Profile cover photo
Profile photo
Mariusz Stachowiak
59 followers -
Mam 35 lat i strasznie nie lubię, kiedy pomidor spada mi z kanapki
Mam 35 lat i strasznie nie lubię, kiedy pomidor spada mi z kanapki

59 followers
About
Mariusz's posts

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment

Post has attachment
Niepokorny wiatr targał burzowymi chmurami, bez przeszkód szarpiąc nimi na wszystkie strony. Nie przeszkadzał im, choć czasem wiał w twarz. Niepokorni idą pod wiatr. Muszą być silni i zdeterminowani, brnąc uparcie do wyznaczonego przez siebie celu, taktując ten wiatr jak swojego sprzymierzeńca. Przecież to on nie pozwala na wkradnięcie się monotonii, zmieniając scenerię niemal po każdym naciśnięciu spustu migawki. Czasem niesfornie poszarpał kiltami, by za chwilę rozgonić burzowe chmury i dać nam chwilę na ogrzanie się w gorących promieniach słońca. Wyjątkowa sesja fotograficzna stała się więc taką, jak planowaliśmy: niepowtarzalną, a na tym nam wszystkim najbardziej zależało.

Post has attachment
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie uwierzycie, iż wszystkie zdjęcia w tym wpisie zrobione są smartfonem. Nie zdziwię się, że będziecie to podważać. A ja odpowiadać będę do skutku, że wszystko zrobiłem najlepszym aparatem, który miałem przy sobie, bo w kieszeni miałem tylko smartfon, w którym wykorzystałem jego możliwości, moje doświadczenie i sposób patrzenia na to co widzę i dostrzegam w podróży.

Post has attachment
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie uwierzycie, iż wszystkie zdjęcia w tym wpisie zrobione są smartfonem. Nie zdziwię się, że będziecie to podważać. A ja odpowiadać będę do skutku, że wszystko zrobiłem najlepszym aparatem, który miałem przy sobie, bo w kieszeni miałem tylko smartfon, w którym wykorzystałem jego możliwości, moje doświadczenie i sposób patrzenia na to co widzę i dostrzegam w podróży.

Post has attachment
Wernisaż, a zrazem cała wystawa jest zwieńczeniem mojego projektu, który zrealizowałem podczas krótkiej lecz bardzo intensywnej podróży po Indiach. Krótka po tak była zaplanowana, a intensywna bo pobudziło mnie zderzenie z zupełnie innym światem i codziennością z jaką przyszło żyć mieszkańcom Indii. Ta sytuacja wpłynęła na mnie do takie stopnia, że byłem przekonany, iż jest to mój pierwszy a zarazem ostatni raz w tym kraju. Jakbym wiedział, że muszę zobaczyć, przeżyć jak najwięcej, intensywnie jak tylko będzie to dla mnie możliwe. Teraz wiem, że był to dobrze wykorzystany czas, który zatrzymałem w kadrach mojej fotografii. A kiedy byłem w połowie swojej drogi po Indiach, gdy zerkałem za zdjęcia ludzi, których spotkałem, zrozumiałem, że zdecydowanie wrócę do Indii. Dotarło do mnie, że jestem wśród tych, którzy jednak zauroczyli się tym krajem, a przede wszystkim ludźmi. Wernisaż i cała wystawa to też pewien sposób aby tam wrócić. Mentalnie za pomocą fotografii, jednak jest to też pewna forma podróżowania i powrotu do miejsc w których miało szansę się być. Zatem opowiadając moim Gościom o spotkanych Ambasadorach Uśmiechu, zdecydowanie przeniosłem siebie i mam nadzieję moich odbiorców, do tego innego świata, w którym uśmiech przeplatany jest codziennością.

Post has attachment
Wernisaż, a zrazem cała wystawa jest zwieńczeniem mojego projektu, który zrealizowałem podczas krótkiej lecz bardzo intensywnej podróży po Indiach. Krótka po tak była zaplanowana, a intensywna bo pobudziło mnie zderzenie z zupełnie innym światem i codziennością z jaką przyszło żyć mieszkańcom Indii. Ta sytuacja wpłynęła na mnie do takie stopnia, że byłem przekonany, iż jest to mój pierwszy a zarazem ostatni raz w tym kraju. Jakbym wiedział, że muszę zobaczyć, przeżyć jak najwięcej, intensywnie jak tylko będzie to dla mnie możliwe. Teraz wiem, że był to dobrze wykorzystany czas, który zatrzymałem w kadrach mojej fotografii. A kiedy byłem w połowie swojej drogi po Indiach, gdy zerkałem za zdjęcia ludzi, których spotkałem, zrozumiałem, że zdecydowanie wrócę do Indii. Dotarło do mnie, że jestem wśród tych, którzy jednak zauroczyli się tym krajem, a przede wszystkim ludźmi. Wernisaż i cała wystawa to też pewien sposób aby tam wrócić. Mentalnie za pomocą fotografii, jednak jest to też pewna forma podróżowania i powrotu do miejsc w których miało szansę się być. Zatem opowiadając moim Gościom o spotkanych Ambasadorach Uśmiechu, zdecydowanie przeniosłem siebie i mam nadzieję moich odbiorców, do tego innego świata, w którym uśmiech przeplatany jest codziennością.

Post has attachment
Wait while more posts are being loaded