Profile cover photo
Profile photo
Imigomo
13 followers -
Aspiruj by być lepszym. Osiągaj swoje cele i podejmuj wyzwania. Życie dzieje się teraz!
Aspiruj by być lepszym. Osiągaj swoje cele i podejmuj wyzwania. Życie dzieje się teraz!

13 followers
About
Posts

Post has attachment
Pewien stary stolarz był gotowy do przejścia na emeryturę. Powiedział swojemu szefowi, że planuje porzucić biznes budowlany i zacząć cieszyć się życiem rodzinnym u boku swojej żony, dzieci i wnuków. Co prawda nie otrzymywał by zapłaty za swoją pracę pod koniec każdego tygodnia, ale emerytura na którą liczył wystarczyłaby mu na wiedzenie dostatniego, spokojnego życia. 

Szef trochę się zmartwił decyzją swojego pracownika, bo facet był świetnym fachowcem. Poprosił go o ostatnią przysługę, wybudowanie jeszcze jednego domu. Stolarz zgodził się, ale po jakimś czasie stało się oczywiste, że nie ma już serca do tej roboty. Pozwolił sobie na kiepską stolarkę, słabe wykończenie i używał niskiej jakości materiałów. Był to dość niefortunny sposób na zakończenie wspaniałej, pełnej rzetelności i uczciwości kariery. 
Gdy stolarz ukończył zlecenie, szef przyszedł na inspekcję domu. Gdy to już zrobił, wręczył stolarzowi klucze do drzwi frontowych ze słowami: „To jest twój dom… mój prezent dla ciebie.”

Stolarz był w szoku! Jaka szkoda! Gdyby tylko wiedział, że buduje swój własny dom, zrobił by wszystko zupełnie inaczej. 

Podobnie jest z nami. Budujemy własne kariery i własne życie, każdego dnia. Często dajemy z siebie mniej niż na to nas stać. Po pewnym czasie, jesteśmy zszokowani, że musimy mieszkać w domu, który sami sobie zbudowaliśmy. Gdybyśmy tylko mogli to wszystko zrobić jeszcze raz, zrobilibyśmy to zupełnie inaczej. 

Niestety podróże w czasie to wciąż science fiction. Jesteś stolarzem, każdego dnia wbijasz gwóźdź, układasz belkę, wznosisz kolejną ścianę. Twoja postawa, twoje dzisiejsze wybory, pomagają budować dom w którym będziesz jutro mieszkał. Dlatego buduj mądrze! 
Photo

Post has attachment
Motto na dziś:

Zdaniem Ralpha W Emersona "Kluczem do szczęścia każdego człowieka są jego myśli".
Photo

Post has attachment
Żyj szczęśliwie, działaj i trzymaj się dalej swojego planu :) Zapraszamy na ciąg dalszy opowieści J. Browna:

41) Zawsze mniej w zanadrzu plan B.
42) Pamiętaj, że to, jak coś mówisz, jest równie ważne jak to, co mówisz.
43) Powtarzaj często swoim dzieciom, że są wspaniałe i że masz do nich zaufanie.
44) Uzupełniaj swoje lektury, słuchając w samochodzie nagranych książek.
45) Wybaczaj swoim przyjaciołom ich niedoskonałości równie chętnie, jak wybaczasz je sobie.
46) Prawie każdy zauważa i docenia dodatkowy wysiłek. Nie szczędź na niego starań.
47) Zachowaj pokwitowanie.
48) Szukaj ciągle okazji do prawienia komplementów.
49) Nigdy nie jedz lukrowanego pączka w ciemnym garniturze.
50) Bądź takim przyjacielem, do którego dzwoni się w nagłym wypadku w pierwszej kolejności.
51) Bądź znany z tego, że podnosisz na duchu, a nie tego, że pozbawiasz złudzeń.
52) Nigdy nie lekceważ potęgi miłości!
53) Nigdy nie pstrykaj palcami, żeby zwrócić czyjąś uwagę. To niegrzeczne.
54) Pisz listy, nie zdawaj się całkowicie na e-mail.
55) Pozostań skromny.
56) Naucz się naprawiać cieknący kran i spłuczkę.
57) Unikaj osób, których władza polega na pogardzaniu ludźmi.
58) Nigdy nie zrywaj kontaktów z dziećmi, niezależnie od tego, co będą robić.
59) Pewną siebie postawę można śmiało utrzymać przez pięć minut. To zazwyczaj wystarcza.
60) Prowadź rejestr swoich osiągnięć w pracy. Dzięki temu, kiedy poprosisz o podwyżkę, będziesz miał gotowe argumenty.
Photo

Post has attachment
Przedstawiamy Wam ciąg dalszy poradnika Życia Jackson Brown!

21) Dziękuj Bogu, że nie spełnia wszystkich Twoich próśb.
22) Zakręcaj kurek, kiedy myjesz zęby.
23) Nie podejmuj ważnych decyzji kiedy jesteś przestraszny, przygnębiony, zestresowany, zmęczony albo zbyt radosny.
24) Poproś rodziców, by wymienili pięć rzeczy, które sprawiają im przyjemność.
25) Nie pozwól, żeby Cię dwa razy kopnął ten sam osioł.
26) Bądź wytrwały. Kiedy podejmujesz się jakiegoś zadania, doprowadź je do końca.
27) Pamiętaj, że najmniejszy krok w stronę celu jest więcej wart niż maraton dobrych chęci.
28) Wykorzystaj każdą okazję dodatkowego szkolenia w swoim zawodzie.
29) Codziennie rano ściel łóżko.
30) Kiedy potrzebujesz rady, zadzwoń do dziadków.
31) Podaruj komuś uśmiech. Niezależnie od tego, ile ich dziś otrzymał, przyda się mu również Twój.
32) Nigdy nikogo umyślnie nie zawstydzaj.
33) Oddaj książkę, albo pożyczoną część garderoby, zostaw liścik z podziękowaniami.
34) Żyj prosto.
35) Walcz uczciwie.
36) Ceń chwilę, jest ona jednym gwarantowanym darem losu.
37) Terminy są ważne. Dotrzymuj ich.
38) Pamiętaj, że czasem trzeba schować dumę do kieszeni i poprosić kogoś o pomoc.
39) Stań się ekspertem od gospodarowania czasem.
40) Nie wdawaj się w cudze awantury.
Photo

Post has attachment
Mały poradnik Życia Jackson Brown

Kiedy Adam pakował walizki, udając się na uniwersytet, jego ojciec H. Jackson Brown usiadł i napisał dla syna 511 rad, spostrzeżeń i przypomnień. Zobaczcie jak wygląda pierwsza 20-tka!

1) Postanów dzisiaj, że kolejne dwanaście miesięcy uczynisz najzdrowszym rokiem w Twoim życiu.
2) Znajdź sobie wielki cel.
3) Wyrażaj wdzięczność i podziw w sposób entuzjastyczny.
4) Zadaj sobie pytanie, czy to co robisz dzisiaj przybliża Cię do tego, co chcesz robić jutro.
5) Nie żyj z wciśniętym hamulcem.
6) Kiedy mówisz komuś przepraszam patrz mu w oczy.
7) Poproś dziadków, żeby opowiedzieli Ci historie z okresu dorastania Twoich rodziców.
8) Ciesz się życiem nawet jeśli jest dalekie od doskonałości.
9) Zachowaj jeden wieczór w tygodniu tylko dla siebie i żony.
10) Całuj powoli.
11) Dawaj hojnie.
12) Naucz się imion swoich pradziadków i dowiedz się co robili.
13) Żyj prosto.
14) Walcz uczciwie.
15) Nie przeciążaj dzieci zajęciami nadobowiązkowymi.
16) Stań się ekspertem od gospodarowania czasem.
17) Powtarzaj często swoim dzieciom, że są wspaniałe i że masz do nich zaufanie.
18) Pisz listy nie zdawaj się całkowicie na e-maile.
19) Jeżeli chcesz wierzyć w cuda załóż sobie ogród.
20) Kochaj głęboko.
Photo

Post has attachment
Ta historia rozgrzewa bardziej niż filiżanka kawy w zimowy dzień." O co chodzi? Przeczytajcie!

"Wszedłem do małej kawiarni z przyjaciółką, każde z nas zamówiło dla siebie. Gdy siadaliśmy przy stoliku, dwóch ludzi podeszło do bufetu: - "Pięć kaw, dziękuję, trzy dla nas, a dwie zawieszone". Płacą, biorą swoje trzy filiżanki i wychodzą. Pytam przyjaciółki: - "Co to są zawieszone kawy"? Ona odpowiada: - "Poczekaj, zobaczysz".

Jeszcze kilka osób weszło do kawiarni. Dwie kobiety zamówiły kawę, zapłaciły i wyszły. Następne zamówienie to siedem kaw dla trzech adwokatów: - "Trzy dla nas i cztery zawieszone". Rozważając co takiego zawieszone kawy, podziwiam piękny widok w słonecznej pogodzie. Nagle otwierają się drzwi. Mężczyzna w zniszczonym ubraniu wyglądający jak żebrak, podchodzi do kelnerki i pyta uprzejmie: - "Czy masz może zawieszoną kawę"?

To proste - ludzie płacą z góry za kawę przeznaczoną dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na kupienie gorącego napoju.
Tradycja zawieszonej (suspended) kawy powstała w Neapolu i rozprzestrzeniła się po całym świecie. W niektórych miejscach, oprócz zawieszonej kawy, można zamówić kanapki, a nawet pełen posiłek".
Photo

Post has attachment
Nie lubisz zimy?

"Nie lubisz zimy? Nie narzekaj na pogodę. Wyjedź do ciepłego kraju.
Nie możesz wziąć urlopu, kiedy chcesz? Nie miej pretensji do szefa, stań się swym własnym szefem i wyjeżdżaj kiedy chcesz.
Nie wiesz, czy Ci wyjdzie? Nie uciekaj od emocji, skonfrontuj się z lękiem i naucz się tego, co potrzebujesz.
Nie masz pieniędzy? Same nie przyjdą. Znajdź zawód, który pozwoli Ci więcej zarabiać.
To nie takie proste? Przestań komplikować, ustal cele i je zrealizuj.
Jest Ci smutno? Jeśli nic z tym nie zrobisz, dalej będzie. Rozwesel się.
Nie lubisz samotności? Mało kto lubi. Zadzwoń do przyjaciół.
Obudziłeś się z kacem? Bo piłeś wczoraj. Nie pij, nie będziesz miał kaca.
Jesteś za gruby? Samo nie spadnie. Zacznij biegać, odżywiaj się zdrowo.
Nie chce Ci się? To będziesz gruby i nic się magicznie nie zmieni.

Tak, jesteś kowalem swego losu i znaczna większość Twego życia zależy od Ciebie.
Tak, narzekanie i obwinianie innych niczego nie zmieni.
Tak, kończy się frustracją i pretensjami, które psują i tak nielubianą rzeczywistość.
Tak, większość ludzi tak skończy - w związkach których nienawidzą z kolejną wymówką, dlaczego jednak warto się męczyć razem, kombinując jak być lubianymi przez ludzi których i tak mają w gruncie rzeczy w dupie, pracując w robotach których nie chcą za pensję, która ich poniża.

W ostatecznym rozrachunku nie ma niczego ani nikogo kto by Cię zbawił, uwolnił, uratował. Jesteś sam, zależny od siebie, konfrontowany z własnymi demonami i niemogący nigdzie uciec. Bo nie można uciec od siebie. Nie ma gdzie uciekać - jesteś tylko Ty, ze sobą.

I albo coś z tym zrobisz albo stracisz ten rok!"

Mateusz Grzesiak - coach i trener rozwoju osobistego

Photo

Post has attachment
Trcohę o relacjach

"Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem do samego końca."
Photo

Post has attachment
Pewnego razu grupa 50 osób uczestniczyła w seminarium.

Nagle prowadzący przerwał i poprosił by wszyscy uczestniczyli w pewnym zadaniu. Dał każdej osobie balon. Poprosił by każdy napisał na swoim balonie swoje imię przy pomocy markera. Następnie zebrano wszystkie balony i umieszczono w pokoju.

Wszystkich uczestników poproszono by weszli do pokoju i odnaleźli balon ze swoim imieniem w ciągu 5 minut. Ludzie chaotycznie szukali swojego imienia, zderzając się ze sobą, przepychając w ogólnym zamęcie.

Po 5 minutach nikt nie znalazł swojego balonu.

Prowadzący poprosił by każdy wybrał losowo balon, a następnie odnalazł osobę której imię znajduje się na balonie i oddał jej balon.

Po 5 minutach każdy trzymał swój balon.

Prowadzący powiedział:

Dokładnie to dzieje się w naszym życiu. Każdy chaotycznie szuka szczęścia, lecz nie wie gdzie ono jest. Nasze szczęście to szczęście innych ludzi. Jeśli dasz drugiej osobie szczęście, znajdziesz swoje szczęście. I to właśnie jest cel życia.

żródło podaj.to
Photo

Post has attachment
Zacna opowiesc o odwadze.
Pewnego razu wielu dostojnych rycerzy zebrało się po to, by sprawdzić, który z nich jest najbardziej odważny i nieustraszony.
Bili się na miecze, bili się na pięści, polowali z gołymi rękami na niedźwiedzia i tygrysa. Ale żadna walka i żadne polowanie nie przyniosły rozstrzygnięcia, który z nich jest najbardziej odważny.
Wówczas zwrócili się do dziewczyny, obserwującej z zaciekawieniem ich zmagania, prosząc ją, by wybrała tego z nich, kto najlepiej poradził sobie ze strachem.
- Który z was opowie mi o swojej słabości, o tym, czego w życiu boi się najbardziej? – zapytała dziewczyna.
Żaden z rycerzy nie był w stanie przyznać się w obecności dziewczyny i swoich kompanów do strachu i słabości. Dziewczyna spojrzała na rycerzy i powiedziała:
- Najodważniejszy i najbardziej nieustraszony to nie ten, kto potrafi zwyciężyć innego człowieka, ale ten, kto potrafi pokonać swój własny strach!
Spójrz w oczy swojemu strachowi, a zobaczysz w nim siebie.

To głupie bać się samego siebi.e :)
Photo
Wait while more posts are being loaded