za kojącą przyrodą Australii i zapachem eukaliptusa oraz odgłosami zwierząt. Energetycznie też się znacznie lepiej czułem tam w Australii niż tu w Europie.
 Więc czas już myśleć o następnej wyprawie do Australii w miejsca gdzie jeszcze nie byłem..

(Tym bardziej że moje życie osobiste po powrocie zaskakująco szybko się zmienia)

Wszystkich tych którzy interesują się takimi tajemnicami proszę o kontakt. 
Być może razem wspólnie wyjawimy światu jego tajemnice dziwnych zakątków naszej planety? 

Dziękuję.

Marek Jakub Bliźniak
 ·  Translate
1
2
Krzysztof Kapuściński's profile photoMirek Dobek's profile photo
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Australia i pasmo górskie Grampians – Victoria Australia - Park Narodowy Gariwerd, powszechnie określany jednak jako Grampians. – Wprawiające człowieka w stan silnej hipnozy pędzące tony wody. Szturm wód wodospadu i lepka delikatna mgiełka chłodząca twarz. Szum kołaczących się milionów kropel wody i ostre Australijskie słońce. Cały ten sumujący się zbiór doznań tworzy niezwykły teatr wrażeń żyjącej natury, w tym wód rzeki, która wiecznie drąży skałę szukając wciąż nowych dróg. W tej nieustannej bitwie swą wytrwałością zwycięża woda, która kropla za kroplą wypłukuje nowe skalne szczeliny. Obszar Grampians to kaniony i wydrążone przez rzeki, szczeliny i podmyte płaskie półki oraz jaskinie. 
Dzikie i ciekawe tereny pokazujące dawną geologiczną burzliwą przeszłość tego miejsca. 
Kiedyś w tym miejscu lawa wulkaniczna zastygała w bezruchu w swej żarzącej postaci i przyszły czasy, gdy powstała skała a potem wiatr i deszcz wraz z czasem przystąpili do swojej roli tworząc nowe drogi dla strumyków. I tak powstał ten piękny krajobraz.. Ja najbardziej lubiłem gorące nocne rozgwieżdżone niebo które jaśniało z wyraźnie widoczną drogą mleczną zawieszoną jakby na wyciągnięcie ręki tuż nad głową. Często wychodziłem przed nasz domek, aby zachwycać się tym fantastycznym widokiem jaśniejących gwiazd..
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Queen Viktoria Market i oczywiście nieznany zespół w Polsce o nazwie Gangagiri. 
Cóż mogę powiedzieć o tej grupie? – Raczej niewiele, po za tym, że w Australii jest dużo tego typu występów publicznych, które sprzyjają poznawaniu tego kontynentu w odpowiednim nastroju. 
Zespół używa tub Aborygenów, których chrapliwe basowe dźwięki są dość dobrze wkomponowane w samą muzykę. Ja po raz pierwszy spotkałem się z tym instrumentem na żywo tu w Australii. Sam zespół Gangagiri, już wcześniej prezentowałem w „Google +”, zainteresowanych odsyłam do moich wpisów. 
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Centrum Melbourne złożone z klocków. Zdjęcia zrobione przy okazji wizyty w tym mieście w Planetarium. Taka ciekawostka..
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Matt Katsis -  http://www.mattkatsis.com/
1
Add a comment...
In his circles
103 people
Have him in circles
26 people
Kazimierz Kotecki's profile photo
bernard karwat's profile photo
Paweł Gutowski's profile photo
Dorota DM's profile photo
Ewa Biskupska's profile photo
bmbutik.pl markowe obuwie dla kobiet, mężczyzn i dzieci's profile photo
T.Love's profile photo
Kaszmira Ka's profile photo
Libertarian's profile photo

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Australia  – Soveregin Hill – 2015 rok
Pobyt w zabytkowym miasteczku Sovereign Hill jest jak podróż w inny czas. To czas gorączki złota gdy poszukiwacze tego żółtego metalu budowali kopalnie a co za tym idzie miasta. Ballarat to kolejne miejsce gdzie w okresie 1850 roku toczyła się bitwa kto znajdzie najwięcej złota. W małym miasteczku Soveregin Hill gdzie z dala od zgiełku głównych ulic biedni robotnicy szykowali się do pracy a gdzie w innym miejscu bankierzy i panowie paradowali pokazując swe bogactwo które wydobyli Ci biedni. 
W Red Hill Gully prowadzono wykopaliska i zbudowano kopalnie która istnieje do dzisiejszego dnia. Zwiedzający i dziś mogą spróbować swoich sił i jak dawniej wypłukać swoje własne okruchy złota.
Zwiedzając to miasto w upalny dzień napotkałem scenę niczym z podróży w czasie, mimo że wiedziałem że to uliczny teatr podniosłem kamerę. Znów światło zatańczyło w obiektywie aparatu aby przejść przez soczewki i tym razem namalować obraz na cyfrowej matrycy z której powstała pamięć i zapis oraz ten filmik. Dziś dzięki niemu mogę się przenieść w czasy gdy biały człowiek podbijał kontynent Australii. Gdy to nasza techniczna Cywilizacja odwiedziła ten zapomniany świat. 
Lecz czy wyszło mu to na dobre? – Raczej nie.. 
I tak ostatnia dziewicza enklawa naszej błękitnej planety dołączyła do postępu człowieka.. 
Jednak Australia częściowo oparła się tej ekspansji ludzkości i ukryła przed światem rzeczy o których do tej pory nikt nie wie lub niewielu wie. 
Ale te minione czasy były jednak dziewicze dla osadników na kontynencie Australii.
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Start znajomej maszyny która wchodzi w skład również i Polskiego lotnictwa. Pilotuje Amerykański myśliwiec Kapitan Brown ze Stanu Kalifornia i Arizona. 
A jest nią F16C Fighting Falcon a pilot prowadzący tą maszynę z grupy USAF.. 
F-16 Fighting Falcon – samolot wielozadaniowy zaprojektowany przez amerykańską wytwórnię General dynamice a obecnie budowany jest przez Firmę Lockheed Martin. 
Wśród amerykańskich pilotów F-16 znany jest pod nazwą Viper. F-16 powstał w rezultacie badań rozpoczętych w ramach programu Lightweight Flighter Program, zapoczątkowanego przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych w 1960 roku. 
Pierwotnie miał on być dziennym myśliwcem lekkim, uzupełnieniem cięższego F-15 Eagle. Pierwszy oblot prototypu myśliwca, o oznaczeniu Y-F-16 odbył się 2 lutego 1974 roku, więc samo założenie konstrukcyjne jest już dość stare, co nie znaczy że to zły samolot. 
Pierwszym obcym samolotem zestrzelonym przez F-16 był w 1981 syryjski myśliwiec MiG-21 produkcji radzieckiej. 
Ogółem w roku 1981 izraelskie F-16 pokonały przynajmniej sześć Migów-21. W styczniu 1991 doszło do najliczniejszego dotychczas użycia F-16 w liczbie 249 maszyn w czasie operacji Pustynna Burza. 
F-16 wykonały wtedy 13 500 lotów, w tym 4000 w nocy. 
Głównym zastosowaniem F-16 były misje szturmowe i bombardowania, jednak zestrzeliły także dwa samoloty irackie typu MiG-29 i MiG-25, utracono dziewięć samolotów, z których pięć zostało zestrzelonych, natomiast cztery rozbiły się z innych przyczyn (prawdopodobnie technicznych). 
Ciekawostką są przeprowadzone testy bojowe i tym samym walki powietrzne przez niemieckie siły Luftwaffe w 2005 roku miedzy samolotem MIG-29 a F16. 
Okazało się że mimo dobrego uzbrojenia elektronicznego w F-16, to jednak przy dobrym pilotażu Radziecki MIG-29 nie ustępuje w niczym zachodniej maszynie?! – Czyli równie stara konstrukcja Radziecka MIG 29 którą zaprojektowano w 1972 roku i to bez wyszukanej elektroniki ale za to przy dobrym pilotażu jest równie sprawna w powietrzu co F16C Fighting Falcon?.
Po tej informacji, tak sobie myślę, - a co by było gdyby samolot MIG-29 wyposażyć w dobrą elektronikę i w dwa nowocześniejsze silniki!? 
- Tą refleksję zachowam do odpowiedzi Państwu.. 
Jednak samoloty F-16 wielokrotnie uczestniczyły w operacjach bojowych, jako samoloty szturmowe i myśliwskie. 
Zestrzeliły łącznie przynajmniej 72 samoloty bojowe i transportowe a to też świadczy o ich przydatności. 
Pierwszym obcym samolotem zestrzelonym przez F-16 był w 1981 syryjski myśliwiec MiG-21 produkcji radzieckiej. Ogółem w roku 1981 izraelskie F-16 pokonały przynajmniej sześć Migów-21. 
Tylko że samolot MIG-21 to naprawdę przestarzała już konstrukcja i używana w naszej armii w latach siedemdziesiątych. 
Kolejne zastosowanie bojowe F-16 znalazły w roku 1982 w bitwie nad doliną Bekaa w czasie wojny libańskiej. Stany Zjednoczone i Izrael podały informację o zniszczeniu 44 samolotów syryjskich. W latach 1986–1988 samoloty te użyte były przez Pakistan w czasie wojny domowej w Afganistanie i zestrzeliły wtedy cztery Su-22, jeden transportowy An-26, dwa MiG-23 i jednego Su-25, które naruszyły przestrzeń powietrzną Pakistanu. Tak czy inaczej, spory nad tą maszyną trwają nadal między zwolennikami tej konstrukcji a przeciwnikami. 
Jednak F-16 to bardzo udana konstrukcja jak na lata osiemdziesiąte. 
Myślę że od tamtego czasu awionika w technologii lotniczej poszła sporo naprzód. 
Jednak rozwija się tez nowoczesna elektronika w którą F-16 obecnie jest wyposażany. Powstaje natychmiast pytanie, - czy elektroniką można zastąpić wszystkie zaległości konstrukcyjne? Trudno mi laikowi w tym temacie coś powiedzieć? - Być może tak..? Tym bardziej że za chwilę już nie będzie myśliwców z pilotami a zastąpią ich drony i właśnie elektronika.. Podobno ostatni pilot już się urodził i dni maszyn pilotowanych przez żywego człowieka też są policzone..
 
Zamieszczam filmik z pokazów lotniczych w Airport AVALON – Australia. 
Zobaczmy start tej maszyny F16C Fighting Falcon.. 

P/S - Mam wiele dobrych ujęć z tych pokazów ale brakuje mi dobrego programu do zespolenia tych ujęć. Więc może ktoś z Was mi coś doradzi co do niezbędnego oprogramowania?
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Queen Viktoria Market – miejsce to miasto Melbourne Australia. Na targowiskach Australijskich obchodzone są różne dni kultur i tak miałem okazję zobaczyć dzień kultury Japońskiej jak tu prezentowany dzień kultury Tureckiej.
To dość fascynujące, bo będąc na zwykłych zakupach poznajemy też inne kultury świata.
 Australia to zlepek wielu narodowości i zawsze trzeba się liczyć z obcowaniem innymi kulturami i światopoglądem. Co sprzyja poznaniu usposobienia tych nacji zarówno w kontaktach osobistych i czysto przyjacielskich spotkaniach lub w podchodzeniu do zwykłych interesów.
Myślę że to ubogaca człowieka i tym samym we mnie nastąpiły zmiany światopoglądu, przez te spotkania zrozumiałem, że Ziemia to planeta ludzi o wielu narodowościach.
Gdyby  wszystkie te kultury jeszcze raczyły się porozumieć w relacjach Państwowych to myślę, że mielibyśmy raj na tej naszej błękitnej planecie.
Nie było by głodu czy uprzedzeń, i jak sądzę przy wspólnym działaniu technologicznym jak i inżynieryjnym już dawno ludzkość sięgnęła by gwiazd. 
Serdeczność tych ludzi oraz ich muzyka mnie przynajmniej wzmocniła wewnętrznie w mojej świadomości jako zwykłego turystę i przechodnia.

Ja nie mam uprzedzeń religijnych co do różnych narodowości a raczej staram się ich zrozumieć i czerpać z ich światopoglądu jak najwięcej dobrego. Tak samo podchodziłem do bardzo uduchowionych plemion Aborygenów w Australii.
Bowiem każda nacja ma swoją specjalność.
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Royal Botanic Gardens in Melbourne. Ogród botaniczny w Australii i mieście Melbourne. Kilka fotografii.
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Kangury to bardzo sympatyczne zwierzaki. 
W okolicach Grampians - (Australijski Park Narodowy - również Gariwerd) gdzie przebywałem jakiś czas można było podejść na bardzo bliską odległość do mniejszego gatunku kangurów. 
Etymologicznie słowo „kangur” pochodzi od „gaNurru” – słowa w języku Guugu Yimithirr, które było w przeszłości używane przez aborygenów w znaczeniu large black kangaroo (duży czarny kangur). 
Z czasem zaczęło jednak być używane dla określenia wielu gatunków zwierząt z rodziny kangurowatych a jest ich naprawdę dużo. 
Pierwsze użycie nazwy odnotowane 4 sierpnia 1770 jest przypisywane angielskiemu żeglarzowi i odkrywcy Jamesowi Cookowi i botanikowi Josephowi Banksowi. Nazwa ta nie jest jednak używana przez lokalne plemiona Aborygenów w Australii. Na tym filmiku który tu zamieszczam prezentuje rasę Kangurów szarych (Macropus fuliginosis, czasami pisane Macropus fuliginosus). – Średni torbacz z rodziny kangurowatych. 
Dorosłe samce czasami osiągają wysokość w pozycji stojącej około dwóch metrów jednak przeważnie nie są większe niż 120 cm, wagę dorosłe osobniki mają przeciętnie około 65 kg. Ta rasa zamieszkuje suche zarośla, lasy i jest świetnie przystosowana do suchych warunków Australii. 
Odżywia się głównie trawą i innymi roślinami zielnymi, ale nie gardzi poczęstunkiem od turystów i wiem że zjada chleb oraz nasiona roślin takich jak słoneczniki czy tym podobne, lubi też sucharki i ciasteczka. 
Ciąża tego kangura Szarego trwa zaledwie 36 dni, a młode pozostają w torbie przez 9 miesięcy. Żyje w dużych grupach, w których przeważają samice i młode. 
Wciąż jeszcze bardzo liczny w Australii, lecz rzadko eksponowany w europejskich kolekcjach ogrodów zoologicznych. Czemu tak się dzieje? - Otóż ten rodzaj Kangura źle znosi chłody i niewolę. 
Te Kangury to wolne zwierzaki Australii i można je spotkać wieczorową pora gdy wychodzą na żer w tym i do ludzkich domostw aby tam uprosić ciasteczka czy zwykły chleb, bułki itd.. Kangury mają niezwykle wielkie oczy oprawione ogromnymi rzęskami co sprawia razem z długimi uszami bardzo przyjemny i baśniowy wygląd. 
Sierść ich jest w dotyku jedwabista i mięciutka. 
Łapy przednie mają krótkie ale za to zakończone jakby ludzką dziecięcą dłonią. 
Przy tym wyróżniają się ogromnymi stopami, całe nogi kangura to imponujący zestaw mięśni. Sam byłem światkiem jak całkiem spory Kangur spłoszony odskoczył na bok dając susa na odległość około dziesięciu metrów a wzbił się przy tym w górę na około trzech metrów. 
To jest niesamowite jak Kangury potrafią utrzymywać równowagę w długich skokach po przez skały i krzaki! 
Dziwaczne ale sympatyczne zwierzęta a przy tym bardzo czujne, bo kangur dziki cały czas się rozgląda i nasłuchuje. Po za tym podobnie jak pies najpierw musi obwąchać napotkanego przybysza i go za akceptować, jak mu się zapach nie spodoba natychmiast ucieka, lub jak ma małe kopie i w tym przypadku jest to groźne. Jednak jak widać mój zapach im się podobał bo bez oporów podchodziły do mnie na odległość wyciągniętej ręki, ba dały się nawet "myziać" i głaskać a to już bardzo duże zaufanie okazane człowiekowi i zarazem przybyszowi z Polski..
 ·  Translate
1
Add a comment...

Marek Bliźniak

Shared publicly  - 
 
Matt Katsis to kolejny wykonawca którego spotkałem na ulicach w Melbourne. To już folklor i nieodłączny widok zakątków tego miasta. Dla przeciętnego przechodnia jest to bezpośrednie spotkanie się z różnorodną sztuką muzyczną co bardzo pozytywnie na mnie wpływało podczas spacerów po ulicach Melbourne. - Lubiłem usiąść na licznych ławeczkach miasta i wsłuchać się w muzykę oraz śpiew Artystów tam się spełniających. 
Cóż, a sam wykonawca? – Posłuchajmy. 
Melbourne  – Australia 2015 rok
 ·  Translate
1
Add a comment...
People
In his circles
103 people
Have him in circles
26 people
Kazimierz Kotecki's profile photo
bernard karwat's profile photo
Paweł Gutowski's profile photo
Dorota DM's profile photo
Ewa Biskupska's profile photo
bmbutik.pl markowe obuwie dla kobiet, mężczyzn i dzieci's profile photo
T.Love's profile photo
Kaszmira Ka's profile photo
Libertarian's profile photo
Work
Occupation
Fotografia i Filmowanie
Skills
Nie boje się elektroniki, lubię składać komputery, maluje obrazy techniką olejną, lubię fotografować, w każdej sytuacji umiem się opanować i znaleść odpowiedni sposób na rozwikłanie sytuacji.
Basic Information
Gender
Male
Story
Tagline
Urodziłem się w mieście Łódź, które to kocham. Po za tym naprawdę wiele w życiu przeżyłem..
Introduction

Wszechświat, który możemy obserwować z ziemi jako wycinek nieba wydaje się nam spokojnym i łagodnym zbiorem gwiazd i galaktyk. Lecz to tylko dość mylące pozory.

Bowiem nasze niebo jest najeżone wybuchami, które są tak krótkie, że ludzkie oko tego po prostu nie jest w stanie wychwycić. 

Jednak dziś już są Ci, co to już ujrzeli za pomocą urządzeń elektronicznych i pomiarowych umieszczonych na satelitach oraz w naziemnych obserwatoriów astronomicznych.

Widok jest jak wieczna wojna krótkich, ale niebywale silnych rozdarć wszechświata poprzez wybuchy Ciężkich gwiazd oraz zderzeń ciał neutronowych. Tyle się dzieje a my żyjemy na tej maleńkiej błękitnej planecie, czy zastanawiamy się nad tym, jaki to ma wpływ na nasze życie? 

Raczej jesteśmy jak mrowisko w lesie, a pojedynczy osobnik tej społeczności jest tylko maleńką częścią w rzeczywistości życia wszechświata.

Jednak za tym wszystkim kryje wielka tajemnica istnienia.

Czas jest niespójny i nawet dziś widząc błyskawice gwiezdne, eksplozje supernowych, nawet dziś używają najlepszych współczesnych przyrządów widzimy tylko pradawny pejzaż ogni gwiezdnych.

Bo tak naprawdę uświadamiamy sobie, że te widowiska są odległe od nas nieraz nawet biliony lat świetlnych.

Do tej pory jeszcze nikt nie odkrył jak dotąd urządzenia, które daje zajrzeć w obecny obraz dawnych pejzaży wszechświata.

Super eksplozje gamma są z poza naszej znanej Drogi Mlecznej. Może jedynie świadomość człowieka i jego umysł może sobie nadbudować stan faktyczny widoku, który maluje się tylko wyobraźnią.

Tak i ja po części czuje się trochę ja mała mrówka, która stojąc przed drzewem stara się dowiedzieć, co się dzieje w jego koronach. 

Widzę pewne podobieństwo w tym świecie wirtualnym czyli Internecie z dnia na dzień co raz to rozleglejszym zupełnie jak wszechświat. Pewnie i mi kiedyś uda się tu zabłysnąć jak supernowa a następnie zgasnąć. 

Ale za to zostawię swój ślad.

 

 

Bragging rights
Być może tylko tym że moi Rodzice zdążyli mi wpoić prawość oraz wiarę. I wychować w świecie wyobraźni i marzeń. W dzieciństwie więc otrzymałem dużo ciepła które teraz pragnę przekazać WAM. Dziękuję.
Places
Map of the places this user has livedMap of the places this user has livedMap of the places this user has lived
Currently
Łódź Bałuty
Previously
Łódź Bałuty