Profile cover photo
Profile photo
Ex Facto Agencja Detektywistyczna
2 followers
2 followers
About
Posts

Post has attachment
Szanowni Państwo,
Z przyjemnością pragniemy poinformować, że od dnia 19 marca 2018 Agencja Detektywistyczna Ex Facto funkcjonuje w nowym biurze pod adresem ul. Zielna 39 lok.305 w Warszawie. Zapraszamy do kontaktu pod numerem telefonu 533 361 777.

Zespół Ex Facto
Photo
Add a comment...

Post has attachment

Post has attachment
Sąd Oazą Kłamstwa? Fałszywe Zeznania Świadków To Norma

Fałszywe zeznania świadków to norma. To właśnie na nich często oparte są wyroki skazując. Każdego dnia przed salą rozpraw wszystkich polskich sądów czekają świadkowie, którzy doprowadzą do orzeczenia o winie za rozpad małżeństwa – niewinnego małżonka. Potwierdzą fakty, które w ogóle nie miały miejsca, albo dadzą alibi oszustowi.

Klient na spotkaniu z adwokatem przedstawił spór, dokumenty, stanowisko. Zawarł umowę, podpisał pełnomocnictwo i wpłacił wynagrodzenie. Adwokat chce się już pożegnać, ale klient mówi, że jeszcze nie rozmawiali o jego świadkach. Adwokat macha lekceważąco ręką i mówi: mam własnych, sprawdzonych wielokrotnie. To tylko prawnicza anegdota, ale – niestety – jest w niej sporo prawdy.
W efekcie sala sądowa, która powinna być miejscem realizowania procesu sprawiedliwości, staje się tego zaprzeczeniem. Jak choćby w głośnej w Kielcach sprawie, bulwersującej tym bardziej, że krzywoprzysięstwa dopuścili się stróże prawa.
Czterech policjantów zostało ostatecznie skazanych na siedem miesięcy więzienia w zawieszeniu za składanie przed sądem fałszywych zeznań mających obciążyć jednego z kierowców – uczestnika kolizji samochodowej. Stróże prawa twierdzili, że to właśnie kierowca fiata ponosi winę za wypadek. Mężczyzna przekonywał z kolei, że nie złamał przepisów. Jego słowa zostały potwierdzone w innym postępowaniu, w którym został prawomocnie uniewinniony od zarzutu spowodowania stłuczki. Okazało się, że wjechał na skrzyżowanie na zielonym świetle, a nie – jak przekonywali sąd funkcjonariusze – na czerwonym. Przy okazji wyszło na jaw, że policjanci dwukrotnie składali przed sądem fałszywe zeznania. Minęli się z prawdą nie tylko co do zachowania kierowcy fiata, okazało się też, że sami naruszyli przepisy drogowe, co próbowali ukryć.
Najczęstsze przestępstwo

Taka sprawa nie jest żadnym ewenementem. Każdego dnia przed salą rozpraw wszystkich polskich sądów czekają świadkowie, którzy doprowadzą do orzeczenia o winie za rozpad małżeństwa – niewinnego małżonka. Spowodują też przyznanie opieki nad dzieckiem temu rodzicowi, który nie tyle daje lepszą gwarancję wychowania dziecka, ile raczej bardziej chce dopiec drugiej stronie. Potwierdzą fakty, które w ogóle nie miały miejsca, albo dadzą alibi oszustowi.
Adwokat Jerzy Naumann, były prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury, uważa, że składanie fałszywych zeznań jest najczęściej popełnianym przestępstwem, choć nie znajduje to odzwierciedlenia w wyrokach w sprawach o krzywoprzysięstwo: rocznie zapada ich ok. 3 tys. (na ponad 408 tys. wszystkich skazań). – Liczba faktycznych przypadków zeznawania przez świadków nieprawdy jest jednak o wiele większa, niż to wynika z danych – wskazuje.
Fałszywe zeznania, co podkreśla mec. Naumann, to ciężkie uchybienie powadze sądu i zamach na prawidłowość wyrokowania. – Dawniej ludzie unikali bycia świadkiem w sądzie. Dzisiaj nastawienie się zmieniło pod wpływem tabloidów, Facebooka oraz Twittera. Każdy wypowiada się o wszystkim, także o tym, o czym nie ma bladego pojęcia, albo o tym, o czym nie opowiada się nawet bliskim. A ponieważ prawie nigdy i nigdzie nie ponosi się odpowiedzialności za to, co się mówi, świadkowie czują się swobodnie. Znam sędziów i adwokatów, którzy twierdzą, że świadkowie w sądzie wyłącznie kłamią i ich zeznań w ogóle nie należy brać pod uwagę – mówi adwokat Andrzej Michałowski, były wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Te zeznania są jednak brane przez sąd pod uwagę, co więcej, bardzo często wyroki zapadają na podstawie zeznania jednego czy dwóch świadków, przy braku innych dowodów. Często zdarza się bowiem, że w sprawie występuje jedynie pokrzywdzony i sprawca. Słowo przeciwko słowu.
– Dowód z zeznań świadków to podstawa w polskim procesie karnym. To właśnie na nim najczęściej sądy opierają wyroki – wskazuje dr Marcin Warchoł, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla, że w prawie kanonicznym obowiązuje zasada wywodząca się z prawa rzymskiego: testis unus, testis nullus (co oznacza: jeden świadek, żaden świadek). Wyjaśnia jednak od razu, że zupełnie inny charakter postępowania przed sądem powszechnym wyklucza przeniesienie tej zasady. – Nie byłoby to nawet najlepsze rozwiązanie. Problemu opierania wyroków na kłamstwach nie powinno się jednak pozostawiać i należy szukać rozwiązania – podkreśla.
Mecenas Jerzy Naumann przyznaje, że w procesach spornych, zwłaszcza cywilnych i rodzinnych, kłamstwa świadków są wręcz nagminne. Krzywoprzysięstwo jest też często obecne w procesach karnych. – Najbardziej rozpowszechnioną formą złożenia fałszywego świadectwa jest ucieczka w niepamięć. W sukurs idzie tu stale wydłużający się czas trwania procesów. Odpowiedź „nie pamiętam” jest najbezpieczniejszą drogą złożenia fałszywego zeznania. Drugą formą jest zatajenie znanej świadkowi prawdy o faktach. To zaś jest traktowane przez prawo karne na równi ze świadomym zeznaniem nieprawdy, które jest trzecią postacią dopuszczenia się tego typu przestępstwa – wylicza. I tłumaczy, że w modelu procesu, w którym rola w ustalaniu prawdy przypada sędziemu, każda z tych wymienionych form może być ograniczona, o ile sędzia dysponuje odpowiednim doświadczeniem oraz osobowością. Wprawnie odbierając zeznania, potrafi tak poprowadzić grę ze świadkiem, że albo ten zrezygnuje z kłamstwa, albo zostanie na oszustwie przyłapany. Mamy jednak do czynienia z odejściem od wspomnianego modelu na rzecz pełnej kontradyktoryjności (modelu, w którym rola sędziego jest bierna, ogranicza się do roli arbitra rozstrzygającego spór, aktywność zaś w zakresie dowodzenia spada zaś na strony – aut.). – Niestety wdrażany model nie wyposaża adwokatów i prokuratorów w instrumenty pozwalające na zdobywanie materiału mogącego skutecznie wykazać, że przesłuchiwany w sądzie świadek zeznał nieprawdę – zwraca uwagę mec. Naumann.
– Trzeba jasno powiedzieć: fałszywe zeznania są zjawiskiem uniemożliwiającym wymierzanie sprawiedliwości. I rośnie skala tego zjawiska. Pouczenie o obowiązku mówienia prawdy i instytucja przysięgi całkowicie utraciły znaczenie. Są przez sądy dokonywane mechanicznie, bez niezbędnego ładunku psychologicznego, którym – wywołując określoną refleksję, powinien być obciążony zeznający. Zresztą samo przyrzeczenie, w związku z całkowitą erozją takich emocji jak poczucie honoru czy dbałość o reputację, na tyle straciły na znaczeniu, że w obliczu panoszącego się w całym życiu publicznym kłamstwa przyrzekanie w sądzie nabiera zabarwienia cokolwiek farsowego. Jednak decydujące znaczenie dla tak masowego zjawiska, jakim jest składanie fałszywych zeznań, jest prawie całkowita bezkarność tego przestępstwa – podkreśla były prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury.
Bezkarne przestępstwo

Część problemu tkwi w tym, że sędziowie nie korzystają z władzy sądu. Sytuacje, w których przekazują prokuraturze wyciąg z akt zaświadczający o fałszywych zeznaniach złożonych podczas rozprawy, są wyjątkowe. – Daje się zaobserwować brak zainteresowania dla tego, czy świadek prawdziwie, czy kłamliwie podaje fakty. Za tymi ostatnimi nie idzie stosowne przywołanie do należytego zachowania wobec sądu, a w razie kontynuacji – bezwarunkowe pociągnięcie do odpowiedzialności prawnej – mówi mec. Naumann.
Sędziowie przyznają, że składanie fałszywych zeznań jest zjawiskiem coraz częstszym i że w dużej mierze spowodowane jest tym, że prokuratura w niewielu przypadkach decyduje się wystąpić z oskarżeniem. – W tych sprawach są problemy dowodowe – zwraca uwagę sędzia Rafał Puchalski z Sądu Rejonowego w Jarosławiu. Nagminne są sytuacje, gdy świadek w postępowaniu przygotowawczym składa zeznania, a zmienia je w trakcie postępowania przed sądem. Oskarżyciele kierują zaś akt oskarżenia wtedy, gdy mają czystą sprawę pod względem dowodowym. Takie przypadki to jednak promil. – Na wokandę trafiają jedynie te sprawy, gdy w protokole postępowania przygotowawczego znajdują się zeznania zupełnie odbiegające od tych zawartych w protokole sporządzonym na etapie sądowym, np. gdy świadek początkowo obciąża swoimi zeznaniami daną osobę, a następnie się z tego wycofuje. W takich sytuacjach sprawa jest pod względem dowodowym łatwa dla prokuratury. I jest w zasadzie pewność skazania – tłumaczy sędzia Puchalski.
Dodaje, że są jednak sytuacje, gdy na początku świadek twierdzi, że sprawcą jest na pewno dana osoba, potem, że nie ma już stuprocentowej pewności, ale zdecydowanie była to osoba podobna do tej początkowo wskazywanej. W konsekwencji takich zachowań sędziowie mają wątpliwości co do sprawcy, a i dla prokuratury pojawia się problem, czy postawić zarzut świadkowi, bo powiedział mniej więcej to samo. Prokuratorzy często więc odstępują od ukarania świadka.
Mecenas Michałowski zwraca uwagę, że tak jak w sprawach cywilnych mijanie się z prawdą świadków bywa bagatelizowane, tak w sprawach karnych czasem aktywność prokuratury budzi zdziwienie. Może bowiem oznaczać próbę uzyskania własnego sukcesu za cenę sprawiedliwości. – Spotkałem się z sytuacją, w której na podstawie zeznań świadka oskarżony został uznany za winnego. Postępowanie toczyło się z prywatnego oskarżenia, wcześniej prokurator je umorzył, nie dopatrując się przestępstwa. Jednak po orzeczeniu o winie oskarżonego ten sam prokurator wykazał się szybkością i aby obronić swoje wcześniejsze umorzenie, oskarżył świadka o składanie fałszywych zeznań. Oskarżył wyłącznie na podstawie sprzeczności zeznań świadka z wyjaśnieniami oskarżonego. Sprzeczności dosyć uzasadnionej, jeśli zważyć, że oskarżony chciał i chce się uwolnić od odpowiedzialności, więc mówi coś innego niż świadek – opowiada mec. Michałowski.
Problem społeczny

Psychologia wie, jak problem powszechnego mijania się z prawdą wytłumaczyć, ale nie potrafi wskazać, jak z nim sobie poradzić. Prawnicy pokładają nadzieję w nagrywaniu rozpraw, które już weszło do części polskich sądów. – Dla wielu ludzi może to być wystarczającym hamulcem przed wygłupieniem się – uważa mec. Michałowski. Podobnego zdania jest sędzia Puchalski, który wskazuje, że na taśmie będzie uwiecznione wszystko, nie tylko słowa, ale i każdy grymas twarzy. To zaś przy dokładnej analizie nagrania może doprowadzić sędziego do pewnych wniosków czy wzbudzić jego podejrzenia.
Optymizm ten studzi dr Tomasz Witkowski, psycholog kłamstwa. – Żyjemy w czasach absolutnej tolerancji dla nadużyć. Skoro wolno kłamać politykom, rektorom wyższych uczelni, którzy dla uzyskania tytułu popełniają plagiat, to dlaczego obywatele mieliby nie składać fałszywych zeznań – pyta retorycznie.
Problem fałszywych zeznań nie jest nowy, choć z pewnością nasila się wraz ze spadkiem poszanowania sądów. Tego problemu nie da się wyeliminować, ale należy zabiegać o poprawę kultury na sali rozpraw. Należy także upowszechniać informację, że składanie fałszywych zeznań to czyn karalny. Za jego popełnienie można pójść do więzienia na trzy lata. Jednak o takich sprawach nie słychać, a znaleźć wyrok skazujący na maksymalny wymiar kary to jak szukanie igły w stogu siana. – Sam złożyłem kilka wniosków o to, by sędzia zawiadomił prokuratora, w naprawdę drastycznych przypadkach. Nigdy nie zawiadomił. Jeżeli zatem sędziowie będą pobłażliwie traktowali ewidentne kłamstwa, będzie tylko gorzej – uważa mec. Michałowski.
Trudno jednak żądać od sądów surowej postawy, kiedy nawet Sąd Najwyższy dał wyraz wątpliwościom, czy zawsze należy ścigać za fałszywe zeznania. Chodzi o uchwałę z 20 września 2007 r. (sygn. akt I KZP 26/07). Sąd wyjaśnił, że świadek jest co prawda obciążony ustawowym obowiązkiem składania zeznań i podlega odpowiedzialności karnej wtedy, gdy są one fałszywe, to oskarżony (podejrzany) jest zwolniony z obowiązku mówienia prawdy. Jeżeli jednak prawo określa, że oskarżony nigdy nie odpowiada za składnie fałszywych wyjaśnień, to trzeba też uznać, że wyłączenie bezprawności dotyczy także każdych zeznań złożonych w toku przesłuchania w charakterze świadka dotyczących jego zachowania stanowiącego przestępstwo. Z jednej więc strony świadek jest obarczony obowiązkiem mówienia prawdy, a z drugiej, z racji rzeczywistego udziału w zdarzeniu, na którego temat zeznaje, ma prawo nieobciążania samego siebie. Przesądza to o tym – jak uważa SN – że z sytuacji kolidujących ze sobą dóbr (prawo do obrony) trzeba poświęcić dobro prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Zgodnie zaś z poglądem SN każdy świadek może teoretycznie się bać, że za chwilę karta się odwróci.
Choć kłamią wszyscy na całym świecie, to jednak inne państwa potrafią sobie radzić z takimi problemami. – Tam się nie przymyka oczu na kłamstwa świadków. To kwestia mentalności. Problem tkwi więc w odpowiedniej praktyce sądów i stosowaniu prawa, czego wyrazem jest choćby ta uchwała SN, z którą trudno się zgodzić. Przyznawanie prawa do kłamstwa osobom zeznającym jako świadkowie może bowiem unicestwić podstawowy cel procesu karnego – mówi dr Marcin Warchoł.
I wyjaśnia, że bardzo rygorystyczne jest pod tym względem orzecznictwo niemieckie. Tam nie ma możliwości zwalniania świadka ze składnia zeznań, nawet jak się obawia o własną odpowiedzialność karną, tak jak u nas. W Niemczech, jeśli świadek skłamie z obawy przed grożącym mu niebezpieczeństwem, sąd może co najwyżej złagodzić karę lub odstąpić od jej wymierzenia (w wypadku zeznań niezaprzysiężonych), ale w żadnym wypadku obawa taka nie powoduje wyłączenia bezprawności czynu polegającego na złożeniu fałszywych zeznań. Podobnie krzywoprzysięstwo jest traktowane przez prawo szwajcarskie czy włoskie. – W Polsce zdecydowanie jest największa tolerancja dla kłamstwa w sądzie – przyznaje dr Warchoł.
wiadomosci.dziennik.pl
Ewa Maria Radlińska
Photo
Add a comment...

Post has attachment
Sąd – Orzekanie O Winie

Rozwód z orzekaniem o wyłącznej winie strony w kontekście zeznań świadków

Składając pozew rozwodowy wiele osób wyobraża sobie, że skoro strona przeciwna zdradziła, albo jest alkoholikiem, albo jest sprawcą przemocy - to takie oczywiste, że sąd uzna winę przedmiotowej strony. Wydawać się może, że wystarczy o tym w sądzie powiedzieć albo przyprowadzić świadków, którzy ten fakt potwierdzą.
Gdyby to jednak było tak proste i oczywiste, sprawy z orzekaniem o winie nie ciągnęłyby się latami i nie kończyły orzeczeniem winy obu stron.
Niestety system prawny w naszym kraju stwarza znaczące możliwości do ”zaciemnienia” spraw tak oczywistych. Okazuje się, że świadkowie i ich zeznania to częstokroć marny dowód. Wystarczy bowiem, że strona obciążana winą – w odpowiedzi na zeznania innych świadków - wskaże kolejnych, którzy potwierdzą w sądzie fakty zgoła przeczące dotychczasowym. W praktyce okazuje się, że przyprowadzenie znajomych, którzy powiedzą to, co strona przeciwna chciałaby, by zostało powiedziane przed wymiarem sprawiedliwości, to żaden problem. W ten sposób tysiące świadków w sądach bezkarnie kpi z powagi wymiaru sprawiedliwości zeznając pod przysięgą niezgodnie z prawdą, zaś wytoczenie powództwa /zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań w 99% przypadków jest skazane na niepowodzenie. Bo jak udowodnić w sądzie, że fałszywy świadek nie zna strony lub nie miał z nią romansu itp.? Niestety, to pole do szerokich nadużyć.
W prawodawstwie polskim nie ma stopniowania winy. Dlatego, jeśli za rozpad Twojego małżeństwa odpowiada partner/partnerka (niezależnie czy powodem jest zdrada, alkohol, przemoc czy inne okoliczności), może on ( i tak się dzieje zwykle) przekonać sąd (choćby za pomocą zeznań jednego świadka), że wina leży też po Twojej stronie. Codziennością stają się zeznania obarczające stronę w istocie niewinną , wskazujące na uchylanie się od obowiązków, wybuchowość, zaburzenia psychiczne czy zaniedbywanie dzieci, pomimo, że nic z powyższego nie ma miejsca.
Co wtedy? Wówczas - nawet jeśli prawda jest całkiem inna- sąd zasądzi rozwód z winy obu stron, na podstawie dostępnych dowodów, a takimi są zeznania świadków.
Czy można takiego scenariusza uniknąć? Można, o ile zrozumiesz, czym są dowody w postępowaniu procesowym. Jedne sąd może dopuścić, inne nie, jeszcze inne nie niosą znamion obiektywności (zeznania świadków). Jeśli wydaje Ci się, że dostarczenie zdjęć zrobionych przez Ciebie czy nagrań obciążających stronę przeciwną Ci pomoże, jasno należy stwierdzić: nie stanie się tak. Takich dowodów sąd może nie dopuścić, a Ty możesz mieć problemy prawne związane z łamaniem Ustawy o ochronie danych osobowych, czy wręcz naruszeniem dóbr osobistych.
Co wtedy? Właśnie wtedy „instytucja” prywatnego detektywa jest Twoją jedyną i obiektywną szansą, a materiał dowodowy zebrany przez niego , przedstawiony w formie raportu będzie tym materiałem, który jednoznacznie i nie pozostawiając wątpliwości – pomoże Ci osiągnąć Twój cel w sądzie czy prokuraturze.
Warto wziąć sprawy „w swoje ręce” i powierzyć jej detektywom, zanim straty w postępowaniu bądź w Twoim życiu staną się nie do odrobienia.
Agencja Detektywistyczna Ex Facto
Photo
Add a comment...

Post has attachment
Czym kierować się poszukując detektywa ?
Jak znaleźć dobrego detektywa?

Nie ulega wątpliwości, że najlepiej, jeśli detektywa poleci nam ktoś, kto korzystał już z podobnych usług. Mamy wtedy do czynienia z fachowcem, którego ktoś - otrzymawszy fachową usługę - poleca w sposób świadomy. Niemniej jednak, to niezwykle rzadka nadal sytuacja, bo pomyśl kto z Twoich znajomych musiał już korzystać z tego typu usług ?
Na "rynku" detektywów jest całkiem sporo. Niestety, nadal znacząca ich część wykonuje swoje usługi bez stosownych licencji i pozwoleń. Należy o tym zawsze pamiętać kierując się do agencji, czy prywatnego detektywa.
Dlaczego to tak ważne ? W sytuacji, gdy materiał dowodowy zebrany przez detektywa w sprawie ma być wykorzystany w procesie sądowym, czy jakimkolwiek innym postępowaniu - moc dowodową (raport specjalistyczny) ma zawsze jedynie materiał sporządzony przez detektywa posiadającego odpowiednie uprawnienia (licencję). Ważne jest niezmiernie także, by biuro detektywistyczne (agencja detektywistyczna) posiadała wpis do działalności regulowanej , wydany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
Na co jeszcze zwracać uwagę? Jeśli detektyw twierdzi i zapewnia, że on sam zajmuje się wszystkimi rodzajami spraw - od ścigania przestępców, przez poszukiwania zaginionych, dalej - sprawy rozwodowe, a skończywszy na sprawach gospodarczych (wywiad gospodarczych), niemożliwe, by sam zajmował się wszystkim. Nie od dziś wiadomo, że specjalista od wszystkiego, to specjalista od niczego. Każdy szanujący się detektyw specjalizuje się w jednej, dwóch, maksymalnie trzech dziedzinach, zgodnie z wykształceniem oraz praktyką zawodową.
Niewątpliwie większe możliwości daje agencja (biuro), zatrudniająca kilku czy kilkunastu detektywów, którzy wzajemnie się uzupełniają doświadczeniem czy kwalifikacjami. Dobrzy detektywi mają wielorakie doświadczenie zawodowe oraz wykształcenie z różnych dziedzin: prawne, psychologiczne, informatyczne, technologiczne, ekonomiczne, potrafiący doskonale wykonywać swoje zadania w rozmaitych okolicznościach i wśród różnych ludzi i kręgów, łączący rozmaite techniki i metody pracy. To także mozolna praca intelektualna, wymagająca nadzwyczajnych umiejętności łączenia faktów, szukania tropów, przewidywania zachowań osób, których dotyczy sprawa.  Zlecając sprawę cywilną (obyczajową, rodzinną), najlepiej udać się do detektywa posiadającego wiedzę prawną i psychologiczną bądź agencji takie osoby zatrudniającej. Z kolei potrzebując pomocy w sprawach firmowych (gospodarczych), najlepiej sprawdzają się usługi detektywów- ekonomistów bądź prawników, posiadających także doświadczenie w pracy w biznesie.
Photo
Add a comment...

Post has attachment
Detektyw Na Tropie Złodziei Paliwa Ze Słupskiego PKS

Afera paliwowa w Słupsku. Szefowa tamtejszego PKS, Anna Dadel udowadnia, że kierowcy kradną i sprzedają na "lewo" paliwo z PKS-owych autobusów taksówkarzom z Łodzi. W minionym tygodniu złapano jednego z nieuczciwych kierowców, który ukradł aż 100 litrów benzyny. W ujęciu złodziei, szefowej pomaga prywatny detektyw, który nagrał kradzież na "gorącym uczynku"
Jak zaznacza w rozmowie z nami Anna Dadel, pierwsze sygnały o kradzieżach docierały do niej już na początku czerwca tego roku.
- Od trzech miesięcy otrzymywałam anonimowe informacje - listy, sms-y, że nasi kierowcy kradną masowo paliwo. Postanowiliśmy to sprawdzić - mówi pani Anna. W tym celu, Dadel, wynajęła prywatnego detektywa, który przeprowadził własne, samodzielne śledztwo. Dlaczego sprawą nie zajęła się od początku policja? Dadel tłumaczy, że chciała przedstawić policji już konkretne wyniki śledztwa. Obawiała się również, że ze względu na niską szkodliwość czynu, policja w ogóle nie zainteresowałaby się tą sprawą.
- Przez kilka miesięcy zbieraliśmy dowody, a we wrześniu rozpoczęliśmy już oficjalną kontrole poszczególnych kierowców, wobec których mieliśmy konkretne podejrzenia, że kradną paliwo. Wyniki kontroli, jak tłumaczy szefowa słupskiego PKS były przerażające.
"Za PKS-em jechał sznur taksówek"
Jeden z kierowców słupskiego PKS wpadł na "gorącym uczynku" - Przyjechał jak zwykle do Łodzi i nie wiedział, że jedzie za nim nasz detektyw, który widział, jak już od dworca za kierowcą PKS-a jedzie długi sznurek taksówek. Prywatna kamera detektywa zarejestrowała moment, w którym kierowca PKS spuszcza paliwo wprost do kanistra, który za chwilę zabiera taksówkarz. W takim kanistrze mieści się około 20 - 30 litrów paliwa. Ten prywatny materiał Korganowskiego prezentujemy poniżej.

Jak zaznacza detektyw, był to wystarczający powód dla łódzkiej policji, która zatrzymała mężczyznę i wszczęła swoje postępowanie. Podczas przesłuchania, mężczyzna przyznał się do dwóch kradzieży paliwa. Każda po 100 litrów.
Nie tylko PKS Słupsk?
Śledztwo detektywa wykazało, że paliwo kradną nie tylko kierowcy słupskiego PKS, ale także inni przewoźnicy. - My osobiście wyliczyliśmy, że straty w skali roku można liczyć w milionach złotych. Mogą sięgać 40-50 mln zł - precyzuje.
Na chwilę obecną, o kradzież paliwa podejrzanych jest aż dziesięciu kierowców słupskiego PKS. Szefowa zaznacza, że dołoży wszelkich starań, aby doprowadzić tę sprawę do końca, "niezależnie od tego, jak będzie bolesna dla reputacji firmy".
Sztum, teraz Słupsk
Słupska afera jest już kolejną w ciągu ostatnich tygodni. Przypomnijmy, zaledwie dwa tygodnie temu pisaliśmy o znikającym paliwie z komendy policji w Sztumie. Głównym podejrzanym kradzieży jest policjant z tego komisariatu. Zniknęło kilkanaście tysięcy litrów paliwa...
Autor: mg/kv / Źródło: TVN24 Pomorze
Photo
Photo
2015-11-15
2 Photos - View album
Add a comment...

Post has attachment
20 Tysięcy Osób Zaginionych W Ciągu Roku

Z roku na rok w Polsce odnotowywany jest systematyczny wzrost zaginięć osób. Jeszcze pięć lat temu zgłoszono ponad 15 tysięcy takich przypadków. W ubiegłym roku już o 5 tysięcy więcej. Gdyby tylko poprzestać na tych liczbach można by uznać, że statystycznie na przestrzeni ostatnich kilku lata rokrocznie ginęła ludność średniej wielkości miasta w Polsce. Czy to jest jednak prawda?
Wielu osobom powyższe dane w pełni wystarczają, do budowania wrażenia coraz bardziej wyludniającego się kraju. Kraju, w którym ludzie giną bezpowrotnie a państwo (patrz: policja) nic z tym nie robi. Idąc tym tokiem rozumowania należałoby przeprowadzić na chłodno pewną kalkulację, dodając liczby zaginionych np. w ciągu ostatnich 10 lat. Wówczas okazałoby się, że powinno być nas mniej o jakieś 150 tysięcy. Liczba bardzo duża, wręcz przerażająca, tyle, że obarczona olbrzymim błędem.
Błędem tym jest podawanie liczby zaginionych bez wskazywania ileż to osób odnalazło się w poszczególnych okresach. Przykładowo w 2014 roku w Polsce ze zgłoszonych jako zaginione 20 760 osób, do chwili obecnej (dane z 7.08.2015 r.) Policja odnalazła prawie 98%, tj. 20 226 osób. Rok wcześniej odnaleziono nawet więcej osób aniżeli zgłoszono zaginięć. Jak to możliwe?
Wytłumaczenie wcale nie jest statystycznym majstersztykiem. Większa liczba osób zaginionych – odnalezionych w poszczególnych latach wynika z faktu, że w danym roku statystycznym odnajdywane są również osoby, które zostały zgłoszone jako zaginione w latach poprzednich. Pomocne w rozwikłaniu wielu zagadkowych spraw związanych z zaginięciami okazały się nowe przepisy, pozwalające na pobieranie materiału biologicznego od osób zaginionych, oznaczanie profili DNA tych osób, wprowadzanie ich do bazy danych DNA a następnie porównywanie tych profili z profilami ujawnionych wcześniej niezidentyfikowanych dotychczas zwłok oraz niezidentyfikowanych osób. Dzięki temu możliwe było i jest zakończenie spraw zaginięć nawet sprzed kilku lub nawet kilkunastu lat.
Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że zaginięcie bliskiej osoby to jedno z najbardziej traumatycznych wydarzeń. Ludzie giną bez względu na płeć, wiek, status społeczny, wykształcenie, no to kim są i gdzie mieszkają. Giną na skutek wypadku losowego, zagubienia, choroby psychicznej ale także na skutek coraz częstszej w ostatnich latach świadomej decyzji o zerwaniu kontaktów z dotychczasowym środowiskiem. Niektórzy po prostu postanawiają ułożyć sobie życie na nowo, zostawiając nierozwiązane dotychczas problemy samymi sobie. Odchodzą od rodzin, dzieci. Wyjeżdżają za granicę bo w ich mniemaniu tak jest prościej. Zarejestrowane jako osoby zaginione, one wcale nie chcą być szukane i nie chcą zostać odnalezione. Tak było chociażby w przypadku pewnego mężczyzny, którego poszukiwania trwały kilka lat. Pewnego dnia wyszedł z domu, w którym mieszkał z rodziną i słuch po nim zaginął. Zaginięcie zgłoszono w jednostce policji, poinformowano Itakę. Kiedy prowadzący poszukiwania policjanci dotarli do niego w północnej Anglii był zaskoczony poszukiwaniami. Poprosił by je zakończono i nie informowano bliskich o tym, gdzie teraz przebywa i co robi. Takie przypadki do rzadkości dziś nie należą.
Najliczniejszą grupą zaginięć stanowią ucieczki z domów rodzinnych i ośrodków opiekuńczo-wychowawczych dzieci i nastolatków. Obecnie to aż 65% wszystkich zgłoszeń. Nasilają się późną wiosną i latem. Wtedy kiedy robi się cieplej i nocleg pod gołym niebem jest raczej przygodą aniżeli przeszkodą.
Wśród zaginięć sporo jest także uprowadzeń rodzicielskich. Sytuacji, kiedy dziecko jest narzędziem rozgrywki pomiędzy skłóconymi rodzicami. Odebranie podopiecznego jednej stronie wbrew woli drugiej i wywiezienie w tzw. bezpieczne miejsce to sytuacje dobrze znane policji. Dziś często wymagają one prowadzenia spraw poszukiwawczych ponad granicami państw. Zwłaszcza wtedy, kiedy rodzice są różnej narodowości i nagle pojawi się wiara w lepsze rozwiązanie sprawy przyznania dziecka przez zagraniczny sąd, który być może korzystniej spojrzy na swojego obywatela i jego problemy.

Od kilku już lat niezwykle rzadko - na szczęście - zdarzają się uprowadzenia i porwania przez osoby obce, kiedy to zysk z przestępstwa jest głównym motywem działania sprawców. To zaledwie kilka spraw rocznie, przy - co warto podkreślić - stuprocentowej skuteczności odnajdywania uprowadzonych. Znacznie gorzej sytuacja ta wyglądał jeszcze 15 lat temu, kiedy w Polsce działały wyspecjalizowane grupy przestępcze trudniące się uprowadzeniami dla okupu. Wtedy to takich postępowań było wielokrotnie więcej.
Z policyjnych danych wynika, że w ciągu pierwszych 24 godzin odnajdywanych jest około 30% wszystkich zaginionych, w ciągu pierwszych 48 godzin - 54%, w ciągu pierwszych 7 dni - około 77% a w ciągu pierwszych 30 dni od przyjęcia przez Policję zgłoszenia odnajdywanych jest ponad 90% wszystkich zaginionych.
Zdecydowanej większości zaginięć można zapobiec. Wiele zależy od relacji rodzinnych, od tego, czy w porę zauważone zostaną niepokojące symptomy, mogące świadczyć o planowanym zerwaniu kontaktu, o przygotowywanej ucieczce. W przypadku małych dzieci a także osób starszych, niedołężnych i schorowanych, ważne jest aby zapewnić im stałą opiekę i nie dopuszczać do sytuacji rodzącej ryzyko zagubienia się. Maluchów nie powinno się spuszczać z oczu. Osoby starsze, zwłaszcza te, które mają problemy z pamięcią, warto zaopatrzyć w informacje z numerem telefonu opiekuna.
W sytuacji, kiedy mamy poważne i uzasadnione obawy, że nieobecność osoby może wiązać się z tragicznym dla niej w skutkach zdarzeniem a podjęte przez nas próby jej odnalezienia nie przyniosły oczekiwanego rezultatu należy jak najszybciej zgłosić zaginięcie w najbliższej jednostce Policji. Przede wszystkim uprawnieni do tego są członkowie najbliższej rodziny bądź też osoby formalnie sprawujące opiekę nad osobą zaginioną. Zgłaszającym może być także osoba postronna, która jednoznacznie wskaże okoliczności zaginięcia, albo posiada istotne informacje świadczące o możliwym popełnieniu przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności osoby zaginionej.
Czynności związane z poszukiwaniem osoby zaginionej Policja kończy po upływie 10 lat od dnia przyjęcia zawiadomienia o zaginięciu osoby pełnoletniej, 5 lat od dnia zaginięcia osoby, która w chwili składania zawiadomienia o zaginięciu miała ukończone 70 lat, 10 lat od dnia, w którym osoba zaginiona osiągnęłaby pełnoletność. Zaistnienie wymienionych przesłanek i zakończenie czynności poszukiwawczych przez Policję nie powoduje usunięcia danych z systemów policyjnych, gdzie informacja o osobie zaginionej figuruje przez 25 lat. Wewnętrzne przepisy policyjne określają również kiedy i na jakich zasadach należy wykonać tzw. progresję wiekową osoby zaginionej (symulacja prawdopodobnego wyglądu osoby zaginionej po upływie określonego czasu) i wprowadzić ją do systemu policyjnego.
Photo
Add a comment...

Post has attachment
Dopalacze To Też NARKOTYK !

Ostatnio w kraju odnotowano wiele przypadków zatrucia narkotykami, tzw. dopalaczami. Do szpitali trafiło kilkadziesiąt osób z ostrym zatruciem organizmu. Policjanci apelują i ostrzegają, aby nie kupować i nie zażywać takich substancji. Producenci i sprzedawcy dopalaczy kierują się przede wszystkim zyskiem, za nic mając ludzkie życie. Sprzedając dopalacze – sprzedają śmierć!

Stołeczni policjanci przygotowali film o tym, jak groźne są narkotyki i dopalacze. W filmie wypowiadają się młodzi ludzie, którzy w oparciu o własne doświadczenie i posiadaną wiedzę przestrzegają przed ich zażywaniem. Materiał filmowy będzie wykorzystywany podczas prelekcji w szkołach i zostanie przekazany nauczycielom i pedagogom. Będą z niego mogli korzystać wychowawcy i opiekunowie podczas letnich półkolonii oraz akcji "Lato w mieście". Dzięki współpracy z Urzędem Miasta st. Warszawy materiał filmowy na początku roku szkolnego zostanie udostępniony placówkom oświatowym na terenie stolicy. (Film trwa ponad 20 minut i jest podzielony na kilka głównych działów. Na naszej stronie prezentujemy dwuminutową zapowiedź materiału.)
Dopalacze, stanowią preparaty zawierające w swym składzie substancje psychoaktywne, które zagrażają życiu i zdrowiu. Ich produkcja, sprzedaż i reklamowanie są w Polsce ustawowo zakazane. Większość dopalaczy ma postać tabletek lub mieszanek do palenia.
Zwalczając ten proceder Policja współpracuje z Państwową Inspekcją Sanitarną. Każda informacja wpływająca do Policji o miejscach, w których może być prowadzona sprzedaż dopalaczy jest dokładnie sprawdzana. Policjanci regularnie asystują pracownikom Państwowej Inspekcji Sanitarnej przy kontrolach punktów sprzedaży dopalaczy oraz zabezpieczeniu podejrzanych specyfików, które następnie są poddawane szczegółowym badaniom.
Bardzo ważne jest uświadomienie młodym ludziom, że dopalacze to trucizna i zażywnie ich może wiązać się z poważnym ryzykiem. Reagujmy, jeśli w naszym towarzystwie ktoś zamierza zażyć te substancje i stanowczo odmawiajmy, gdy nas do tego namawia. Nie warto ryzykować własnego życia!
Stąd apel, szczególnie do młodych ludzi, aby nie kupowali substancji niewiadomego pochodzenia oraz do dorosłych, aby zwrócili szczególną uwagę na osoby niepełnoletnie i młodzież.
Producenci cały czas modyfikują skład chemiczny dopalaczy. Często mieszkanki te okazują się śmiertelne dla organizmu. Zwracajmy uwagę na zachowanie naszych najbliższych, na środowisko, w jakim przebywają. Wystarczy naprawdę chwila, by doszło do tragedii, ale wystarczy jedna decyzja, by zapobiec, by pomóc, by uratować. Apelujemy o przekazywanie wszelkich informacji o dopalaczch do każdej najbliższej jednostki Policji.
Zabezpieczony przez policjantów z kraju tzw. "Mocarz" ma postać zielonego suszu roślinnego przeznaczonego do palenia. Przeprowadzone badania wykryły w nim syntetyczne kanabinoidy, po wypaleniu których występują efekty bardzo podobne do tych, jakie wywołuje marihuana i haszysz, tyle że nawet kilkaset razy silniejsze. Efektem ich zażycia są m.in. zmiana nastroju i samopoczucia, błogostan, euforia, halucynacje, czasami depresja, apatia i urojenia. Następuje wzrost ciśnienia krwi, tachykardia, przekrwienie gałek ocznych, zaburzenia koordynacji ruchowej, zawroty głowy, zaburzenia uwagi, wysuszenia śluzówek. Zagrożona jest szczególnie młodzież, u której po przyjęciu tych substancji najczęściej dochodzi do trwałych zmian funkcji ośrodkowego układu nerwowego. Badania wskazują na dwukrotnie większe zagrożenie wystąpienia psychozy schizofrenicznej.
Prosimy, aby rodzice zwracali szczególną uwagę, czy opisane efekty zachowania po dopalaczach nie występują u ich dzieci. Podobnie, jak znaleziony w mieszkaniu, czy ubraniu dziecka susz roślinny, może to być sygnałem, że dziecko zażywa narkotyki. Wtedy, aby zapobiec najgorszemu, konieczna jest właściwa i szybka reakcja.
PhotoPhotoPhoto
2015-11-15
3 Photos - View album
Add a comment...

Post has attachment
Poszukiwani Sprawcy Rozboju W Banku

Stołeczni policjanci poszukują sprawców rozboju w banku, do którego doszło dwa dni temu w Łomiankach. Funkcjonariusze proszą o kontakt wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyzn widocznych na zdjęciach z zapisu kamer monitoringu.

Do zdarzenia doszło 25 sierpnia o godzinie 8.33 w Łomiankach, przy ulicy Warszawskiej. Z ustaleń policjantów wynika, że sprawcy weszli do banku, zastraszyli pracowników i ukradli pieniądze. Następnie wsiedli do samochodu i odjechali ulicą Wiślaną w kierunku ulicy Rolniczej.
Policjanci poszukują dwóch mężczyzn w wieku od 25 do 30 lat, wzrostu około 180 cm, normalnej budowy ciała. W dniu zdarzenia ubrani byli w czarne garnitury, białe koszule, ciemne półbuty. Obaj mieli założone okulary przeciwsłoneczne, a na głowach ciemne peruki. Sprawcy odjechali samochodem koloru szarego lub srebrnego starego modelu (z relacji świadków wynika, że może to być daewoo, opel lub ford).
Wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyzn lub posiadają jakiekolwiek informacje, które mogą przyczynić się do ich zatrzymania, proszone są o kontakt ze stołecznymi policjantami pod numerem telefonu 22 603 65 59  lub z najbliższą jednostką Policji pod numerem 997 lub 112. Gwarantujemy anonimowość.
Photo
Photo
2015-11-15
2 Photos - View album
Add a comment...

Post has attachment
Jesteśmy nowoczesną, dynamicznie rozwijającą się firmą powołaną do świadczenia usług detektywistycznych na terenie całego kraju i zagranicą. Specjalizujemy się w realizacji zleceń od klientów korporacyjnych, urzędów, firm, klientów prywatnych i instytucjonalnych, szczególnie tych skomplikowanych i wymagających kreatywności. Nasze biuro detektywistyczne w Warszawie gwarantuje Ci poufność, profesjonalizm i pełne zaangażowanie, realizację zleceń zgodnie z wymogami prawa oraz indywidualne podejście do każdego Klienta i sprawy.
Photo
Add a comment...
Wait while more posts are being loaded